Gospodarka

Wielkie sieci dramatycznie podnoszą ceny! Co pożera pieniądze Polaków?

O ryzyku rosnącej inflacji mówi się w mediach od jakiegoś czasu. Choć w maju ceny wzrosły o 2,3% rok do roku, to mimo wszystko, jak alarmowała choćby “Gazeta Wyborcza”, w sektorze żywności sytuacja była o wiele gorsza, ponieważ tu ceny wzrosły o aż 5%. Jednak wartości procentowe nie działają na wyobraźnię tak, jak sytuacja na półkach w sklepie na naszym osiedlu. Tutaj zaś wspomniane wskaźniki zaczęły być coraz bardziej zauważalne i to nawet w słynących z najniższych cen dyskontach. Jak wynika z raportu dlahandlu.pl, koszyk podstawowych produktów w wiodących sieciach sklepów podrożał w sposób istotny, a wszystko w ciągu ostatniego miesiąca.

W przypadku Lidla mowa o wzroście cen o aż 20 zł za “koszyk” produktów, a w Biedronce o 14 zł. W zestawieniu wzięto pod uwagę takie produkty pierwszej potrzeby jak jajka, śmietana, ziemniaki, cukier, chleb, masło, margaryna. W kwietniu w Lidlu za “koszyk” trzeba było zapłacić 253 zł, a w maju już 273 zł. W Biedronce analogicznie 252 i 266 zł. Co ciekawe, wzrosty cen z ostatniego miesiąca przekraczają poziom z ostatnich 12 miesięcy. Kiedy bowiem w Lidu w miesiąc wydajemy o 20 zł więcej, to w ujęciu rocznym jest to 14 zł.

Liderami już wieloletniego wzrostu cen są jajka, które w 2014 r. kosztowały średnio 3,3 zł, a dziś już prawie 4 zł. Za nimi idzie symboliczne dla inflacji masło, które w pięć lat zdrożało z 3,6 zł do 4,49 zł.

Opisane podwyżki pokazują, jak bardzo złudne są oficjalne statystyki inflacji. Ta według GUS w maju w stosunku do kwietnia wyniosła zaledwie 0,2%. W realiach polskich domów sytuacja jest zgoła odmienna. Warto mieć bowiem na uwadze, że w koszyku inflacyjnym GUS znajduje się dużo produktów niebędących towarami pierwszej potrzeby, a często o wyższej wartości niż żywność, przez co stabilność ich cen potrafi zaburzyć postrzeganie ogólnej sytuacji na rynku. Zjawiskiem zresztą od lat występującym w Polsce jest wyprzedzanie inflacji przez wzrost cen samej żywności, co najbardziej uderza w konsumentów, zwłaszcza tych najbiedniejszych, którzy największą część budżetu domowego przeznaczają na produkty spożywcze.

Rosnące ceny są w tym przypadku konsekwencją m.in. strat w rolnictwie, które dotknęła susza. Nie bez znaczenia są także same ceny paliw. W końcu i oparty na konsumpcji wzrost gospodarczy także jest czynnikiem sprzyjającym inflacji. Wysoki wzrost wynagrodzeń w Polsce przekracza obecnie tempo wzrostu wydajności pracy, co sprawia, że powstaje presja inflacyjna ze strony pracowników. Nie bez znaczenia na sytuację w przyszłości może mieć także podwyższenie płacy minimalnej, którego koszty zostaną przerzucone na konsumentów, o czym niedawno pisaliśmy.

Widać zatem wyraźnie, że jakkolwiek ogólne wskaźniki inflacji prawdopodobnie nie wyrwą się z przyjętych ram w najbliższych miesiącach, to mimo to znaczna część wzrostu wynagrodzeń Polaków może zostać pożarta przez wzrost cen podstawowych produktów. Jeśli sytuacja w rolnictwie latem ulegnie dalszemu pogorszeniu i w wyniku nieurodzaju ceny dalej będą rosły, to rząd PiS będzie musiał liczyć się z tym, że społeczeństwo może zacząć obarczać dobrą zmianę odpowiedzialnością za panującą na półkach drożyznę tuż przed samymi wyborami parlamentarnymi.

Źródło: Dlahandlu.pl

fot. Shutterstpock/Tupungato

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie