Polityka i społeczeństwo

Właśnie tak partia Kaczyńskiego znowu wygrała wybory. Czy PiS korzysta ze strategii Rosji?

Po ogłoszeniu wyników wyborów do Parlamentu Europejskiego media, obserwatorzy sceny politycznej w Polsce i wreszcie sami politycy zastanawiają się, w jaki sposób PiS uzyskał tak wysoki wynik. Nie udzielę pełnej odpowiedzi (to raczej temat na pokaźny rozdział w podręczniku do marketingu politycznego), ale spojrzę na parę ważnych elementów działań partii rządzącej.

Od dawna wielu intelektualistów zarzuca PiS, że ich „propaganda” jest „prostacka, fałszywa i nachalna”. W dużej mierze – tak, to prawda! Tyle że to tego zestawu epitetów należy dodać przymiotnik „skuteczna”.

To ostatnie potwierdził nie tylko wynik wyborów do europarlamentu. Wysoka frekwencja budziła nadzieję na sukces Koalicji Europejskiej. Zresztą pierwsze przecieki badań sondażowni tylko to potwierdzały. Do południa politycy PO żartowali nawet, że „zjadają PiStacje”. Wieczór 26 maja musiał być dla nich ciężki. Kolejny dzień i oficjalne wyniki PKW były już mocnym prawym sierpowym.

Pozostaje pytanie: jak PiS to robi?

Internet, głupcze!

Czynników jest zapewne sporo. Program 500+ i jemu podobne socjalne zachęty, lepsza strategia kampanii oparta na walce o elektorat z powiatów – to przyznają już sami politycy opozycji. To prawda, ale we wszystkich tych rozważaniach brakuje innego ważnego elementu, tj. mediów i internetu.

Internet może dziś wpływać na przestrzeń mentalną społeczeństwa na skalę, której ludzkość dotąd nie znała. Oczywiście telewizja nadaje już od dekad, ale nie posiada ona ważnych elementów, takich jak: integracja z użytkownikiem czy możliwość kontaktu z innymi członkami społeczności. Innymi słowy: w sieci widz np. programu oglądanego na YouTube’ie czy Facebooku może skomentować go w specjalnej sekcji pod filmem, przy okazji wchodząc w dyskusję z innymi internautami.

Co to daje? Wyobraź sobie, że oglądasz np. wywiad z Donaldem Tuskiem. Rozmowa z dawnym liderem PO przypadła Ci do gustu. Kątem oka dostrzegasz jednak pierwszy komentarz pod nagraniem. Jest bardzo negatywny. Zaintrygowany zaczynasz czytać pozostałe. Okazuje się, że zdecydowana większość jest atakiem na polityka. Mniej lub bardziej merytorycznym, ale zauważasz, że większość osób, która obejrzała video, ma zgoła odmienne poglądy na jego temat niż ty. Za pierwszym razem może wzruszysz ramionami. Jeśli jednak sytuacja będzie się powtarzała, zaczniesz zapewne zastanawiać się, czy aby to twoje postrzeganie jest tym właściwym. Może z czasem nawet faktycznie trochę zmienisz swoje poglądy!

Powyższy przykład dotyczył jednak osoby z poglądami. Jeśli jednak zjawisko to dotknie kogoś jeszcze nieukształtowanego, sprawa może wyglądać zgoła inaczej. Osoba ta od razu nabierze niechęci do Tuska. W takich sytuacjach działa bowiem społeczny dowód słuszności. To „zasada, według której człowiek, nie wiedząc jaka decyzja lub jaki pogląd jest słuszny (co może zależeć od różnych czynników), podejmuje decyzje lub przyjmuje poglądy takie same, jak większość grupy”. Dlatego część tego typu strategii wojen informacyjnych jest przemyślana nawet z 20-letnim wyprzedzeniem. W ten sposób można ukształtować poglądy całego pokolenia!

Czy PiS stosuje takie metody? Tzw. trolling jest dziś prawdopodobnie powszechnie stosowany w marketingu politycznym. Ogrywa ważną rolę np. w wojnie informacyjnej Rosji. Zdaniem Leszka Sykulskiego, eksperta od geopolityki, powszechnie stosuje się w niej dezinformację (fake newsy) czy tzw. PsyOpsy, operacje psychologiczne manipulujące opinią publiczną.

Dobry dowódca trolli odnajdzie odpowiednie punkty zapalane, które najczęściej obejmują lęki społeczne (obawa przed imigrantami) czy spory historyczne (historyczne konflikty z Niemcami). W tych kierunkach będzie prowadził e-ataki i dzielił społeczeństwo.

Jak manipulować?

Rdzeniem strategii PiS często bywa uogólnienie. Jeśli na manifestacji opozycji znajdzie się jeden były oficer UB, przerażająco łatwo udaje się wmówić części elektoratu, że wszyscy jej uczestnicy mają tego typu wpis w CV. Jeden poseł opozycji zostanie przyłapany na mniej moralnym zachowaniu (np. zdradzał żonę), wyborcy partii rządzącej otrzymują „dowód” na zdegenerowanie tej drugiej strony sceny politycznej.

Ponadto często używa się specyficznego języka, by dodatkowo obrzydzić przeciwnika. Protest w obronie mediów w Sejmie, który zorganizowała opozycja pod koniec 2016 r., okazał się „puczem”, czyli działaniem na niekorzyść państwa. Debaty na temat praworządności w Polsce w Brukseli są zaś “donosami na ojczyznę”.

Niezwykle groźną metodą jest też manipulowanie zdjęciami. Do dziś prawicowe media przywołują słynne zdjęcie Donalda Tuska z Władimirem Putinem po katastrofie smoleńskiej, na którym obaj cynicznie się uśmiechają. Dodając do tego tło (śmierć osób w katastrofie), tworzy się fałszywy obraz radości polityka PO z tragedii i jego sympatii do Putina.

Do tego wszystkiego dochodzi ogromna skala internetowej nagonki. Stara się wszelkie fake newsy czy „podrasowane” wiadomości rozpowszechniać na wielką skalę na różnych grupach tematycznych w social media, z których najczęściej są one pobierane i udostępniane dalej. Tym samym podkreśla się społeczny dowód słuszności (w końcu skoro większość moich znajomych uważa, że KE jest złe, to zapewne tak jest, prawda?).

Ważnym elementem jest YouTube i kontakt z influencerami. Może to zadziałać na osoby młode, które częściej dziś oglądają portale streamingowe niż telewizję. Na YT bez trudu znajdziecie kanały, które w dość zawoalowany sposób promują PiS lub inne bardziej prawicowej siły. Znalezienie opozycyjnych odpowiedników graniczy z cudem. Nie mając dostępu do głównego sztabu KE, można założyć, że ten obszar jest opozycji całkowicie obcą ziemią.

Co ma zrobić opozycja?

Obserwując niedawne działania KE, można było odnieść wrażenie, że zaniedbano wiele przyczółków, które mogły pomóc w ataku na PiS. Ciężko znaleźć na YT kanały, które choćby po cichu współpracowałyby z PO i spółką. To samo tyczy się Wiosny, której kampania w sieci i tak była pod paroma względami ciekawsza.

Dziś opozycja – jeśli chce mieć szansę na sukces jesienią – musi mocno dopracować swoją strategię i nadrobić zaległości z zajęć o współczesnych narzędziach marketingowych. Bez tego rywalizacja z PiS będzie wkrótce przypominała pojedynek, w którym po jednej stronie stoi odziany w piękną, lśniącą zbroję rycerz, ale po drugiej ustawia się zręczny rewolwerowiec. Chyba nietrudno zgadnąć, który wygra.

Źródło: Leszek Sykulski „Rosyjska geopolityka a wojna informacyjna.”, Wikipedia

fot. Shutterstock/Bangkokhappiness/ArtMediaFactory

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Jacek Walewski

Pasjonat polityki i historii, ale też publicysta oraz promotor nowoczesnych technologii. W 2016 r. współorganizował pierwsze w Polsce (i w tej części Europy) konsultacje społeczne dot.cyfrowych walut w Sejmie. Aktywnie działa w Polskim Stowarzyszeniu Bitcoin. W latach 2016 - 2017 pełnił funkcję wiceprzewodniczącego Nowoczesnej w powiecie bielskim.

Media Tygodnia

Ładowanie