Kultura

Wirus Wuhan 400 pojawił się w thrillerze sprzed 40 lat

Czy pandemia koronawirusa została przewidziana blisko 40 lat temu w książce sensacyjnej? Jedna z powieści amerykańskiego pisarza Deana Koontza, zawiera wątek, który dziś brzmi jak proroctwo Nostradamusa.

Wuhan 400 na kartach książki

Pandemia koronawirusa rodzi wiele pytań. Jak długo potrwa? Jakie będą jej konsekwencje? Ale także: jak do niej doszło? To ostatnie jest zaproszeniem do snucia wizji rodem z filmów i powieści szpiegowskich. Wśród najróżniejszych teorii pojawia się test broni biologicznej, spisek Chin i USA przeciwko Europie czy przypadkowe wypuszczenie opracowywanego w tajnych chińskich laboratoriach wirusa.

Fakt, że motyw śmiertelnego wirusa, który stworzono w Wuhan, pojawił się w książce sensacyjnej sprzed niemal 40 lat, działa na wyobraźnię i takie teorie podsyca.

„Proroczy” wątek znajduje się w książce Deana Koontza „Oczy ciemności”. Był to jeden z wielu thrillerów w dorobku amerykańskiego pisarza. Specjalnością Koontza są powieści z dreszczykiem, najsłynniejsza z nich to wydane w 1980 roku „Szepty”. Sam autor na pewno nie spodziewał się, że napisane rok później „Oczy ciemności” zyskają globalną popularność w 2020 roku. Wszystko przez wątek wirusa Wuhan 400.

Wuhan 400 w książce a rzeczywistość

„Oczy ciemności” to historia Tiny, która stara się poznać prawdę o tragicznej śmierci swojego syna. W trakcie swojego śledztwa bohaterka natrafia na wątek chińskiej broni biologicznej.

Żeby to wyjaśnić- powiedział Dombey – musimy cofnąć się o dwadzieścia miesięcy. Właśnie wtedy chiński uczony Li Chen uciekł do Stanów, zabierając ze sobą dyskietkę z danymi o najważniejszej broni biologicznej Chińczyków z ostatnich dziesięciu lat. Nazwali ją „Wuhan-400”, ponieważ została wynaleziona w laboratorium RDNA mieszczącym się w pobliżu miasta Wuhan i była to czterechsetna odmiana zdolnego życia wirusa stworzona w ich centrum badawczym – czytamy w książce.

Pojawia się więc pierwsze podobieństwo do rzeczywistych wydarzeń. Pisarz wybrał właśnie Wuhan jako miejsce stworzenia śmiertelnego wirusa. Wybór Wuhan nie jest jednak ani przypadkiem, ani też proroctwem. Knootza prawdopodobnie zainspirował fakt, że w tym chińskim mieście od 1958 roku funkcjonuje Instytut Wirusologii, gdzie przeprowadzane są badania nad patogenami.

–Wuhan-400 jest bronią doskonałą. Zaraża tylko ludzi. Żadne inne żywe stworzenie nie może być nosicielem – pisze dalej Koontz, co też zgadza się z rzeczywistością. Zwierzęta nie przenoszą koronawirusa. Pojawiają się jednak też różnice: książkowy wirus poza ludzkim ciałem żyje tylko minutę, niestety z COVID-19 jest inaczej.

Oczywiście sam fakt istnienia śmiertelnego wirusa z Wuhan w książce sprzed dekad rozpala wyobraźnię miłośników teorii spiskowych. Jednak zamiast doszukiwać się intryg czy proroctw, wydaje się, że należy po prostu docenić intuicję autora.

Źródło: Gazeta.pl

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie