Polityka i Społeczeństwo

Zakaz aborcji? My już wygrałyśmy tę wojnę [Opinia]

Protest 8 marca

O mężczyznach nadal często mówi się jak o kulturowych zwycięzcach. Tym bardziej w Polsce, gdzie fundamentaliści przeprowadzają kolejne zamachy na prawa reprodukcyjne. To jednak tylko pozory, a zakaz aborcji stanowi ostatnie podrygi męskiej hegemonii. W kręgu zachodnim mężczyźni są największymi przegranymi przemian technologicznych XX wieku. Wiek XXI przynosi jedynie perspektywy znacznego pogorszenia tej sytuacji. Być może z tego wynika ich radykalizacja. Mężczyźni kierują fanatycznymi organizacjami, skupionymi wokół Agenda Europe, które walczą z ideami oświecenia. Mężczyźni skupiają się w grupach sfrustrowanych inceli, gdzie marzą o uczynieniu z kobiet seksualnych niewolnic. To mężczyźni stanowią główny elektorat skrajnie liberalnych gospodarczo partii politycznych, których wizja sprowadza się do przyznawania praw silniejszym. Przemiany kulturowe i ideologiczne wydają się jednak wtórnymi wobec technologicznych. Dlatego ta radykalizacja okaże się ostatecznie bezowocna.

Od wielu lat współczesny mężczyzna nie styka się w kulturze z żadnymi informacjami, które umacniałyby  jego pozycję społeczną, a codziennie ma okazję dowiedzieć się, że cechy, które od wieków wyznaczały męskość, są nie tylko przestarzałe, ale i szkodliwe. Rywalizacja, dominacja, agresja, ekspansywność, dystans emocjonalny są odsądzane od czci i wiary.  W tym samym czasie kobiety nadal zarabiają mniej i częściej padają ofiarami przemocy. Jednocześnie rozwiązanie współczesnych problemów społecznych, gospodarczych i ekologicznych wymaga cech stereotypowo kobiecych, którymi kultura patriarchatu zwykła pogardzać. Znalezienie źródeł potwierdzających moją argumentację jest w tym przypadku trudne nie dlatego, że jest ich mało, ale dlatego, że jest to wiedza zbyt powszechna, a tylko stroni się od jej interpretowania w zaproponowanym przeze mnie kontekście.

Mężczyźni nie muszą mieć problemu, z tym że od ok. 100 lat dzielą pracę zawodową z kobietami, ale z malejącą liczbą zawodów, które zwykli wykonywać. Automatyzacja eliminuje większość prac, które wymagają siły fizycznej, ale także zdominowany przez mężczyzn transport, czy magazynowanie. Koronawirus jeszcze to przyśpiesza. Spada znaczenie zawodów w branży budowlanej. Wśród prac wymagających niewysokich kwalifikacji pozostają te zajmowane głównie przez kobiety, czyli opiekuńcze. Składa się bowiem na nie szereg czynności niepodlegających łatwej schematyzacji oraz uwzględniających relacje i uwarunkowania psychologiczne. Wśród zawodów najlepiej opłacanych wedle prognoz rynku pracy pozostaną prawdopodobnie posady, które bazują na kompetencjach miękkich, także stanowiących stereotypowo domenę kobiet, takich jak: umiejętność współpracy, inteligencja społeczna oraz emocjonalna i zdolności komunikacyjne.

W państwach wysokorozwiniętych kobiety dominują jeżeli chodzi o poziom wykształcenia. Zaczynają też przewyższać mężczyzn w skali całego świata, pomimo tego, że nadal w wielu rejonach, dostęp do edukacji dziewcząt jest mocno ograniczony. Nie tylko w Polsce kobiety czytają więcej książek niż mężczyźni. W deklaracjach wykazują natomiast większe zainteresowanie perspektywami rozwoju w miejscu pracy niż wysokością wynagrodzenia. W większości państw Unii Europejskiej więcej kobiet niż mężczyzn w wieku od 25 do 64 roku życia podejmuje kształcenie. Cechą pracowników i pracownic przyszłości jest gotowość do edukacji w skali całego życia i konkluzja z przeglądu wielu badań poświęconych rynkowi pracy jest taka, że kobiety wydają się wykazywać więcej chęci do tzw. lifelong learning.

Zmiana cenionych kompetencji jest związana ze zmianami w paradygmatach zarządzania organizacjami. Modele oparte na hierarchii nie są w modzie, co najmniej od kilkunastu lat. Promowana jest równość i demokratyczne podejmowanie decyzji cechujące np. turkusowy model zarządzania. Zamiast nacisku na konkurencję, mówi się o poszukiwaniu własnej drogi, indywidualnych celów i wartości przez całe organizacje, ale i jednostki w załodze. Do łask powracają emocje i nie chodzi o strach przed despotycznymi kierowniczkami i kierownikami.

Wzrastająca świadomość ekologiczna sprawia, że nawet zatwardziali liberałowie zaczynają dostrzegać konieczność odejścia od gospodarki opartej na stałym wzroście, konkurencji i eksploatacji. Od kilkudziesięciu lat promuje się idee zrównoważonego rozwoju.  Wdraża się postulat gospodarki obiegu zamkniętego, gdzie minimalizuje się ilość odpadów, również poprzez ograniczenia konsumpcji.

W podejściu proekologicznym nie chodzi tylko o tzw. bioróżnorodność, miłość do krzewów i ptaków. Nie chodzi o lęk przed dystopijnymi wizjami walki o wodę na obszarach naszej cywilizacji. Ta walka trwa aktualnie w państwach południa, a jej konsekwencje już dziś zaczynamy bezpośrednio odczuwać. Specjaliści zdają sobie sprawę z tego, że system społeczny krajów tzw. zachodu może nie udźwignąć fali migracji, która trwa w wyniku wojen oraz głodu spowodowanego ociepleniem klimatu. Państwa dobrobytu mają niski przyrost naturalny, ich społeczeństwa starzeją się, podczas gdy rejony, w których panuje bieda cechuje eksplozja demograficzna. Skromne zasoby europejskich mężczyzn broniących granicy przed masami uchodźców byłyby, w obliczu współczesnej wiedzy, raczej śmiesznymi niż budzącymi trwogę. Jeśli chcemy to jakoś przetrwać bez gwałtownej zapaści, musimy się hamować, przestawić i zmniejszyć emisję CO2.

O tym, że trzeba to robić zmniejszając konsumpcję mówi się, zachęcając jednostki do ograniczenia ilości dokonywanych zakupów, ale nie jest wykluczone, że kolejne kryzysy wymuszą systemowe ograniczenie produkcji dóbr, bo ziemia nie jest w stanie udźwignąć naszego AGD o zaledwie kilkuletniej przydatności i setnych par spodni. Tak rozumiane luksusy stają się moralnie podejrzane, a pozycja społeczna nie będzie już w tak dużym stopniu zależeć od stanu konta. Atrakcyjność zaczyna bazować na umiarze i trosce.

Zamiast mierników rozwoju takich jak PKB proponuje się zatem inne np. mierniki określające poziom szczęścia ludności. Są one powiązane z niewymiernymi wartościami wyznawanymi w danym kręgu kulturowym, a nie z obiektywnymi kryteriami zwycięstwa.

Niezależnie od preferowanej ideologii ludzie powoli zdają sobie sprawę z  konsekwencji nierówności pomiędzy regionami. Szeroki dostęp do wiedzy utrudnia wypieranie ze świadomości skutków produkowania kosztem ludności państw niskorozwiniętych. Kres zaczyna przeżywać bycie spryciarzem oszukującym konkurentów, poprzez przerzucenie kosztów na innych i maksymalizowanie zysków unikając opodatkowania. Pandemia pokazuje, że globalizację gospodarczą trzeba będzie zahamować nie tylko z dobrej woli i wcześniej niż skończą się rezerwuary taniej siły roboczej. Firmy zbyt wiele tracą w nagłej sytuacji zamknięcia granic. Macho będzie musiał powrócić z wojaży w rodzinne strony i zadowolić się najbliższym sąsiedztwem.

Obecnie dominacji patriarchalnego schematu działania i podchodzenia do zasobów, bronić mogą jeszcze autorytarne kraje dysponujące surowcami takimi jak ropa naftowa. Wszyscy mają jednak świadomość, że surowce te nieuchronnie się kończą. Niezależność energetyczna poszczególnych, także małych państw, które oprą rozwój na źródłach odnawialnych może, w pewnym stopniu, rozbić silne międzynarodowe hegemonie. A wraz z nimi wyobrażenia o mocarstwowości.

Ta z konieczności pobieżna analiza końca męskiej kultury wymaga przypomnienia też o nierównościach jako nadmiernej koncentracji kapitału, już nie tylko w regionach, ale i rękach garstki jednostek. Z jednej strony atrakcyjność mitu od pucybuta do milionera osłabiona jest przez niską mobilność, czyli możliwość awansu i wzbogacenia się. Przedstawiciele klasy średniej, zamiast uczestniczyć w wyścigu szczurów, zaczynają, więc uciekać w hobby i rodzinę. Mniej wierzą w coaching i frazesy, że wszystko jest w ich rękach. Z drugiej strony walka z nadmierną zamożnością garstki kosztem milionów, będzie wymagała m.in. wysokiego opodatkowania majątków, tak, że ich kumulowanie przestanie być opłacalne. Odpada zatem kolejne pole dla męskiego superbohatera, dążącego do osiągnięcia przewagi na tle innych.

Polem ekspresji większej ilości testosteronu mógłby być sport. Niestety ten zawodowy coraz częściej jest krytykowany jako przykład społecznej niesprawiedliwości. W chwili pandemii sportowców i sportsmenki ocenia się negatywnie za niesłusznie wysokie zarobki, przy śmiesznych stawkach za pracę pielęgniarek i pielęgniarzy. Rządom wytyka się budowę stadionów, kosztem nakładów na służbę zdrowia.

Tradycyjnym bastionem męskości było polowanie. Mężczyźni z racji siły fizycznej odpowiadali za dostarczanie mięsa jeszcze w społecznościach zbieracko-łowieckich. Dziś mięso przestaje być modne, nie tylko dzięki lewackiemu spiskowi, ale przede wszystkim spadkowi zapotrzebowania na wysokoenergetyczne produkty, po wyeliminowaniu większości prac fizycznych. Nie musimy jeść mięsa, bo go nie potrzebujemy. W krajach wysokorozwiniętych mamy raczej kłopoty z otyłością niż głodem. A z drugiej strony, coraz częściej na alarm przeciwko hodowli biją ekolodzy wskazujący na wysoką emisję CO2 oraz humaniści. Ludzie wrażliwi na krzywdę zwierząt pojawili się w sytuacji coraz wyższego poziomu życia ludzi. Zapewne przyczynia się do tego także edukacja i dostęp do informacji na temat procesu hodowli. Myśliwi polujący hobbystycznie także nie otrzymują dziś podziwu, a raczej protesty przeciwko swojej działalności. Ze względu na dobrostan zwierząt, na świecie odchodzi się już nawet od fajerwerków w Sylwestra.

Ludzie o wysokiej potrzebie dominacji zdecydowanie nie są w cenie. Kiedyś mogli wyruszyć na wojnę. Dziś wojny prowadzi się głównie hybrydowe. Polegają na działaniach nieregularnych, często terrorystycznych i cybernetycznych. Nie ma zajmowania terytorium przeciwników w celu zbudowania własnych instytucji. Nie ma strzelania i zabijania w bezpośrednich starciach. Przyczyniły się do tego nie tylko organizacje międzynarodowe, które można by było przecież zlikwidować, ale głównie technologia. Sprzeciwianie się Unii Europejskiej czy ONZ niczego zatem nie zmieni. W polskich lasach nie będzie drugich wyklętych.

Z mężczyznami jest źle także na płaszczyźnie biologicznej. Chromosom Y ulega powolnemu rozpadowi. Oczywiście w wielowiekowym procesie, ale tu i teraz coraz więcej mężczyzn traci także płodność. Eksperci i ekspertki alarmują, że nasienie mężczyzn w wieku 20-40 lat jest 1/3 gorsze niż we wcześniejszym pokoleniu. Doprowadziło to do znacznego obniżenia norm w zakresie ruchliwości, ilości (spadek o 52% w ciągu 40 lat) i budowy plemników. Kobiety chcące zajść w ciążę nie muszą czuć się tym jednak zatroskane, bo w razie potrzeby opanowaliśmy już procedury in vitro, których dziwnym trafem nienawidzą religijni fanatycy.

Na tym tle warto się zastanowić, czy to, że mężczyźni znacznie częściej od kobiet popełniają samobójstwo nie jest w jakiś sposób związane z przemianami, których zakres nie pozostawia im już pola do ekspresji.

Spojrzenie z dystansu pozwala zobaczyć, że nic nie da walka fundamentalistów z aborcją, antykoncepcją, czy rozwodami. Radykalne rozwiązania, jeśli nawet zostaną wprowadzone, to czasowo. Szczególnie w Polsce, bo u nas obszar polityki wydaje się zacofany względem innych stosunków społecznych. Polityka to jednak dziedzina kultury i prędzej czy później będzie musiała ulec modernizacji, by dopasować się systemowo do współczesnych wymagań. Tych wymagań, które coraz wyżej stawiają cechy stereotypowo kobiece. Żeby tradycyjnie pojmowana męskość wróciła do łask, człowiek musiałby nie tylko zrezygnować z rozwoju, ale nawet cofnąć się, porzucając wszystkie osiągnięcia nauki. A przecież kierowanie się wartościami takimi jak: ekspansywność, dominacja, rywalizacja wyklucza możliwość stania w miejscu. Tym samym to co nazywa się patriarchatem jest na finiszu pożarcia samego siebie. Co prawda większość nurtów feministycznych nie zmierzała do zwycięstwa w ramach wojny płci. Najwyraźniej jednak, w świecie opartym na stereotypach płciowych i polaryzacji równość nie jest możliwa.

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Zuzanna Jakowicka

Prowadzi fundację na rzecz tolerancji Różnosądecka i działa jako aktywistka na lewicy. Z wykształcenia psycholożka i dziennikarka. W praktyce freelancerka. Chłonie zagadnienia niepowiązanych obszarów takich jak kultura fizyczna, zarządzanie, rynek pracy, psychologia, kultura społeczna. Od ponad 25 lat systematycznie uprawia aktywność fizyczną. Mniej więcej od tego czasu zapisuje przemyślenia w zbyt długich tekstach.

Media Tygodnia
Ładowanie