Polityka i Społeczeństwo

Terlecki obraził kobietę, a teraz pogrąża się żenującymi tłumaczeniami. “Zrobiłem to bardzo grzecznie”

screen/ YT/ Prawo i Sprawiedliwość

Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki zabrał głos w sprawie incydentu w galerii handlowej. Zausznik prezesa Kaczyńskiego nie poczuwa się do winy.

W piątkowy wieczór internet obiegło wideo, w którym w głównej roli wystąpił wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki. Widoczna na nagraniu kobieta powiedziała do niego, że to, co władza robi kobietom, jest karygodne. Zausznik Jarosława Kaczyńskiego w odpowiedzi nazwał ją “kretynką”.

Prawniczka Dorota Brejza, żona senatora Krzysztofa Brejzy z Platformy Obywatelskiej, zaoferowała pomoc prawną kobiecie, która została w chamski sposób potraktowana przez Terleckiego.

– Terlecki publicznie i bez powodu znieważył kobietę. Popełnił przestępstwo (216 kk). Bardzo chętnie (jeśli tylko Pani wyrazi taką wolę) pomogę prawnie uporać się z tą oczywistą karnoprawną sytuacją – napisała na Twitterze.

Do incydentu, który miał miejsce w galerii handlowej w Krakowie, odniósł się sam zainteresowany. Z jego wypowiedzi można wywnioskować, że kobieta powinna być szczęśliwa, bo wicemarszałek Sejmu potrafi wydobyć z siebie gorsze określenia. Jak opowiada w rozmowie z DziennikPolski24.pl, był z żoną na zakupach i w pewnym momencie podeszły do niego dwie kobiety. Według jego relacji, jedna z nich zaczęła krzyczeć i tu już zaczyna mijać się z prawdą, bowiem na upublicznionym materiale nie słychać żadnego krzyku. Terlecki uważa, że to był przejaw “agresji i chamstwa”.

– Powiedziałem tej pani, że jest kretynką, określając w ten sposób jej poziom umysłowy. Uważam, że to określenie było niezwykle delikatne wobec zachowania, z jakim się spotkałem. Niestety takie zachowanie jest charakterystyczne dla środowisk przedkładających awanturę ponad jakiekolwiek argumenty. Trzeba jednak na to reagować. Ja zrobiłem to bardzo grzecznie – mówi portalowi polityk.

Tłumaczenie – a raczej kontratak – Ryszarda Terleckiego jest pełne pogardy dla kobiety. Nie słychać w nim nawet małej nutki możliwości powiedzenia magicznego słowa “przepraszam”. Prawda jest taka, że autorka nagrania może pójść do sądu i domagać się udowodnienia przez zausznika Kaczyńskiego swojego twierdzenia, a potem puścić go w samych skarpetkach.

Źródło: DziennikPolski24.pl

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie