Polityka i społeczeństwo

To była katastrofa. Tragiczne oświadczenie Marka Kuchcińskiego tylko pogorszyło sytuację partii rządzącej

Nie jest niczym nowym, że politycy PiS ordynarnie mijają się z prawdą w kontaktach z mediami. Ilość kłamstw, jaka popłynęła z ust każdego z uczestników tego kuriozalnego briefingu prasowego była jednak tak wielka, że szef Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka oraz główny bohater afery marszałek Sejmu Marek Kuchciński zupełnie się w nich pogubili, sami te kłamstwa demaskując w czasie wygłaszania oświadczenia. Taka piarowa katastrofa to zdecydowanie coś nowego w wykonaniu Prawa i Sprawiedliwości, które do tej pory bardzo zgrabnie radziło sobie z gaszeniem nawet najbardziej bulwersujące kryzysy wizerunkowe. I choć całe to przedstawienie wyglądało na dobrze przygotowaną linię obrony, zatwierdzoną przez samego naczelnika Kaczyńskiego (czego potwierdzeniem była obecność bardzo bliskiego współpracownika prezesa PiS, wicerzecznika PiS Radosława Fogiela), to efektem oświadczenia Marka Kuchcińskiego jest nie uspokojenie nastrojów, a pojawienie się multum dalszych pytań, z których niemal każde musi sprawić partii rządzącej duże problemy. Ale po kolei.

– “Od 12 listopada 2015 roku, kiedy posłowie powierzyli mi funkcję marszałka Sejmu, przyjąłem model pracy marszałka który działa nie tylko na forum izby poselskiej w budynku Sejmu w Warszawie, ale także pracuje aktywnie w kraju i za granicą. Stąd wynika duża liczba spotkań i wyjazdów na uroczystości, w których biorę i brałem udział, zapraszany przez organizatorów. Takich spotkań od początku kadencji odbyło się ponad 900, niejednokrotnie kilka dziennie, w tym w soboty i niedziele. Uczestnictwo w wielu z nich wymagało korzystania z transportu lotniczego. Jest to także formacja konsultacji bezpośrednich z mieszkańcami różnych miejsc w Polsce, głównie z małych miejscowości. Olbrzymia aktywność legislacyjna Sejmu tej kadencji wymaga rozmów włączających obywateli w proces tworzenia prawa. Sejm w obecnej kadencji uchwalił 876 ustaw. Loty, zarówno te do Rzeszowa, jak i na każde inne lotnisko w Polsce i za granicą, były zawiązane z moją pracą marszałka Sejmu, na którą składały się konferencje międzynarodowe i krajowe, także regionalne i lokalne. Spotkania związane z pracami Sejmu i innymi bieżącymi wydarzeniami. Udział w uroczystościach rocznicowych o wymiarze międzynarodowym, państwowym i regionalnym, także lokalnym. Mam świadomość, że liczba lotów była duża, ale wynikała ona głównie z modelu pracy, jaki przyjąłem” – powiedział  Kuchciński na briefingu w Sejmie. Wychodzi na to, że ten kto napisał marszałkowi Sejmu to oświadczenie to najwyraźniej jego głęboko ukryty wróg.

Kreowanie Kuchcińskiego na pracusia i lidera debaty to wpychanie go na wielką minę

Próba przedstawienia obecnego marszałka Sejmu, jako osobę przeprowadzającą nieustanne konsultacje społeczne, pracusia oddanego pracy parlamentarzysty zakrawa na kpinę. Nie było bowiem w najnowszej historii polskiego parlamentarzysty polityka, który swoimi działaniami i zachowaniem całkowicie takiemu wizerunkowi przeczył. Sejm pracuje mało, debaty w nim nie ma praktycznie żadnej, a sam marszałek za punkt honoru postawił sobie tłamszenie dyskusji i ograniczanie możliwości pracy mediom. Pomysł, by setki lotów o statusie HEAD na trasie Warszawa – Rzeszów pokazać jako wykonywanie obowiązków poselskich i realizowanie konsultacji społecznych musiał powstać w głowie osoby, mającej Polaków za idiotów. Tak samo wypowiedzenie w ciągu kilku chwil sprzecznych komunikatów np. że każdy przelot był przelotem delegacji oficjalnej, po czym przyznanie że politykowi towarzyszyła rodzina, której przecież do “oficjeli” zaliczyć nie można. Treść oświadczenia wywołała na dodatek dziesiątki pytań, stawianych publicznie przez przedstawicieli mediów.

Wielkim problemem wizerunkowym dla władzy staje się też Andrzej Grzegrzółka, szef Centrum Informacyjnego Sejmu, który całkowicie stracił wiarygodność w komunikacji z mediami, co w zasadzie powinno oznaczać jego natychmiastową dymisję. Cała sprawa afery samolotowej to papierek lakmusowy prawdomówności tej władzy. Słowa szefa CIS, że w korespondencji z “Gazetą Wyborczą” w kwietniu skłamał nieświadomie, bo używał tylko dostępnych wówczas danych zdementował sam Grzegrzółka kilkadziesiąt sekund później, twierdząc że komplet dokumentów za bieżącą kadencję znajduje się właśnie w Kancelarii Sejmu. Potężny samobój, pokazujący dobitnie że urzędnik odpowiedzialny za udostępnianie obywatelom wiarygodnych i oficjalnych danych po prostu mija się z prawdą, zgodnie z interesem partyjnych bossów.

Na domiar złego, w czasie popołudniowej rozmowy w TVN24 Radosław Fogiel przyznał, że część dokumentów związanych z transportowaniem drugiej osoby w państwie faktycznie zostały jednak zniszczone, choć zapewnia że odbyło się to zgodnie z prawem. To o tyle dziwne, że to właśnie za rządów PiS mocno zaostrzono Instrukcje Kancelaryjne w administracji publicznej, wielu dokumentom podnosząc “typ dokumentu”, który określa wymagany okres jego archiwizacji. Trudno uwierzyć, by po katastrofie smoleńskiej rząd PiS postanowił ot tak zmniejszyć formalizm w kwestiach związanych z transportem VIP-ów i lotów o statusie HEAD. Jeśli zaś dokumenty zniszczono niezgodnie z prawem, to mamy do czynienia z niewyobrażalną aferą, mogącą skutkować poważnymi zarzutami karnymi dla urzędników sejmowych.

Sprawa tym samym z pewnością się nie skończy, a przyjęcie tłumaczenia, że każdy z przelotów był związany z wykonywaniem oficjalnych zadań przez marszałka Sejmu to woda na młyn opozycji. Sam Kuchciński na Twitterze chętnie chwalił się zdjęciami z tych “oficjalnych” wizyt, w stroju narciarskim czy w towarzystwie współimprezowiczów. Wystarczy teraz znaleźć formalnie wpisane kłamstwo w dokumentach Kancelarii Sejmu i temat powróci ze zdwojoną siłą jeszcze przed planowaną na piątek debatą nad odwołaniem prominentnego polityka PiS z piastowanego stanowiska. Nie zazdroszczę również temu, kogo prezes PiS wyznaczy do bronienia “zalatanego” marszałka. Tym razem nie będzie to raczej Jarosław Kaczyński, bo doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że sprawa jest nie do obrony.

Źródło: 300polityka.pl
fot. flickr/Sejm RP

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie