Polityka i Społeczeństwo

Wielkie pensje, mało pracy. Komisja ds. pedofilii ma się z czego tłumaczyć, ale wciąż ucieka przed kontrolą opozycji

Screen / Platforma News

Komisja ds. pedofilii dumnie broni swojej siedziby i swoich tajemnic. Już po raz trzeci do biur komisji nie wpuszczono posłów opozycji.

– Kolejny raz uniemożliwiono kontrolę poselską. Drzwi komisji pozostają zamknięte dla nas, ale także dla sprawiedliwości. Mam coraz głębsze przekonanie, że ta komisja nic nie zrobi dla ofiar – powiedziała dziennikarzom Kamila Gasiuk-Pihowicz. Tym razem posłowie KO – prócz Gasiuk-Pihowicz także Dariusz Joński i Katarzyna Piekarska – przynieśli do siedziby komisji dokumenty przekazane im przez jedną z ofiar pedofilii. Mężczyzna zgłosił swoją sprawę do komisji – twierdził, że był molestowany przez duchownego spod Bielska Białej. Od komisji otrzymał dwa pisma zwrotne z prośbą o uzupełnienie danych – w tym adresu sprawcy – potem nikt już się z nim nie skontaktował.

 To jest jakaś kpina. Warunkiem dalszego działania ma być wskazanie adresu sprawcy? A skąd ten człowiek ma to wiedzieć? Na dodatek akurat ten ksiądz powinien być komisji znany, bo historia jego nadużyć była w mediach – mówił Dariusz Joński. Niestety, posłowie KO nie mogli porozmawiać o sprawie z samą komisją, gdyż po raz kolejny nie zostali wpuszczeni do jej siedziby. Mogli co najwyżej wysłuchać konferencji prasowej, jaką w czwartek popołudniu zorganizowała komisja.


Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie