Polityka i społeczeństwo

Władza bawi się w strażaka, choć sama ten pożar wywołała. Kulisy przejęcia marszu od narodowców

Władza bawi się w strażaka, choć sama ten pożar wywołała. Kulisy przejęcia marszu od narodowców
Fot. Flickr

Wczoraj wieczorem Rzeczpospolita – powołując się na własne ustalenia – poinformowała o kulisach decyzji prezydenta i premiera w sprawie organizacji marszu. Z podanej informacji wynika, że polskie służby otrzymywały od pewnego czasu sygnały o planach środowisk neofaszystowskich z wielu krajów Europy, które wybierały się na organizowany przez narodowców Marsz Niepodległości. Rząd zastanawiał się co zrobić, by nie doszło do sytuacji z zeszłego roku, gdy na marszu pojawiły się hasła rasistowskie, które później obiegły światowe media. Dlatego błyskawicznie po decyzji Hanny Gronkiewicz-Waltz podjęto decyzję o przejęciu imprezy masowej.

Z informacji dziennika wynika również, że na nogi zostały postawione wszystkie służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo państwa, by nie dopuściły do udziału w marszu środowisk radykalnych. Nie wiem jak podchodzić do tego wiekopomnego odkrycia, ponieważ od dwóch tygodni media informowały o przyjeździe do Warszawy neofaszystów z Włoch czy Szwecji. Wystarczyło czytać gazety, żeby mieć obraz tego, co szykuje się 11 listopada. Jak dobrze rozumiem, gdyby prezydent Warszawy nie zakazała marszu, to te środowiska bez żadnego problemu dojechałyby do stolicy i dumnie paradowały ze skrajnymi hasłami.

Drugą stroną medalu jest to, że w ogóle pojawiają się newsy o neofaszystach ściągających masowo na obchody. Przez ostatnie lata nigdy nikt nie alarmował o takich skrajnościach wizytujących święto narodowe. Słowo “neofaszyści” do tej pory to było tabu, to było coś, co nikomu przez gardło nie przechodziło i nawet o tym nie myślał. Dzisiaj po trzech latach rządów Prawa i Sprawiedliwości neofaszyści stają się czymś naturalnym. Rok temu również gościli w Polsce, ale rząd i politycy PiS-u zbywali ten wątek, gdy byli o tę sytuację pytani. W zeszłym roku organizatorzy Marszu Niepodległości zaprosili członków neofaszystowskiej włoskiej partii Forza Nuova. Wizyta była szeroko relacjonowana w mediach społecznościowych przez narodowców.

Teraz możemy przeczytać o służbach postawionych na nogi, a co było w ubiegłym roku? Pies z kulawą nogą się tym nie zainteresował. Pomijam już to, że do dzisiaj nie ustalono personaliów osób, które niosły rasistowskie hasła na marszu. Nikt nie zareagował na neofaszystów na marszu, a nawet można się pokusić o stwierdzenie o pogłaskaniu ich po głowie. Dzisiaj służby są zdziwione tym, że jeszcze więcej ma ich przybyć na obchody. Gdyby rok temu ktoś z rządu stanowczo się temu sprzeciwił, teraz nie puszczano by informacji o najeździe na stolicę i ratowaniu z ogromnym poświęceniem przez prezydenta i premiera imprezy.

Nie ma lepszego przykładu na kierunek, w jakim poszła władza flirtując i prawie stając na ślubnym kobiercu ze skrajnymi środowiskami. Dzisiaj bawią się w strażaka, który podpalił las i pierwszy biegnie do gaszenia. Zresztą październikowe wydarzenia w Lublinie pokazały – gdzie doszło do zamieszek na Marszu Równości – że prawicowi radykałowie czują się bezkarni. Za trzy dni w Warszawie pojawią się pewnie jeszcze większe ekstremizmy i tylko czekać, aż władza zacznie robić z siebie ofiarę.

Źródło: Rzeczpospolita

Fot. Flickr

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie