Polityka i Społeczeństwo

Żenująca przeszłość kandydata PiS na komisarza unijnego. Nie uwierzycie, co mówił o UE

Premier ogłosił kilka dni temu, że kandydatem PiS na unijnego komisarza będzie Krzysztof Szczerski, szef Gabinetu Prezydenta RP. Mateusz Morawiecki podkreślił, że zaproponowana została kandydatura osoby, która zna doskonale realia wspólnoty, funkcjonowanie Unii Europejskiej oraz znakomicie orientuje się w specyfice instytucji unijnych .

Powyższe słowa zastanawiają jednak w kontekście tego, jakie rozumienie realiów szef rządu miał na myśli. Okazuje się bowiem, że Krzysztof Szczerski, dziś chcący zająć suto opłacaną posadę unijną, jeszcze w 2012 roku na łamach „Rzeczpospolitej” (będąc wówczas posłem PiS) mówił o konieczności rozważenia wyjścia z Unii Europejskiej. Polityk wezwał bowiem do przygotowania Polski na “Europę bez Unii” i wyznaczania granicy, za którą członkostwo nie jest zgodne z polska racją stanu:

“Rozwój wypadków w Unii Europejskiej wymaga od polskich polityków sformułowania odpowiedzi na dwa pytania.

Po pierwsze, w jaki sposób przygotować nasz kraj na „Europę bez Unii Europejskiej”? Po drugie, gdzie wyznaczyć granice, po których przekroczeniu dalsze członkostwo w Unii będzie niezgodne z naszą racją stanu?”

Powyższe stwierdzenie było de facto wezwaniem do wprowadzenia do debaty publicznej tematu Polexitu. Działo się to na lata przed kryzysem uchodźczym, w czasach, kiedy wiele promujących wg. PiS “ideologię LGBT” krajów nie miało jeszcze zalegalizowanych związków jednopłciowych. Niechęć do Unii miała zatem tuja szersze fundamenty, dla których wyżej wspomniane były tylko nieludzką, ale wizerunkową przykrywką.

Polityk od razu przyjął wówczas asekuracyjną strategię, na zasadzie, że “nie jestem za wyjściem DZIŚ, ale… “, która miała dać politykowi furtkę do umycia rąk od własnych słów w przypadku nadmiernej krytyki medialnej:

“Żeby sprawa była jasna, nie namawiam do wyjścia Polski z Unii Europejskiej dziś i natychmiast. Namawiam do tego, by rozpocząć strategiczną debatę o naszej zdolności do działania i rozwoju w sytuacji, gdyby sprawy w Europie podążały w kierunku dezintegracyjnym lub też, gdyby warunki członkostwa i obostrzenia z nim związane zaczynały przeważać nad elementami pozytywnymi”.

Polityk  założył bowiem, że Unia będzie zmierzała ku schyłkowi i był raczej za przygotowaniem się na taki scenariusz niż na działania w kierunku reformy wspólnoty. Apelował o przygotowanie się “na przypadek, kiedy w wyniku napięć wewnętrznych w Unii Europejskiej rozpocznie się proces stopniowego jej rozpadu poprzez występowanie z Unii kolejnych państw niezgadzających się na obrany kurs integracji (Wielka Brytania) lub niezdolnych udźwignąć koszty członkostwa (np. kraje tzw. Południa).”

Zaskakuje zatem, że polityk, który postanowił już lata temu krzyżyk na wspólnocie, dziś chce zasiąść na jednym z jej kierowniczych stanowisk. W Brukseli nie można być bowiem dłużej “za a nawet przeciw”. Komisarze muszę dołożyć starań, aby wspólnota stanęła na nogi, a nie snuć scenariusze wyrywania sobie nawzajem środków uzyskiwanych z masy upadłościowej Europy. Jest to elementarna racja stanu, którą komisarze niezależnie od pochodzenia politycznego powinni reprezentować.

Fot. Flickr/Sejm RP

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie