Polityka i Społeczeństwo

To był wyjątkowo nieudany rok lidera ludowców. Z wielkich nadziei nie zostało wiele

PSL

Rok temu o tej porze Władysław Kosiniak-Kamysz siedział na wysokim koniu, po tym jak media go na niego wsadziły. W tym roku z niego spadł.

W końcówce ubiegłego roku, Władysław Kosiniak-Kamysz siedział na wysokim koniu. Media wsadziły go na niego po bardzo dobrym wyniku w wyborach parlamentarnych. 8,55 proc. i ponad 1,5 mln głosów oddanych na stworzoną przez lidera Ludowców Koalicję Polską mogło robić wrażenie. Zresztą, gdy praktycznie wszyscy spisywali PSL na pożegnalny sezon w parlamencie, sam pisałem żeby wstrzymać się z takimi ocenami, bo po połączeniu z Pawłem Kukizem wynik wyborczy jest sprawą otwartą.

Już kilka godzin po ogłoszeniu wyniku wyborów, media zgodnie uznały Kosiniaka-Kamysza jako największego zwycięzcę. Nikt nie przyjmował do wiadomości, że środowisko Pawła Kukiza wniosło około 300 tys. głosów, ale i bez tego koalicja w porównaniu do wyborów w 2015 r. uzyskała wynik o około pół miliona głosów lepszy. Szefowi PSL-u nie odbiła palma i za to należy mu się szacunek. Za to w internecie można było przeczytać rozmyślania o nowej sile politycznej, a nawet zastąpieniu czy zmarginalizowaniu największej formacji opozycyjnej. Z perspektywy czasu wygląda to jak najzwyklejsze wariatkowo.

Do tegorocznych wyborów prezydenckich lider PSL przystępował z nadziejami i napompowany sukcesem parlamentarnym. Już w kampanii prezydenckiej dało się zauważyć marginalizowanie Pawła Kukiza, którego głosy poparcia dla lidera PSL można policzyć na palcach jednej ręki. Wzięto na sztandary hasła Kukiz’15, ale muzyka za bardzo nie było widać w kampanii. Próbę ognia, jaką były wybory prezydenckie, Kosiniak-Kamysz oblał na całej linii.

2,36 proc. i niecałe pół miliona głosów doprowadziło do załamania kandydata Koalicji Polskiej, który ukrył się przed mediami, rozpaczając nad fatalnym wynikiem. Ktoś powie, że wynik PSL-u zbytnio nie odbiegał od tego uzyskanego przez formację w poprzednich elekcjach prezydenckich. Tak, ale nigdy nie było tak napompowanego balonika nadziei. Zresztą z tą tezą o mniej więcej takim samym wyniku można polemizować i wykazać, że był gorszy od wyników sprzed np. dwóch dekad.

Końcówka listopada tego roku to trzęsienie ziemi w Koalicji Polskiej. Zakończenie współpracy z Pawłem Kukizem to tak naprawdę rozpad koalicji, ale tego określenia unikano w mediach jak ognia. Poróżniono się o sprawę szlachetną, jaką było poparcie PiS-owskiej uchwały. Nie zmienia to jednak tego, że chemii między ugrupowaniami nie było od pewnego czasu. Według polityków Kukiz’15, uchwała była tylko pretekstem do relegowania z koalicji środowiska rockmana. Od kilku lat było wiadomo, że Paweł Kukiz jest nieprzysiadalny, nie mówiąc o jego krótkim loncie, ale pomimo tego wpuszczono go do “racjonalnego centrum”, jak lubi określać swój projekt polityczny Władysław Kosiniak-Kamysz.

Lider PSL zdecydował się na nowe otwarcie, co z punktu widzenia wizerunkowego dla Koalicji Polskiej było niezbędne. Kosiniak-Kamysz musiał czuć, że po rozstaniu z Pawłem Kukizem projekt pod nazwą Koalicja Polska praktycznie legł w gruzach. Może gruzy to za dużo powiedziane, ale rysa jest duża, znacząca i rzucająca się w oczy. W połowie grudnia zaprezentowano nowe logo, którym jest kod kreskowy oraz plany na przyszłość.

Kryzys w sprawie aborcji doprowadził Prawo i Sprawiedliwość do strat w sondażach. Koalicja Polska, przedstawiąjca się jako “racjonalne centrum”, nie skorzystała na erozji poparcia obozu rządzącego. Beneficjentem okazał się Szymon Hołownia, w którego stronę zwróciła się część wyborców partii rządzącej, a część elektoratu Zjednoczonej Prawicy przeszła na pozycje wyborców niezdecydowanych. Za chwilę miną dwa lata od uruchomienia przez Władysława Kosiniaka-Kamysza Koalicji Polskiej i wygląda na to, że dla wyborców PiS projekt nie jest alternatywą.

Ten rok kończy się dla szefa Ludowców krytyką ze strony organizacji pozarządowych. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, kandydatka na Rzecznika Praw Obywatelskich, przepadła w głosowaniach sejmowych. Kosiniak-Kamysz zabrał się za szukanie nowej kandydatury na uniwersyteckich radach wydziałów. Ponad tysiąc organizacji społecznych popierających Zuzannę Rudzińską-Bluszcz negatywnie oceniło zachowanie lidera PSL-u, nazywając je oderwanym od rzeczywistości i rozczarowującym.

Teraz Koalicja Polska próbuje przechodzić na pozycje jeszcze bardziej “racjonalne” i nie wyklucza poparcia PiS-owskiego rządu mniejszościowego, jeżeli taki powstanie, gdyby Zbigniew Ziobro przeciągnął strunę do granic wytrzymałości. Ile w tym zagrywki pod zbudowanie obozu przejściowego dla renegatów z PiS lub Jarosława Gowina, nie wiadomo. Wiadomo na pewno, że jest to puszczanie oka do elektoratu Zjednoczonej Prawicy, ale także zabawa z zapałkami nad kanistrem z benzyną.

Roczny koń Władysława Kosiniaka-Kamysza uciekł spod ujeżdżającego i hasa sobie gdzieś po polach. Lider PSL musi wracać na piechotę zza siedmiu mórz i siedmiu gór. Na plecach ma jeszcze worek kamieni, bo Paweł Kukiz już zaczyna wbijać szpile w Koalicję Polską. Polityczny projekt skutkuje tym, że muzyk będzie jeszcze większym wrogiem PSL-u niż dotychczas. Złośliwi powiedzą, że to sukces.

 

 

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie