Polityka i społeczeństwo

Ujawniono zatrważające praktyki. Nie uwierzycie, kogo rządzący obdarzyli milionami

PiS po objęciu rządów postanowił wziąć na celownik “naprawę społeczeństwa obywatelskiego”. To zdaniem rządzących było słabe, stąd wymagało wsparcia. Był to oczywiście medialny wytrych, aby przepchnąć ustawę, która pozwalała scentralizować w rękach polityków skierowane do organizacji pozarządowych programy grantowe. Tym, co najbardziej uwierało PiS, nie była bowiem słabość społeczeństwa obywatelskiego, ale jego niezależność od dobrej zmiany. Nie jest bowiem niczym odkrywczym spostrzeżenie, że wśród społeczników dominują osoby o poglądach głównie lewicowych, co dla prawicy jest dowodem spisku Georga Sorosa, podczas gdy tak naprawdę pokazuje to tylko, jak bardzo aktywizm społeczny jest traktowany po prawej stronie po macoszemu. Teraz jednak sytuacja zaczyna się oczywiście zmieniać, w całym kraju setki ludzi, dotychczas nie angażujących się często w działalność społeczną, odkrywa w sobie gen społecznikostwa, co najdobitniej objawia się w organizowanych przez podległe rządowi instytucje konkursach, gdzie stawiają się, a co jeszcze ciekawsze, najczęściej wygrywają, wyrastające w ostatnich 4 latach jak grzyby po deszczu organizacje. Była już ujawniona przez Oko.press afera z Funduszem Sprawiedliwości, gdzie Zbigniew Ziobro rozdał dotacje do podmiotów, które były powiązane z politykami, a nie miały szerszego wcześniejszego doświadczenia z pomocy ofiarom przestępstw. Teraz zaś po ogłoszeniu grantów przez Narodowy Instytut Wolności mamy kolejną odsłonę oburzających praktyk.

Z przyznanych prawie 86 mln zł dla 154 fundacji i stowarzyszeń w wielu przypadkach ciężko mówić o czymś innym, niż wspieraniu swoich z publicznej kasy. Choć formalnie nie można zarzucić władzy złamania prawa, które w końcu specjalnie celem powołania instytutu napisała, to jednak lista obdarowanych jest miejscami skandaliczna.

Wśród beneficjentów grantów jest bowiem Podlaski Instytut Rzeczypospolitej Suwerennej, który dostanie w ciągu trzech lat aż 700 tys. zł. Mówimy zaś o organizacji, która stała za kontrmanifestacją Marszu Równości w Białymstoku, która zakończyła się falą przemocy. Sam prezydent miasta Tadeusz Truskolaski wskazał ludzi z Instytutu jako winnych doprowadzenia do przemocy. Prawo i Sprawiedliwość oficjalnie odżegnywało się od zajść i odcinało od powiązań z prowodyrami, jednak kiedy ucichła wrzawa, to nikomu nie zadrżała powieka przy rozdawaniu publicznych pieniędzy w ręce organizacji prędzej antyobywatelskiej niż proobywatelskiej. W instytucie próżno bowiem szukać promowania otwartości, przejrzystości, partycypacji i aktywności obywatelskiej. Jest zaś za to „podtrzymywanie tradycji narodowej”, typowe dla nacjonalistów hasło „ochrony cywilizacji łacińskiej w Polsce i Europie” oraz ideologiczny lobbing prawny: „upowszechnianie wiedzy na temat obcowania, posiadania oraz obsługi broni palnej” oraz „działanie na rzecz upowszechnienia prawa do posiadania broni”. Czyli ludzie, którzy oficjalnie za swój cel ogłaszają “obronę cywilizacji” i promowanie dostępu do broni palnej, są podmiotem budującym zaangażowanie społeczeństwa, w szczególności jego najbardziej wykluczonej części, we wspólne podejmowanie decyzji? Prezes Instytutu Przemysław Klimek jako organizator blokady Marszu Równości pokazał, że reprezentuje wartości antyobywatelskie, ponieważ wśród aktywistów na rzecz praw człowieka i demokracji nie do pomyślenia jest próba zabronienia komuś wolności zgromadzeń i promowanie szczucia większości na mniejszość. Celem organizacji pozarządowych nie jest bowiem łechtanie ego większości, ale pomoc w rozwiązaniu problemów i przełamywanie barier tym, którzy z rożnych powodów mają w naszym społeczeństwie trudniej czy gorzej. Chodzi tutaj o elementarne wyrównywanie szans. Jednak, jak wspomniałem na wstępie, na prawicy nie ma większego zrozumienia działalności obywatelskiej, dlatego pośród tzw. “ruchów miejskich”, organizacji promujących partycypacje i udział mieszkańców w życiu lokalnych społeczności, ze świecą można w całym kraju szukać organizacji o korzeniach prawicowych. Dla okolic obozu władzy działalność pozarządowa ogranicza się w zasadzie do Caritasu i małej grupy organizacji kierowanych przez powiązanych z politykami ludzi.

Na dowód tego ostatniego można podać innych odbiorców granatów. 700 tys. zł otrzyma także stowarzyszenie Projekt Poznań, które założył poznański poseł PiS i wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk z siostrą Sarą. Za przyznaną sumę mają zorganizować „klub dyskusyjny”. Wielkopolskę mogą czekać zatem jedne z najkosztowniejszych w organizacji dyskusji w historii sektora pozarządowego. Jakby było już mało przywilejów, to kolejne środki popłyną także do podmiotów powiązanych z Kościołem. 650 tys. zł trafi do Diakonii Ruchu Światło-Życie w Krościenku nad Dunajcem, a kolejne 700 tys. – do Stowarzyszenia Rodzin Katolickich w Piszu.

Najbardziej kuriozalne są jednak dotacje, które mają służyć wspieraniu wolności słowa. Ponad milion dostali bowiem… przedstawiciele prorządowych mediów. 591 tys. zł przeznaczono dla Fundacji Solidarności Dziennikarskiej powołanej przez propisowskie Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Kolejne 696 tys. na „rozwój lokalnych mediów”, czyli nowego narzędzia propagandy, dostało też popierające rząd stowarzyszenie Ruch Kontroli Wyborów. Wśród zwycięzców był też instytut Ordo Iuris.

Tak drodzy czytelnicy wygląda zatem centralnie kontrolowana “obywatelskość”. Zamiast działań służących lokalnej społeczności, promowane są te po myśli ideologicznej władzy. Warto zatem obciążać odpowiedzialnością polityków następnym razem, kiedy ci stwierdzą, że nie mają z danym aktem przemocy nic wspólnego, kiedy w tym samym czasie hojnie rozdają dotacje podmiotom o wątpliwej wiarygodności w obszarze obywatelskości.

Źródło: wyborcza.pl

fot. flickr/Sejm RP

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie