Po godzinach

Tego jeszcze nie grali! Zobaczcie, co Polacy robią za zachodnią granicą

fot. Shutterstock

Może jeszcze nie zarabiamy jak nasi zachodni sąsiedzi, ale na naszych oczach spełnia się właśnie marzenie tzw. elektoratu godnościowego. Otóż, jak coraz częściej zauważalne we Frankfurcie nad Odrą, Polacy, oprócz zakupów spożywczych, kupują za granicą olej napędowy. 

Na stacji benzynowej Kauflandu cena litra popularnego Diesla wynosiła 1,09 Euro, co, przy obecnym kursie tej waluty stanowiło kwotę niższą ok. 50 groszy w stosunku do ceny tego paliwa na stacji w przygranicznych Słubicach. Fenomen ten opisał brandenburski portal informacyjny Märkische Zeitung. Jak możemy przeczytać w artykule, ta niezwykle, jak na Niemcy, niska cena wynika z obecnej taniości ropy naftowej na rynkach światowych, jeszcze w listopadzie za Odrą trzeba było płacić prawie 40 eurocentów więcej za każdy litr oleju napędowego.

Przyzwyczajeni do tankowania w Polsce Niemcy z przygranicznych miejscowości również dziwią się zastanej sytuacji. Pracownicy słubickiej stacji Shell odpowiadają na to: „Ta obniżka do nas jeszcze nie dotarła”. Tymczasem „dziewięćdziesiątka piątka” w Słubicach kosztowała 15 eurocentów mniej niż za granicą, jednak i w tym wypadku jeszcze niedawno różnica ta była większa. Co ciekawe, paliwo na słubickich stacjach ma pochodzić od niemieckiego dostawcy z przygranicznego Schwedt.

Dziennikarz Märkische Zeitung od jednego z polskich kierowców usłyszał, że za różnicami w cenach paliw „stoi polityka naszego państwa”. Podejrzewał on, że odpowiadają za to znajdujące się głównie w państwowych rękach koncerny paliwowe, które ociągają się z obniżkami cen. Dziennikarz MOZ przypuszcza, że zyski ze sprzedaży paliwa o zawyżonych cenach przeznaczone zostaną na pokrycie części gigantycznych kosztów związanych z wprowadzeniem tzw. ustawy prądowej. Wg Dietricha Schrödera Prawo i Sprawiedliwość chciałoby tym samym upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. W celu powtórzenia zwycięstwa w wyborach parlamentarnych rządzący mieliby, oprócz zamaskowania podwyżek cen energii elektrycznej, tuż przed jesiennym głosowaniem wpłynąć na „obniżenie” cen paliw do poziomu dziś występującego na niemieckich stacjach.

To oczywiste, że minimalna pensja niemieckiego pracownika pozwoli na zakup kilkukrotnie większej ilości paliwa niż w analogicznej sytuacji w Polsce. Gdyby leniwa reakcja polskich koncernów na spadające ceny ropy rzeczywiście wynikała z woli politycznej rządzących, byłoby to wysoce oburzające. Pytanie tylko ilu wyborców zorientuje się, w jak perfidny sposób drenuje się ich portfele. Rząd PiS przy okazji innego populistycznego manewru zwanego programem „Rodzina 500+” ustami premier Szydło powtarzał, że „rodziny same najlepiej wiedzą, na co wydać pieniądze”. Dziś widać, że rządzący okazują się nie ufać już tak swoim obywatelom i uszczuplają ich portfele – co prawda niebezpośrednio. Dlatego bardzo ważne, by za takie „manewry” ponieśli w przyszłości polityczną odpowiedzialność.

Fot. Shutterstock

Źródło: Märkische Zeitung / Twitter

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie