Polityka i Społeczeństwo

Tomasz Piątek: Michał Dworczyk to człowiek niebezpieczny [WYWIAD]

Michał Dworczyk to człowiek niebezpieczny na wiele sposobów. Jego kariera zaczyna się w okolicach 1999 r. Wtedy właśnie został zatrzymany przez policję, gdyż przechowywał w piwnicy swojego bloku ogromną ilość materiałów wybuchowych. Policja dostała doniesienie, że to arsenał mafii pruszkowskiej. Jednak nie zbadała dogłębnie mafijnego wątku. Stwierdzono, że Dworczyk to tylko zbieracz owładnięty manią zbierania niewypałów…  Gangi nieraz wykorzystują takich zbieraczy, gdyż to cichy i bezpieczny sposób na zdobywanie materiałów wybuchowych. – Z Tomaszem Piątkiem, dziennikarzem „Resetu Obywatelskiego” o Michale Dworczyku i aferze mailowej rozmawia Michał Ruszczyk.

Michał Ruszczyk: Bardzo ciekawą postacią w układzie Zjednoczonej Prawicy okazał się Michał Dworczyk: Szef Kancelarii Premiera, minister-członek Rady Ministrów, a wreszcie Pełnomocnik Rządu ds. Narodowego Programu Szczepień Ochronnych Przeciwko Wirusowi SARS-CoV-2, a od pół roku bohater niekończącej się afery mailowej. Kim jest Michał Dworczyk? 

Tomasz Piątek: Michał Dworczyk to człowiek niebezpieczny na wiele sposobów. Jego kariera zaczyna się w okolicach 1999 r. Wtedy właśnie został zatrzymany przez policję, gdyż przechowywał w piwnicy swojego bloku – i to nie tylko w swojej komórce, również w komórkach sąsiadów – ogromną ilość materiałów wybuchowych. Policja dostała doniesienie, że to arsenał mafii pruszkowskiej. Niestety jednak nie zbadała dogłębnie mafijnego wątku. Stwierdzono, że Dworczyk to tylko zbieracz owładnięty manią zbierania niewypałów… Tymczasem jedno drugiemu nie przeczy. Gangi nieraz wykorzystują takich zbieraczy, gdyż wykopywanie starych bomb to cichy i bezpieczny sposób na zdobywanie materiałów wybuchowych.

Ale czy tylko dlatego ta sprawa sprzed lat nas interesuje? Przede wszystkim dlatego, że przy niej po raz pierwszy wyszły kontakty Michała Dworczyka z wielką polityką. Kto bowiem uratował Dworczyka przed aresztem i surowym wyrokiem? Antoni Macierewicz, który za niego wówczas poręczył. Ten sam Macierewicz, którego obecnie minister Dworczyk potępia w donosach pisanych do premiera Morawieckiego (co wiemy z maili, które wyciekły ze skrzynki Dworczyka). Dzięki wstawiennictwu polityka Macierewicza przestępca Dworczyk dostał tylko wyrok więzienia w zawieszeniu. Mimo, że miał skłonności do recydywy, bo policja odkryła, że sześć lat wcześniej, w 1993 r., już raz go przyłapano na nielegalnym posiadaniu broni i amunicji…
W obecnych czasach Antoni Macierewicz jako minister obrony zrobił Michała Dworczyka swoim zastępcą. Teraz Dworczyk krytykuje byłego protektora za niszczenie armii. Słusznie, bo Macierewicz skutecznie niszczył Siły Zbrojne RP. Ale czy z tego powodu powinniśmy się zachwycać Dworczykiem? Nie. Jego skarga do premiera przyniosła żadne lub znikome efekty. Macierewicz ze swoją ekipą niszczycieli wciąż jest bezkarny. Zatem Michał Dworczyk powinien wystąpić z rządu, zwołać konferencję prasową i zażądać powołania komisji śledczej. Jak również złożyć doniesienie do prokuratury na Macierewicza, który niszczy wojsko i na premiera Morawieckiego, który to toleruje. Ale tego wszystkiego Dworczyk nie zrobił.
Czy można więc jego skargę do premiera uznać za wyraz szczerej troski o stan Wojska Polskiego?

Trzeba pamiętać, kim jest Dworczyk – zatem nie tylko o bombach sprzed 22 lat. Dworczyk to człowiek, który w sposób zbójecki zdobył Śląsk dla PiS-u, korumpując osławionego radnego Kałużę. A nieco wcześniej też robił rzeczy godne uwagi. Działał w fundacjach, które przygarniały działaczy antyukraińskich. Jego ukochanym dzieckiem była Fundacja Wolność i Demokracja, finansowana przez BZ WBK – czyli przez bank Morawieckiego. Fundacja wychwalała „żołnierzy wyklętych”. To tzw. pojęcie-worek, do którego wrzuca się bohaterów, ludzi pogubionych i bandytów z lat 40. Chodzi o to, żebyśmy razem z bohaterami czcili nacjonalistycznych, antysemickich gangsterów i morderców. Rzecz jasna, taki kult oddala nas od Zachodu i jego wartości – tam przecież coraz mocniej potępia się zbrodniarzy i ksenofobów.
W tej samej fundacji Dworczyk promował Olgę Semeniuk, obecnie wiceministrę rozwoju. Zanim PiS doszedł do władzy, pani Semeniuk odwiedzała Ukrainę, jak również łukaszenkowską Białoruś. Rzekomo po to, żeby uczyć Białorusinów demokracji i wspierać starania Ukraińców o wstąpienie do Unii Europejskiej. To zdumiewające, gdyż pani Semeniuk publicznie głosiła, że UE powinna się rozpaść. I popierała putinowską nacjonalistkę z Francji, słynną Marine Le Pen. To były czasy, w których PiS jeszcze nie popierał Le Pen. Zatem pani Semeniuk jawi się jako prekursorka obecnego, jawnie prokremlowskiego kursu PiS w polityce europejskiej.
A jak wobec Ukraińców postępował sam Dworczyk? On też robił to, czego chce Kreml. W 2016 r. ukraińscy przywódcy polityczni, uczeni i duchowni opublikowali list otwarty wzywający nasze narody do wzajemnego pojednania. Michał Dworczyk dał wtedy z siebie wszystko, żeby to pojednanie storpedować.
Każdy, kto zna historię, ten wie, że Polacy zawinili wobec Ukraińców, a Ukraińcy – wobec Polaków. I nie należy się licytować, kto ucierpiał bardziej. Szczególnie teraz, gdy Ukrainę napadł wspólny wróg. Jednak Dworczyk się licytował. Chciał przedstawiać Polskę wyłącznie w roli ofiary, a autorów listu nazwał „sprawcami ludobójstwa”. Ludzi, których jeszcze nie było na świecie podczas rzezi wołyńskiej i którzy nikogo nie zabijali! Ludzi, którzy wyciągnęli przyjazną dłoń do Polski… Rzecz jasna, nasi sąsiedzi odnotowali te wypowiedzi.

Z maili Michała Dworczyka wynika, że między nim a Antonim Macierewiczem jest konflikt. Czy jest tak faktycznie? A może to tylko gra polityczna?

To, co widzimy w mailu Dworczyka do Morawieckiego, wygląda na skutek strachu. Michał Dworczyk zapewne przestraszył się, że Macierewicz niszczy wojsko w sposób zbyt oczywisty, wręcz widowiskowy. Przestraszył się nie ze względu na dobro armii, tylko ze względu na własny interes. Polacy kochają swoją armię i gdyby wszyscy wyborcy zrozumieli, w jaką ruinę ona popadła, mogłoby to zaszkodzić rządowi – zatem Morawieckiemu i Dworczykowi.
Druga sprawa to fakt, że Macierewicz jest w wieku podeszłym. Gdy Dworczyk skarżył się Morawieckiemu, miał świadomość, że młodsi liderzy PiS za chwilę przejmą całą władzę. Zapewne chciał płynnie się odczepić od tonącego starego układu. Prawdopodobnie próbował też przedstawić się Morawieckiemu jako potencjalny kandydat na stanowisko ministra obrony, bo to jego marzenie.
Wyciek tego maila pokazuje jeszcze coś. Na 95 procent, nawet na 98 procent możemy być pewni, że maile Dworczyka ujawniają Rosjanie przy pomocy Białorusinów. Dlaczego więc Rosjanie opublikowali mail, który rzuca lepsze światło na Michała Dworczyka? Wygląda to tak, jakby na wschodzie uznano, że Macierewicz przestał być użyteczny, a Dworczyk ma przed sobą perspektywy. Każdy, kto woła „Dworczyk to jedyny uczciwy!” powinien się zastanowić, czemu Rosjanie nagle pokazali go w ten sposób. Jako kogoś rzetelnego, kto mógłby być np. dobrym ministrem obrony… I czemu próbują wymieść z naszej pamięci wieloletnie związki Dworczyka z Macierewiczem?
A z drugiej strony warto też zadać pytanie: czemu Rosjanie publikując poprzednie maile dali broń do ręki frakcjom w PiS, które są przeciwne Morawieckiemu i Dworczykowi? Te frakcje używają ujawnionych maili do cichej walki, która rozgrywa się przy „uchu prezesa”. Co bowiem pokazuje nam większość maili? To, że Morawiecki i Dworczyk są szefami nieuczciwej i nieprofesjonalnej ekipy. Jej pisowscy konkurenci przypominają o tym Kaczyńskiemu pokazując mu maile… Może więc Kreml chce podsycić walki frakcyjne w PiS? A jeśli tak, to po co? Być może po to, żeby grupka, która najbardziej oberwie w walce, odpadła od partii i koalicji rządzącej. Wtedy PiS musiałby się sprzymierzyć np. z jawnie prokremlowską Konfederacją.

Z Pańskich książek wynika, że Macierewicz jest graczem brawurowym, Morawiecki pragmatycznym, Duda nieodpowiedzialnym. Jak Pan scharakteryzowałby Michała Dworczyka?

To fanatyk skuteczności organizacyjnej. Z dumą wierzy w swoją sprawność i sprawczość. Jest bardzo pracowity, działa szybko, nieraz zbyt szybko. Nie ma skrupułów. Dla niego liczą się efekty. Na pewno jest skoncentrowany na swojej karierze i – tak jak mówiliśmy – w razie potrzeby umie zmieniać protektorów. Nie zdziwiłbym się, gdyby za jakiś czas „wbił nóż w plecy” Mateuszowi Morawieckiemu. Marzeniem Dworczyka jest stanowisko ministra obrony narodowej, jednak niektórzy koledzy typowali go na stanowisko premiera… A ktoś, kogo typowano na takie stanowisko, łatwo o tym nie zapomina. Oczywiście coś takiego jak „rząd Michała Dworczyka” nie powinno nigdy nastąpić – szczególnie po wycieku jego skandalicznej korespondencji. Ale przy obecnej polaryzacji społecznej mianowanie Dworczyka premierem nie wzbudziłoby wielkiego oburzenia wśród wyborców PiS. Prędzej wśród konkurencyjnych frakcji, wśród starszych posłów tej partii. To „zasłużeni weterani”, którzy nie mogą wybaczyć „Morawieckiemu i jego małolatom”, że pozajmowali wysokie stołki w rządzie i spółkach państwowych. Gdyby na korytarzach rządowych znów zaczęło straszyć „widmo premiera Dworczyka”, oni zrobiliby wszystko, żeby nie dopuścić do tej nominacji. I wszystko wskazuje na to, że w obecnej sytuacji byliby w stanie ją powstrzymać.

Macierewicz i Morawiecki mieli swoje wpływy w Rosji, wspierający ich Rydzyk także. Natomiast Andrzej Duda ma specyficzne kontakty z Chinami. Jakie wpływy i poparcie zagraniczne może mieć minister Dworczyk?

Dworczyk – tak jak wspomniałem – jest politykiem antyukraińskim. Przeszedł od powiązanego z Rosją Macierewicza do powiązanego z Rosją Morawieckiego. Warto też odnotować, że Dworczyk stworzył w kancelarii premiera „drugi MON”. Chodzi o grupę specjalistów od wojskowości, konkurujących z ludźmi ministra Błaszczaka. Wśród tych ekspertów znalazł się słynny pułkownik Krzysztof Gaj, który w 2014 r. publicznie poparł agresywne działania Putina wobec Ukrainy. Wiemy z maili, że Gaj donosił Dworczykowi i Morawieckiemu na oficerów, których uważał za zbyt proukraińskich i proamerykańskich, gdyż chcieli kupować uzbrojenie z Ukrainy i USA.

Gdy popatrzymy na antyukraińską działalność Dworczyka, nie ma wątpliwości, że Kreml cieszy się z jego działań. A wyciek jego maili spowodowany najpewniej przez Rosjan? Rosjanie to szachiści. Oni starannie kalkulują swoje ruchy i przewidują różne warianty na przyszłość. Zapewne mieli świadomość, że ujawnione maile niezbyt zaszkodzą Dworczykowi wśród wyborców PiS. Polecam moją rozmowę z analitykiem Marcinem Dumą (transmisja kanału Reset Obywatelski z cyklu „Dochodzenie Prawdy” https://www.youtube.com/watch?v=BEKPh9bg2TQ).
Po pierwsze, wyciek maili Dworczyka nie szkodzi PiS, bo ich treść bardzo słabo i z opóźnieniem dociera do wyborców partii rządzącej. Ci z nich, którzy w ogóle zapoznają się ze sprawą, dostają ją w pisowskim sosie propagandowym: oto bezwzględny hakerski atak Rosjan i Białorusi na patriotyczny rząd… Zatem wyciek maili pomaga PiS tuszować swoje związki z Putinem i Łukaszenką.

Ale Kreml i PiS mają z tego wycieku jeszcze inne korzyści. Marcin Duma mówi, że afera mailowa osłabia nas, polskich demokratów. Zwolennicy demokracji widzą, że w mailach Dworczyka skandal goni skandal. I widzą, że wyborcy PiS na to nie reagują, gdyż poparcie dla PiS nie spada, albo spada w nieproporcjonalnie małym stopniu… Zwolennicy demokracji nie wiedzą, że przeciętny wyborca PiS przeważnie nie zna treści tych maili. Myślą więc, że taki wyznawca to idiota, cynik lub bezduszny golem, pozbawiony przyzwoitości i wyższych uczuć, którego nic nie może przekonać. Tracą wiarę w zwycięstwo, odechciewa im się walczyć – a to służy Kremlowi i PiS. Myślenie o wyborcach PiS jako idiotach lub potworach pogłębia też polaryzację w Polsce, co znowu cieszy Putina.

A tymczasem nie mamy prawa ulegać demobilizacji. Wiemy już, że refleksji po stronie rządzących i ich wyborców nie będzie?  Musimy wyciągać wnioski z tego, co wiemy. Macierewicz był protegowany przez elitarną jednostkę komunistycznej SB, ściśle współpracującą ze służbami Kremla. (https://arbitror.pl/produkt/macierewicz-jak-to-sie-stalo/) W wolnej Polsce prowadził skrajnie niszczycielską działalność, a wspierali go ludzie związani z Rosją. (https://arbitror.pl/produkt/macierewicz-i-jego-tajemnice/) Również Morawiecki ma związki z takimi ludźmi, a do polityki wprowadził go ojciec i mentor Kornel Morawiecki, jawny zwolennik Putina. (https://arbitror.pl/produkt/morawiecki-i-jego-tajemnice/) Pisowski prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński dostał pałac w prezencie od kremlowskiego gangstera. (https://wyborcza.pl/7,75398,27555913,wyborcza-ujawnia-tak-adam-glapinski-zamienial-domy-w-tle.html) Sam Jarosław Kaczyński biesiadował z rezydentem służb Kremla w Polsce i rozmawiał z nim o tym, co zrobić z naszym krajem. (https://www.newsweek.pl/polska/polityka/jaroslaw-kaczynski-juz-po-upadku-komunizmu-spotykal-sie-ze-szpiegiem/h8ch9l3)
Co w takiej sytuacji zrobiliby Ukraińcy? Majdan, rzecz jasna.

Rządzący twierdzą, że wyciek maili ma na celu destabilizację kraju inspirowaną przez Rosję. Jak Pan ocenia wiarygodność takich zapewnień, zwłaszcza w sytuacji, kiedy Polska już jest zdestabilizowana wewnętrznie, a dzięki swojej „dyplomacji” na arenie międzynarodowej nie ma już zbyt wielu sojuszników? 

Putin popiera PiS, gdyż do realizacji swoich celów nie ma nikogo lepszego w Polsce. Wyciek maili ma trzy cele. Pierwszy, o którym już mówiliśmy: zatuszować związki PiS z Rosją nie robiąc tej partii większej krzywdy. Drugi, o którym też była mowa: zdemobilizować zwolenników demokracji. I trzeci: przekazać PiS i Zjednoczonej Prawicy, że Rosja prześwietliła ich na wylot, zatem ma ich w ręku. Jeżeli przestaną realizować cele polityki Kremla, to zostaną wyciągnięte gorsze skandale.

Odpowiadając na Pana pytanie: moim zdaniem, te maile nie prowadzą do destabilizacji, raczej do stabilizacji. Pomagają podtrzymywać słabnącą fikcję „antyrosyjskości” PiS, wciąż ważną dla części wyborców tej partii. A przede wszystkim, osłabiają wolę buntu w wyborcach opozycji.

W wyciekających mailach minister Dworczyk surowo ocenia swoich partyjnych kolegów i koleżanki oraz krytykuje działania rządu. Dlaczego nikt nie oskarża go o pomówienia i nie żąda gruntownego wyjaśnienia sprawy?

Gdyby pisowcy zaczęliby wyjaśniać publicznie swoje afery, to nagłośniliby je wśród swoich wyborców. A to źle wpłynęłoby na poparcie dla PiS. Co więc robią pisowcy? Gdy nie widzą absolutnej konieczności odpowiedzi, to przemilczają kolejny skandal za skandalem. Gdyby zaczęli się tłumaczyć, dementować, oskarżać, przepraszać etc. – to rząd mógłby im się zawalić.

Od początku afery mailowej Dworczyk jakby się przyczaił i unika publicznych wystąpień. Zamroził też swoją agitację proszczepionkową, mimo że mamy właśnie szczyt IV fali. Jak to możliwe, że minister jeszcze nie został zdymisjonowany, choćby za używanie prywatnej skrzynki do celów służbowych? Czyżby miał wiedzę niedostępną dla opinii publicznej, a dającą się wykorzystać jako „haki” na osoby z najwyższych kręgów partyjno-rządowych?

Zapewne ma takie „haki”. Ministerstwo obrony, gdzie Michał Dworczyk sobie popracował, ma swoje służby, które wbrew prawu zajmują się również cywilami. A potem Dworczyk poszedł do kancelarii premiera, gdzie – jak wiemy z maili – skandali nie brakuje. Nie wykluczałbym więc, że on po cichu szachuje kolegów różnymi „kompromatami”. Musi się jakoś opędzać od wspomnianych przeze mnie „weteranów”. Od starych towarzyszy Jarosława Kaczyńskiego jeszcze z lat 90., którzy biegają do prezesa PiS i intrygują. Pokazują Kaczyńskiemu maile: „O, popatrz, ten smarkacz Dworczyk brzydko napisał o marszałek Witek!”. Więc nasz bohater musi się jakoś od nich opędzać… Co działa na korzyść „weteranów”? To, że PiS stara się ograniczać rzeczy, które mogłyby zupełnie zrazić do tej partii wyborców niezdecydowanych. A takich rzeczy jest dużo, wśród nich niektóre maile ministra Dworczyka (niezdecydowani, w przeciwieństwie do wyborców PiS, mają łatwy dostęp do informacji niekorzystnych dla tej partii). Oczywiście, ludzie dzisiaj szybko zapominają o skandalach. Ale przez chwilę pamiętają – i wśród niezdecydowanych Michał Dworczyk przez jakiś czas będzie się źle kojarzyć. Zapewne z tej przyczyny dostał teraz od Kaczyńskiego „szlaban na media” (pokazuje się w nich znacznie rzadziej niż kiedyś).
Ale są czynniki, które bronią ministra Dworczyka. Nie chodzi tylko o wspomniane przez pana „haki”, którymi minister może ewentualnie dysponować. Przede wszystkim broni go to, że afera mailowa nie wyrządziła rządzącym większych szkód. I to, że dla „weteranów” wrogiem numer jeden jest premier Morawiecki, nie Dworczyk. Jeśli Michał Dworczyk w odpowiednim momencie wbije Morawieckiemu nóż w plecy, to może pozwolą mu pobyć ministrem obrony przez jakiś czas.

W artykule dla Resetu Obywatelskiego napisał Pan, że Dworczyk wygląda niewinnie, ale to pozory. Czego w najbliższym czasie możemy spodziewać się po ministrze Dworczyku? I co jeszcze może wyciec z jego skrzynki mailowej?

Myślę, że jest dużo rzeczy, które mogą nas zaskoczyć. Główne pytanie brzmi: czy wycieknie więcej maili, w których Dworczyk będzie się jawił jako jedyny sprawiedliwy? To bardzo ciekawa kwestia.

Bardzo dziękuje za rozmowę.

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Michal Ruszczyk

Historyk i dziennikarz współpracujący z portalami informacyjnymi i mediami obywatelskimi. Wydawca i redaktor Sieciowej Telewizji Obywatelskiej Video Kod. Redaktor miesięcznika “Nasze Czasopismo” od stycznia 2018 do marca 2019. Od października 2018 współpracownik portali internetowych - Crowd Media, wiadomo.co i koduj24. Współzałożyciel i członek zarządu Stowarzyszenia Kluby Liberalne do marca 2019 roku. Od kwietnia 2019 związany z Koalicją Ateistyczną. Były członek warszawskich struktur Nowoczesnej.

Media Tygodnia
Ładowanie