Polityka i społeczeństwo

Bezradność polskiej Lewicy w kluczowym momencie. Milczą, bo nie potrafią określić się w najważniejszym dla ich elektoratu temacie?

Podczas sobotniej konwencji Prawa i Sprawiedliwości padły deklaracje podniesienia płacy minimalnej do 3000 zł na koniec 2020 roku oraz do 4000 tys w 2023 roku. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że od stycznia 2020 roku płaca minimalna miałby wynieść 2600 zł. We wtorek rząd przyjął projekt rozporządzenia w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia, które będzie wynosiło wspomniane 2600 zł. Od trzech dni, momentu ogłoszenia przez PiS zapowiedzi podniesienia wynagrodzenia, przez media przetacza się dyskusja na temat skutków dla gospodarki, pracodawców oraz pracowników, jakie niesie za sobą taki ruch.

Prawo i Sprawiedliwość oraz Koalicja Obywatelska stoją po dwóch stronach barykady w medialnej polemice, co nie powinno nikogo dziwić. Dziwi natomiast brak wyrazistego głosu ze strony lewej strony sceny politycznej, a przecież posiadają w swoim arsenale mocny argument, którego nie powinni zawahać się użyć. Dwa tygodnie temu na konwencji programowej Lewicy zapowiedziano wprowadzenie płacy minimalnej w przyszłym roku na poziomie 2700 zł. To o sto złotych więcej niż przyjął przedwczoraj rząd, więc kierując się logiką polityczną, Lewica powinna przypomnieć o swojej propozycji programowej. Nic takiego się nie dzieje, a Lewica jest jakby wycofana w całej dyskusji. 

Cóż takiego się więc dzieje, że postulat socjalny – do tego jeszcze bardzo atrakcyjny wyborczo – nie jest niesiony z uśmiechem na ustach w kierunku mieszkańców miast i wsi? Czemu Lewica nie zorganizowała konferencji na której poszłaby w świat informacja, że są lepsi i hojniejsi od Prawa i Sprawiedliwości? Przyczyn należy się doszukiwać w konstrukcji elektoratu, który światopoglądowo jest bliski lewicy, ale gospodarczo bliżej mu do wartości liberalnych. Chociaż z tym światopoglądem też nie do końca jest prawda, bo badania pokazały, że w kwestii np. adopcji dzieci przez pary homoseksualne wyborca określający się jako lewicowy nie jest tak postępowy, jakby mogło się wydawać i widać tam ewidentny sprzeciw wobec takich postulatów.

Przykład myślenia o płacy minimalnej w kategoriach liberalnych dał Robert Kwiatkowski, który jest jedynką Lewicy do Sejmu z Torunia. Były prezes TVP za rządów SLD zauważył w Polsat News, że warto podnosić minimalne wynagrodzenie, ale bez szaleństw. To co powiedział w następnym zdaniu powinno przyprawić o palpitacje serca osobę o lewicowym sznycie – “To się koniec końców obróci nie tylko przeciwko przedsiębiorcom, ale także, a może przede wszystkim, przeciwko pracownikom”. Dbałość o prywatnego przedsiębiorcę nie jest książkowym przykładem prawdziwego socjalisty, gdy mówi się o pieniądzach, które powinien otrzymać pracownik. Za słowa o tym, że podnoszenie płacy minimalnej obróci się przeciwko pracownikom, na jedynkę Lewicy powinien spaść toruński grom z jasnego nieba.

Gdyby Lewica stanęła na ubitej ziemi z Prawem i Sprawiedliwości i zaczęła się licytować na płacową socjalność, to mogłoby się okazać, że duża część elektoratu nie jest do końca zachwycona takimi propozycjami. Nie jest, bo są gospodarczymi liberałami. Dlatego Lewica postanowiła przykucnąć w kącie, schować głowę między kolana i przeczekać ogólnonarodową dyskusję o wynagrodzeniu pracowników, w której powinna wieść prym. Włodzimierz Czarzasty na wczorajszej konferencji w Katowicach nie mówił o palącym opinię publiczną problemie, ale o Trybunale Stanu dla Zbigniewa Ziobro oraz konstytucji.

W Polsce nie ma już prawdziwej Lewicy poza Partią Razem, która zapewne włączyłaby się do debaty o płacy minimalnej, ale nie pozwala jej na to kalkulacja wyborcza. Przez ostatnie 10 lat, twory uważające się za lewicowe wkładały do głowy wyborcom, że najważniejsze jest ograniczenie roli Kościoła, związki partnerskie i parady równości. Zaniedbano sferę gospodarczą i pracowniczą, która okazuje się dzisiaj kulą u nogi koalicji trzech partii startujących z list SLD. Tak bardzo niejednorodne środowisko oraz wyborca jest bardzo łatwym łupem powyborczym dla Koalicji Obywatelskiej. Można mówić jednym głosem o światopoglądzie, ale to gospodarka w najbliższej kadencji Sejmu będzie głównym tematem i tutaj nie należy się spodziewać jednomyślności.

Zdjęcie: Flickr / Lewica Razem

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie