To JĄ Kaczyński wybrał na kluczowe stanowisko?! W PiS aż śmieją się z sensacyjnych doniesień. „Pojawiły się drwiny”
screen/ Prawo i Stpawiedliwość YT
Jarosław Kaczyński ogłosił, że wybrał już kandydata PiS na premiera. Na liście pojawiło się sensacyjne nazwisko. Tak sensacyjne, że nawet przy Nowogrodzkiej się z tego śmieją.
W PiS od dawna trwa casting na przyszłego premiera. Kolejka jest długa, bo do roli szefa rządu chciałby wrócić Mateusz Morawiecki, swoje ambicje mają też Tobiasz Bocheński, Patryk Jaki czy Przemysław Czarnek. W czwartek Jarosław Kaczyński ogłosił na antenie Radia Maryja, że… już podjął decyzję w sprawie kandydata na premiera.
– Nie powiem, o kogo chodzi, ale ten wybór został już dokonany – przekazał Kaczyński i zapowiedział, że odkryje karty w ciągu kilku tygodni.
No i oczywiście ruszyła giełda nazwisk, a na niej tacy politycy jak Zbigniew Bogucki (którego z Pałacu Prezydenckiego nie chce puścić Karol Nawrocki), wspomniani Tobiasz Bocheński czy Czarnek. A w depeszy PAP w kontekście premierostwa niespodziewanie wymieniono też… Annę Krupkę, wiceprezeskę PiS i szefową świętokrzyskich struktur.
– Doniesienia traktuję z pokorą, świadczą o tym, że moja praca jest doceniana. Traktuję to z pokorą, jako zachętę do jeszcze większej aktywności – skomentowała doniesienia w rozmowie z WP. – Wiadomym jest, że jako członek kierownictwa partii – o najdłuższym stażu w PiS ze wszystkich kandydatów z medialnej listy – mogę być obiektem takich spekulacji, ale póki co skupiam się na moich codziennych obowiązkach – dodała wymownie.
Dziennikarze szybko ustalili, że przy Nowogrodzkiej nie ma tematu premier-Krupki. Ale skądś ten przeciek poszedł, być może chodzi o jakąś wewnątrzpartyjną rozgrywkę. „Newsweek” poszperał przy Nowogrodzkiej i, jak donosi, politycy PiS „przekonują, że sama posłanka suflowała w partii, że może być premierem”.
– Już samo pojawienie się nazwiska na giełdzie jest nobilitacją. Ale efekt jest zupełnie odwrotny. (…) W odpowiedzi w mediach jak i wewnątrz partii pojawiły się bowiem drwiny, a nie głosy docenienia – opisuje sytuację w PiS „Newsweek”.
W kuluarach mówi się też, że Jarosław Kaczyński chciał na premiera Zbigniewa Boguckiego, obecnego szefa Kancelarii Prezydenta. Miałby on pogodzić wszystkie zwaśnione partyjne frakcje. Ale Karol Nawrocki nie zgodził się wypuścić już teraz jednego ze swoich najważniejszych współpracowników. W tej sytuacji najwyżej stoją szanse Tobiasza Bocheńskiego.