Sport

UEFA chce dograć sezon za wszelką cenę. Co z kontraktami zawodników? Kluby w obliczu chaosu

Pierwotny plan UEFA zakładał, by zdążyć dograć krajowe ligi i europejskie puchary do końca czerwca. Dziś wiadomo, że to scenariusz nierealny. Pandemia nie ustaje, a to nie wróży dobrze powrotowi na boiska. Wygląda na to, że sezon 2019/20 jest już nie do dogrania – wznowienie rozgrywek po 30 czerwca tylko spotęguje chaos.

Lipcowe zamieszanie

Skąd ten wyścig z czasem? 30 czerwca to ostatni dzień obowiązywania kontraktów wielu piłkarzy, 1 lipca rusza okienko transferowe.

W praktyce oznacza to, że kluby kończyłyby sezon w innych składach, niż przed pandemią. Przykładowo, Christian Gytkjaer mógłby zagrać dla Lecha w meczu rozgrywanym 28 marca, ale już w następnej kolejce, granej 1 lipca, nie byłby już piłkarzem Kolejorza. I bez jego bramek klub miałby mniejszą szansę na sukces.

Innym, skrajnym przypadkiem jest sytuacja Alana Czerwińskiego. Zawodnik Zagłębia Lubin już podpisał kontrakt z Lechem, który obowiązuje właśnie od 1 lipca. Można wyobrazić sobie sytuację, w której Czerwiński w ostatni weekend czerwca pomaga Zagłębiu, a trzy dni później przywdziewa koszulkę Kolejorza.

Nadzwyczajna sytuacja wymaga nadzwyczajnych rozwiązań. Według doniesień mediów, FIFA pracuje nad rozporządzeniem, które automatycznie przedłuża kończące się w czerwcu kontrakty. Jednak takie rozwiązanie budzi wątpliwości. Po pierwsze: jak długo miałyby być przedłużone? Futbol może wcale nie ruszyć w lipcu. Czy kontrakty można przedłużać w nieskończoność, aż uda się dograć sezon? Po drugie: co z niechcianymi graczami? Wspomniany Gytkjaer to kluczowy zawodnik Lecha, rozporządzenie FIFA miałoby uchronić kluby przed stratami właśnie takich graczy. Co jednak w przypadku zawodników-niewypałów, którzy obciążają klubowy budżet, a księgowi z niecierpliwością czekają do 1 lipca, by wymazać ich pensje z Excela? Czy ich kontrakty też będą automatycznie przedłużane? A może kluby będą miały wybór. A jeśli one, to dlaczego nie piłkarze? Czy oni mają godzić się na wszystko? I tu dochodzimy do problemu trzeciego: prawnego umocowania rozporządzenia FIFA.

A co z prawem?

Momentami wydaje się, że FIFA działa jak autonomiczne państwo, ale czasem, chcąc nie chcąc, na piłkę nożną wpływa zewnętrzny świat. Wielką rewolucją było wprowadzenie prawa Bosmana. W 1990 roku belgijski piłkarz Jean-Marc Bosman uznał, że transferowe zasady są sprzeczne z unijnymi zasadami. Zaskarżył swój klub, UEFA i belgijską federację do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. I wygrał. Jego sprawa na zawsze zmieniła rynek transferowy.

Teraz może być tak samo: dokument narzucony przez FIFA nie musi być przez piłkarzy respektowany. Zawsze mogą powołać się na krajowe prawo – a FIFA ma ponad 200 członków – i lokalne sądy przyznają im rację. Prezes PZPN, Zbigniew Boniek, mówił na antenie Kanału Sportowego, że każda decyzja, jaka zapadnie w czasie pandemii, w przyszłości stanie się „rajem dla prawników”. Wszystko będzie można podważyć, gdyż instytucje nie były przygotowane na taką sytuację.

Prawdopodobnie obecny kryzys sprawi, że zmienią się umowy zawierane z piłkarzami. Zamiast obowiązywać do 30 czerwca, za będą obowiązywały „do końca sezonu”. W wielu kontraktach pojawi się zaś klauzula, umożliwiająca rozwiązać kontrakt z powodu „siły wyższej”.

Wygaśnięcie kontaktu w momencie wybicia północy 30 czerwca też nie musi być wszystkim piłkarzom na rękę. Przecież nie każdy znalazł już sobie nowego pracodawcę. Nie wiadomo, kiedy rozgrywki zostaną wznowione. Koniec kontraktu może nagle oznaczać dla piłkarza niesprecyzowanej długości bezrobocie. Tym bardziej, że i kluby, niepewne przyszłości, wcale nie będą ustawiać się w kolejce po usługi wolnego zawodnika. Dla wielu zawodników poszukiwanie nowego pracodawcy będzie równoznaczne z obniżką zarobków. Rynek płac się zmieni.

Nick De Marco, prawnik kancelarii Blackstone Chambers, na łamach The Athletic sugeruje, że kluby mogą optować za podpisywaniem krótkoterminowych kontraktów, na czas dogrania sezonu. Zauważa jednak kolejne problemy takiego układu. Co jeśli zawodnik dostanie w czasie miesięcznej umowy kontuzji? A ich ryzyko wzrośnie wraz z tempem gier. Z perspektywy gracza zawsze lepsze jest podpisanie długiej umowy.

UEFA stanowcza: dograć sezon

Kontrakty piłkarzy to jedno z możliwych źródeł chaosu. Można go uniknąć, gdy sezony zostaną uznane za zakończone. Ale to tylko pozornie lepsze rozwiązanie – w praktyce obudzi kolejne źródło problemów do rozwiązania. Pojawią się poszkodowani – kluby, którym zabrano awanse czy szansę na grę w europejskich pucharach. I, co z ich perspektywy najważniejsze, za nie rozegrane mecze nie dostaną pieniędzy od sponsorów.

I choć dogranie sezonu wydaje się w tym momencie karkołomne, to UEFA stoi na straży tego pomysłu. Media poinformowały, że Belgia planuje zakończenie rozgrywek. W odpowiedzi europejska federacja postraszyła pismem, w którym nawołuje do powstrzymania się z takimi decyzjami. Przedwczesne zakończenie sezonu bez błogosławieństwa Aleksandra Ceferina może drogo kosztować – nawet wykluczenie klubów z europejskich pucharów.

Dlatego trwają rozmowy jak sezon dokończyć. Pojawiają się przeróżne pomysły – od skoszarowania piłkarzy w odosobnieniu po dogranie lig w krajach mniej dotkniętych pandemią. Premier League pojawił się pomysł wyjazdu do Chin…

Źródło: The Athletic, Przegląd Sportowy

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie