Polityka i społeczeństwo

W sprawie aresztu dla Gawłowskiego mnożą się pytania. Sprawa budzi olbrzymie kontrowersje

Fot. Flickr

Na sprawę tymczasowego aresztowania dla sekretarza generalnego Platformy Obywatelskiej Stanisława Gawłowskiego trudno patrzeć w oderwaniu od jej politycznego charakteru. Już same okoliczności ogłoszenia decyzji szczecińskiego sądu są doprawdy zastanawiające. Posiedzenie aresztowe rozpoczęło się w niedzielę rano, o 10.30, jednak po kilku godzinach zostało przerwane, a ogłoszenie decyzji przeniesione na wieczór, najpierw na 18.30, a potem na 20.

Sędzia postanawiła o zastosowaniu tego najostrzejszego środka zapobiegawczego w czasie trwania wieczornego programu publicystycznego “Minęła 20” w TVP Info, w niedzielnym prajmie informacyjnym, a zaproszeni goście są praktycznie gotowi do odpowiedniego komentowania sprawy. Transmisja “live” z wyprowadzenia Gawłowskiego w kajdankach było marzeniem obecnej władzy, które polityk PO niemal zniweczył stawiając się dobrowolnie do prokuratury w miniony piątek. Choć śledczy z pewnością chcieli do niego wpaść o 6 rano, traktując go niczym pospolitego przestępcę, udało się osiągnąć podobny skutek w niedzielę wieczorem – rola sędzi i jej decyzji jest tu jednak oczywista.

Nie sposób oczywiście stawać w obronie niezawisłości sędziowskiej i jednocześnie bezrefleksyjnie uznawać wyrok sędzi szczecińskiego Sądu Rejonowego Prawobrzeże i Zachód jako wykonanie polecenia partii rządzącej. Problem jednak w tym, że panująca w Polsce atmosfera wokół prac sądów niewątpliwie ma bardzo duży wpływ na decyzje sędziów. Gdy do tego dodamy i tak fatalne statystyki dotyczące nadużywania tymczasowego aresztowania w Polsce, co w przypadku wielu Polaków może oznaczać łamanie zasadniczego prawa obywatelskiego, jakim jest więzienie osoby niewinnej, to widzimy niezwykle smutny obrazek.

W przypadku Gawłowskiego doprawdy trudno dopatrywać się racjonalnego uzasadnienia takiej decyzji – obawa matactwa po 3 miesiącach od ujawnienia zainteresowania śledczych jest absurdalna, obawa o ucieczkę czy nie stawianie się na wezwanie – absurdalna nawet bardziej. Do sądu wpłynęło blisko 140 poręczeń, Gawłowski jest na świeczniku, sam stawił się do prokuratury wcześniej demolując zasadność jej wniosku i zarzuty, które mają mu być postawione. Decyzja o aresztowaniu akurat na 3 miesiące również jest pozbawiona racjonalnych przesłanek. Sędzia orzekająca miała tłumaczyć, że Gawłowski wypowiadał się w mediach, a sprawa jest na tyle skomplikowana, że choć obrona wykazała multum nieścisłości, to ona nie miała czasu do końca zapoznać się ze szczegółami sprawy. Takie postawienie sprawy może oznaczać, że lada moment z 3 miesięcy może się zrobić rok albo i dwa. Wciąż bez wyroku, wciąż trzymając w areszcie niewinnego człowieka.

W partii rządzącej chwilowo strzelają szampany, jednak doprawdy trudno jest dopatrywać się długofalowych korzyści z takiego obrotu sprawy. Jeśli premier Morawiecki łudził się, że spór z Komisją Europejską uda się w najbliższym okresie zażegnać, to po wczorajszej decyzji sądu nie ma już co na to liczyć. Być może w krótkiej perspektywie Prawo i Sprawiedliwość zyska, jednak wizerunek Polski znowu ucierpi. Nasza władza obrała kierunek na Turcję, gdzie premier Recep Erdogan prowadzi zmasowaną akcję zamykania do więzienia polityków opozycji. Póki co, skala jest oczywiście nieporównywalna – w Turcji zamknięto już ponad 50 tys. osób, u nas formalnie tylko jednego. Problem jednak w tym, że pokusa stosowania takich działań wobec kolejnych niewygodnych osób po wczorajszym dniu wyraźnie wzrośnie.

Fot. Flickr/PO

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie