Polityka i Społeczeństwo

W oczekiwaniu na bombę, która pogrąży Morawieckiego. Służby państwa są bezradne

Fot. Flickr

3,5 tysiąca godzin – tyle nagrań miało powstać w czasie, gdy dwóch kelnerów podsłuchiwało gości znanych warszawskich restauracji. Kilka miesięcy temu Onet.pl uzyskał zgodę sądu na dostęp do wszystkich materiałów ze śledztwa podsłuchowego. Według jednego z kelnerów istnieje nagranie premiera rządu, rozmawiającego o zakupie nieruchomości na tzw. słupy. Z zeznań wynika, że taśma może być bardzo niewygodna dla Morawieckiego, a co więcej, nikt nie wie w czyim jest posiadaniu.

Z opublikowanych do tej pory przez Onet materiałów wynika, że Mateusz Morawiecki gardził klientami swojego banku – “(…) Ale ludzie są tacy głupi, ze to działa.

Niesamowite” – mówił w trakcie rozmowy z zastępczynią prezesa PGE o cyklu reklam banku BZ WBK z Chuckiem Norrisem. Fragment o Polakach, którzy mieliby pracować za miskę ryżu stał się hitem internetu. Nie wspominając o załatwianiu pracy dla syna europosła Ryszarda Czarneckiego i cichej ofercie dla Aleksandra Grada – “Ma jakąś fundację, stowarzyszenie albo firmę? (…) Zapytajcie go tak po cichu. Ja bym spróbował tak bardziej jednorazowo. Pięć dych czy siedem, czy stówkę na jakieś badania czy na coś”. Największe oburzenie wywołał spadający z serca Morawieckiego kamień, gdy Robert Kubica złamał rękę i bank, którego był prezesem nie musiał sponsorować jego startów w Formule 1.

Janusz Schwertner, jeden z autorów opisywanych przez Onet akt sprawy, został zapytany na gali Grand Press o cykl opublikowanych materiałów. Dziennikarz w krótkiej wypowiedzi mówi, że z akt wynika, iż Morawiecki został nagrany kilkukrotnie – “My przejrzeliśmy 43 tomy akt. (…) Dla mnie niepokojące ciągle jest i sprawą niewyjaśnioną jest to co mówili kelnerzy. Bo kelnerzy zeznawali o tym, że tych taśm jest więcej, a znamy jedną taśmę na Mateusza Morawieckiego. (…) On został nagrany minimum kilkukrotnie (…)” – mówi Schwertner.

Mamy tym samym do czynienia z bardzo niebezpieczną układanką, w ramach której są w Polsce siły, które dysponują materiałami potencjalnie pogrążającymi premiera, a podległe mu służby najwyraźniej nie mają pojęcia kogo reprezentują, ani czego mogą żądać. Mniejsza o to, że słowa dziennikarza Onetu tylko potwierdzają, że śledztwo było prowadzone w sposób dość mocno odbiegający od sztuki śledczej. Już nie mówimy o jednym zawieruszonym gdzieś nagraniu, tylko o całej serii na których jest uwieczniony szef rządu. Ciężkie jest życie z szantażystą posiadającym jeden kompromat, a gdy osoba spod ciemnej gwiazdy posiada ich całą plejadę, to normalne funkcjonowanie staje się niemożliwe. Fakt szantażowania premiera jest dzisiaj dużo bardziej prawdopodobny niż kilka tygodni temu.

Źródło: Press.pl

Fot. Adam Guz / KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

[wpdevart_like_box profile_id=”539688926228188″ connections=”show” width=”600″ height=”200″ header=”big” cover_photo=”show” locale=”pl_PL”]

 

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie