Polityka i społeczeństwo

GetBack to Amber Gold bis? Ta afera może pokrzyżować wyborcze plany Małgorzaty Wassermann

Fiasko komisji do spraw Amber Gold? "Mamy białą plamę..."
fot. Rafał Zembrzycki/flickr

Jeśli niektórzy spośród inwestorów indywidualnych, którzy wykupili obligacje firmy windykacyjnej GetBack S.A. jeszcze łudzili się, że nie stali się właśnie ofiarami instytucji finansowej w skali znacznie większej niż to miało miejsce w przypadku gdańskiej piramidy finansowej Amber Gold to chyba właśnie muszą porzucić wszelkie nadzieje. Złożony wczoraj wniosek zarządu spółki do sądu rejestrowego o otwarcie przyspieszonego postępowania układowego oznacza, że już tylko cud może uratować oszczędności ich życia, które powierzyli tej spółce.

Po przeprowadzeniu takiego postępowania, giełdowemu windykatorowi być może rzeczywiście uda się niewypłacalności uniknąć, ale trudno powiedzieć, jak skończy się to dla posiadaczy wyemitowanych przez niego i sprzedanych, także inwestorom indywidualnym, obligacji. A tych jest, jak ostatnio informowała Komisja Nadzoru Finansowego ponad 9 tysięcy – suma wszystkich wyemitowanych przez GetBack obligacji to aż 2,6 mld zł.

Im bardziej dramatyczna będzie sytuacja osób, które straciły setki tysięcy złotych oszczędności, tym bardziej złość na bezczynność państwa będzie się potęgować. Bo przecież za tej władzy taki dramat miał się nie powtórzyć, przecież dziś państwo jest ponoć silne i wszechobecne, więc obywatele powinni być chronieni przed oszustwem takim jak w przypadku Amber Gold. Na sławie, wynikającej z rozliczenia słabości państwa kandydatka PiS na prezydenta Krakowa miała budować swoją rozpoznawalność i zbierać bonusy w wyborczej walce. Dziś każdy jej zarzut wobec rządów poprzedników, układów na styku biznes – polityka i próby wskazywania “parasola ochronnego” nad małżeństwem P. może się odwracać przeciwko obozowi dobrej zmiany. Ludzie będą chcieli wiedzieć, gdzie były całkowicie przejęte przez PiS prokuratura, urzędy skarbowe, KNF, NBP, GPW czy ABW i dlaczego państwo nie zareagowało wtedy, gdy ich oszczędności mogły jeszcze być bezpieczne. Nie ma wątpliwości, że pytania zadawane przez internautów wkrótce będą na ustach wszystkich ofiar afery GetBack.

https://twitter.com/wkrawcz1/status/991765653571981314

https://twitter.com/TWBalbina/status/991930583386411010

Sama sprawa GetBack prowokuje także coraz więcej pytań, także w kontekście swobody, z jaką funkcjonowała na polskim rynku finansowym oraz jej związków z obecną władzą. Posłowie opozycji już temat drążą i z pewnością drążyć nie przestaną. Tym bardziej, że pojawia się coraz więcej sugestii, że ekspansja tej firmy, ściągnięcie przy pomocy nienaturalnie wysoko oprocentowanych obligacji dużych kwot pieniędzy a następnie kontrolowany upadek firmy nie był przypadkiem tylko elementem większego planu, w którym brać udział mogli tzw. “grube ryby”. Plan ten miał być jednak wdrożony jako efekt zmian rządu na rynku windykacji i wdrożenie fatalnych dla branży rozwiązań ustawy anty-lichwiarskiej, kierując się nie zdrowym rozsądkiem a świadomym uderzeniem w imperium jednego z najbogatszych Polaków, z którym rządowi jest nie po drodze. Warto też zauważyć dziwną zbieżność czasową.

4 dni po uchwaleniu ustawy anty-lichwiarskiej czyli 15 marca marcu 2016 Get Back został sprzedany za 825 mln zł spółce Emest Investements, spółce tymczasowej powołanej do transakcji. Docelowo udziały w Get back objęła luksemburska spółka DNLD Holdings S.à r.l. utworzona niedawno – 31 października 2017. Właścicielem tejże spółki jest z kolei spółka DNLD L.P. zlokalizowana na wyspie Jersey. W umowie sprzedaży Get Backu określono, że DNLD L.P. ma zostać utworzona do 25 marca 2016 roku. Wyspa Jersey ma to do siebie, że zapewnia anonimowość właścicielom. W praktyce więc nikt nie wie kto jest głównym i większościowym akcjonariuszem GET BACK S.A. Mogę tylko przypuszczać, że za DNLD L.P. stoi łańcuszek spółek wydmuszek rozsianych po całym świecie.

To, co dziś jest roztrząsane głównie na forach pasjonatów rynku finansowego, już wkrótce może znaleźć się na czołówkach gazet ogólnokrajowych i (co dla rządu najbardziej niewygodne) tabloidach. Wówczas mechanizm przypisania afery GetBack do obecnego rządu analogicznie jak to miało miejsce w przypadku Amber Gold będzie nie do uniknięcia. Małgorzata Wassermann natomiast, zamiast zbierać polityczne profity z rozliczania poprzedników oberwie bronią, którą sama stosowała w walce z poprzednikami. Stanie się także twarzą nieudolności pisowskiego państwa, pod którego nosem doprowadzono do powtórki Amber Gold i to w znacznie większym rozmiarze. Wówczas marzenia o prezydenturze w Krakowie będzie mogła włożyć między bajki.

Źródło: Gazeta.pl

fot. Rafał Zembrzycki/flickr

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Media Tygodnia

Ładowanie