Polityka i Społeczeństwo

Za cyberatakami na skrzynkę Dworczyka nie stoją jednak Rosjanie? Szokujące informacje z okolic środowiska szefa kancelarii premiera

Flickr.com/PiS

Według oświadczenia Jarosława Kaczyńskiego, atak cybernetyczny został przeprowadzony z terenu Rosji. Trochę inne ustalenia przedstawia “Wyborcza”.

Jarosław Kaczyński, który jest wicepremierem ds. bezpieczeństwa wydał wczoraj oświadczenie w związku z wyciekiem maili. Według informacji przekazanych prezesowi PiS przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Służbę Kontrwywiadu Wojskowego, atak cybernetyczny miał miejsce z terenu Federacji Rosyjskiej. Wśród poszkodowanych mają być najważniejsi polscy urzędnicy, ministrowie oraz posłowie różnych opcji politycznych.

Na razie najgłośniej jest o ministrze Michale Dworczyku. Ustalenia “Gazety Wyborczej” idą trochę w poprzek oświadczeniu wicepremiera Kaczyńskiego.

Publikowane na komunikatorze Telegram materiały ze skrzynki mailowej Michała Dworczyka pochodzą od osoby z jego najbliższego otoczenia, która miała dostęp do haseł i urządzeń ministra. Według źródeł “Wyborczej” takich ustaleń dokonała ABW prowadząca śledztwo w sprawie wycieku – informuje dziennik.

Według informatora gazety upada wątek “rosyjskiego ataku”, bo jest to wewnętrzna sprawa środowiska Michała Dworczyka – Do ustalenia są motywacje osoby, która ujawnia te maile. Najprawdopodobniej doszło do jakiegoś konfliktu, niekoniecznie na tle politycznym – mówi rozmówca “Wyborczej”. Jak sugeruje informator, do całej sytuacji bardziej pasuje określenie “sygnalista” niż “haker”.

Jak pisze gazeta, Michał Dworczyk został w ubiegłym tygodniu przesłuchany. Funkcjonariuszom udostępnił wszystkie hasła do skrzynek prywatnych i służbowych. Na tajnym posiedzeniu Sejmu padła informacja o 70 tys. wykradzionych mali łącznie ze spamem. Po odsianiu ziaren od plew ok. 1-2 tys. to poczta służbowa z okresu, gdy PiS sprawuje władzę. ABW już ją przeanalizowała i nie ma tam materiałów “poufne”, “tajne” lub “ściśle tajne”. Jednak znajdują się tam projekty dokumentów, którym nie nadano jeszcze klauzul.

Informacjom podawanym przez “Gazetę Wyborczą” zaprzeczył wczoraj Michał Dworczyk – Kłamstwa zawarte w artykule GW służą wyłącznie osobom siejącym dezinformacje – poinformował na Twitterze.

W przypadku obozu władzy, reakcja na artykuły “Gazety Wyborczej” jest zawsze taka sama. Gazecie zarzuca się kłamstwa i manipulacje. Gdy przychodzi co do czego, okazuje się, że “Wyborcza” napisała prawdę. Tak było m.in. w przypadku sprowadzenia trefnych maseczek z Chin, czy ostatnio w przypadku Daniela Obajtka.

Źródło Gazeta Wyborcza

 

 

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Bartosz Wiciński

Najstarsi górale nie pamiętają od kiedy zaprząta sobie głowę polityką. Kronikarze podają datę pokrywającą się z aferą Rywina, ale wciąż trwa o to spór. Od dziecka lubił zapach porannych gazet w domu i tak mu zostało do dzisiaj. Interesuje się geografią i nie smakują mu karpie.

Media Tygodnia
Ładowanie