Polityka i społeczeństwo

Ujawniono dokumenty, które pogrążają Beatę Szydło. Premier poniesie konsekwencje?

A miało być tak pięknie. Kontrolowana przez podwładnego prezesa PiS i szefowej rządu prokuratura miała sprawie ukręcić łeb, tak by nie dopuścić do wyegzekwowania odpowiedzialności karnej i urzędniczej Beaty Szydło. Po to stworzono taki mechanizm władzy, by każdy bezprawny ruch znajdował się pod ochronnym parasolem roztoczonym przez Zbigniewa Ziobro. I choć nie zanosi się, by sprawa braku publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego miała zakończyć się za kadencji rządów tej władzy, to dzięki dociekliwości prawników Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka wiemy już, że Beata Szydło prędzej czy później stanie przed Trybunałem Stanu i zostanie sprawiedliwie osądzona za łamanie ustaw i Konstytucji.

Jeden z prawników HFPC, Marcin Szwed poinformował wczoraj na swoim Twitterze, że w trybie dostępu do informacji publicznej udało mu się pozyskać protokoły przesłuchań z postępowania karnego, prowadzonego w sprawie braku publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który pogrążał pisowski skok na tę instytucję, uznając w całości ustawę za niezgodną z Konstytucją.  Orzeczenie TK obowiązuje z mocy prawa z chwilą jego ogłoszenia, co rozumieją prawnicy szanujący Konstytucję jako najwyższe prawo w Polsce, jednak politycy PiS udają, że wyroku tego nie ma, a Trybunał pod przywództwem Julii Przyłębskiej jest w pełni legalny. Fakt obowiązywania orzeczenia z mocy prawa nie zmienia faktu, że bezwzględnym obowiązkiem władzy wykonawczej, w tym przypadku reprezentowanej przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, jest publikacja rozstrzygnięć Trybunału Konstytucyjnego, czego KPRM zaniechała. Dziś już wiemy, że jej pracownicy nie zrobili tego z niedbalstwa czy nieuwagi, a na wyraźne polecenie szefowej rządu Beaty Szydło, która jak wynika z zeznań pracowników Rządowego Centrum Legislacji jednoosobowo przyznała sobie prawo decydowania o tym, co jej orzeczeniem TK, a co nim nie jest oraz co jest zgodne z prawem, a co nie jest. To sytuacja bez precedensu – przypomnijmy, że od podejmowania takich decyzji w Polsce jest sąd, a władza wykonawcza nie ma kompetencji do podważania wyroków władzy sądowniczej, a ma je, jak wynika z jej nazwy, wykonywać.

Szefowa RCL, Jolanta Rusiniak, mając świadomość że składanie fałszywych zeznań jest przestępstwem, zeznała przed prokuraturą następująco:

„To była sprawa głośna, medialna, budząca liczne kontrowersje. Tego dnia osobiście rozmawiałam z Prezesem Rady Ministrów Panią Beatą Szydło i podczas tej rozmowy Pani Premier poleciła mi, abym nie kierowała sprawy do zredagowania i ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. (…) Polecenie takie od Pani Premier otrzymywałam każdorazowo, przy okazji wydania przez Trybunał Konstytucyjny kolejnych orzeczeń, aż do 16 sierpnia 2016 roku. Można zatem powiedzieć, że w okresie od 9 marca 2016 r. do 16 sierpnia 2016 r. Pani Premier przejęła osobiście kompetencję zawiązaną z wyrażeniem dyspozycji o skierowaniu orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego do publikacji”.

Zeznania są oczywiste i potwierdzają winę Beaty Szydło w 100%. Kuriozalne są próby dezawuowania treści z tych zeznań przez rzecznika rządu, który jeszcze wczoraj wieczorem zdążył Polskiej Agencji Prasowej przesłać komentarz, że to “Kolejne kłamstwa i bzdury, traktuję to jako atak propagandowy oparty na nieprawdziwych informacjach. Wszystkie wyroki były, są i będą publikowane”. W przeciwieństwie do pani Rusiniak, Rafał Bochenek nie musi mówić całej prawdy i tylko prawdy. Może publicznie kłamać, oszukiwać i sączyć kłamliwą propagandę, przygotowaną dla elektoratu partii rządzącej.

I choć, tak jak wspomniałem na początku, prokuratura najpierw w ogóle nie chciała w tej sprawie wszcząć śledztwa a później, zmuszona przez sąd postępowanie wszczęła, a następnie umorzyła, to zeznania świadków ujrzały światło dzienne. Oto kolejny kamyczek do ogródka PiS i Zbigniewa Ziobry. Dużo roboty będzie miała prokuratura, gdy już smuta pisowska opuści pokłady państwowego statku.

Źródło: Gazeta Wyborcza

fot. flickr/ KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Michał Kuczyński

Michał Kuczyński - Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego. Z zamiłowania bloger i autor tekstów o charakterze publicystycznym. Interesuje się polityką i ekonomią. Prywatnie miłośnik piłki nożnej, muzyki rockowej i dobrego kina. Niegdyś zapalony wiolonczelista.
Zapraszam na mojego Twittera - @KuczynskiM

Media Tygodnia

Ładowanie