Gospodarka

Szykuje się gospodarczy powrót do PRL-u? Przygotowywany jest absurdalny projekt, który bije na głowę zakaz handlu w niedzielę

Obecnie trwa w Polsce renesans związków zawodowych. Centrale od lat nie miały takiego wpływu na decyzje na najwyższych szczeblach państwa jak dziś. Posłuch w szeregach dobrej zmiany ma natomiast dwojakie tło, opiera się zarówno na wspólnocie interesów obu grup oraz wspólnej, sięgającej korzeniami głębokiego PRL, mentalności.

Zaniepokojeni stanem swoich zakładów związkowcy z Sierpnia 80 zauważyli bowiem szansę w realizowanym do tej pory w sektorze bankowym ambitnym programie repolonizacji. Zdaniem centrali polityka Opla i Fiata może doprowadzić w krótkim czasie do ograniczenia ich zakładów z prężnych fabryk do roli “małych montażowni”. Związkowcy ostrzegają, że zagraniczny właściciel traktuje zakłady po macoszemu i oczekują od rządu planu ratunkowego, który przy braku współpracy koncernów miałby oznaczać nacjonalizację fabryk:

“ Wnosimy o spotkanie, ponieważ plan ratowania polskiego przemysłu motoryzacyjnego może znaleźć miejsce w ogłoszonym Programie Elektromobilności, który przyjęliśmy z wielką nadzieją.”

“Jeśli się spełnią nasze przewidywania co do zamiarów obecnych właścicieli Opla i Fiata, to aby uratować tysiące miejsc pracy, które przemysł motoryzacyjny generuje w całej gospodarce Polski, będziemy musieli stanąć przed podjęciem decyzji dotyczącej ewentualnego przejęcia, nacjonalizacji (a w przypadku Fiata renacjonalizacji) zakładów w Gliwicach, Tychach i w Bielsku-Białej. Wówczas Plan Elektromobilności można by było oprzeć właśnie na dotychczasowych fabrykach Opla i Fiata, będących w stanie produkować rocznie 1 milion samochodów nowej generacji”.

Tym samym związkowcy proponują nam powrót do czasów PRL, gdzie przemysł był własnością państwa. Koszty nacjonalizacji omawianych zakładów byłyby ogromne, a kwestia pomysłu na ich późniejsze zagospodarowanie pozostaje otwarta. Rząd ma wprawdzie ambitny plan postawienia na elektromobilność, jednak samochody elektryczne nowej generacji są rynkiem innowacyjnej przedsiębiorczości, w której państwowi urzędnicy słyną z wielkich hamulcowych postępu, a nie ludzi, którym powierza się los gospodarki. Wyobraźmy sobie na poważnie, że powołana przez PiS spółka miałaby w parę lat na równi konkurować przykładowo z Teslą Elona Muska? Do osiągnięcia sukcesu w takich branżach potrzeba pieniędzy, które ma państwo, ale trzeba także wizji, energii, którą może zapewnić prężna kadra managerska. Jednak w spółkach państwowych jest to ostatnie kryterium brane przy naborach pod uwagę. Czyni to cały pomysł skazanym na niepowodzenie w równym stopniu jak eksperyment komunistyczny. Jeśli państwo polskie przy PRL-owskiej mentalności elit będzie chciało bawić się w konkurenta Tesli, a może niedługo Apple i Google, to czeka nas jedynie równia pochyla ku bankructwu, ponieważ stracimy podwójnie, najpierw wykupując prywatne zakłady i tracąc potencjalne wpływy podatkowe z ich zysków, a następnie będziemy sowicie dopłacać do ich utrzymania, ponieważ perspektywa zysków będzie wątpliwa. Musimy być bowiem szczerzy sami ze sobą – państwowe spółki chwalą się zyskami tylko tam, gdzie nikt nie wymaga od nich innowacyjności albo mają pozycję monopolisty. Przykładowo KGHM przynosi zyski nie dzięki mistrzostwu zarządzania, ale dzięki wysokim cenom miedzi, jeśli spółka miałby zamiast drogiej miedzi wydobywać węgiel, to ze złotego jajka stałaby się kolejną dziurą bez dna. Podobnie z Orlenem i szeregiem innych spółek. Mają one zyski, ponieważ otrzymały taryfę ulgową, cenne złoża, na które nie trzeba było pracować, zagwarantowaną pozycję monopolisty lub astronomiczne koszty wejścia na rynek dla potencjalnych konkurentów. W dziedzinie innowacji i elektromobilności takiej taryfy ulgowej nie będzie i szybko na jaw wypłyną mielizny państwowego zarządzania.

Ciekawi także inny wątek. Związkowcy narzekają na wycofanie przez Fiata z produkcji w Polsce modelu Panda i idące za tym zmniejszenie mocy produkcyjnych. Jest to jednak pokłosie stosowanej od lat polityki prywatyzacji zysków i nacjonalizacji strat. Najpierw stawia się na uprzywilejowanie gigantów. Państwo kiedy widzi potencjalnego inwestora zagranicznego, to wywiesza białą flagę i oferuje mu ulgi podatkowe i różne inne przywileje. Potem rządzący chwalą się sukcesem i nowymi miejscami pracy, a rachunek za swoją operację wysyłają do zapłacenia małym i średnim firmom. Kiedy pojawią się problemy, to państwo musi pomóc gigantom, a rachunek znów wysyła pozostałym przedsiębiorcom. Oczekiwania Sierpnia 80 to kontynuacja polityki przywilejów, z którą trzeba skończyć. Postawa Fiata i Opla z resztą to potwierdza. Zagraniczne firmy inwestują na preferencyjnych warunkach, a potem kiedy trzeba już płacić normalne stawki, to pod naciskami politycznymi wycofują się do krajów pochodzenia, albo stosują presję na dalsze ulgi.

Prywatni właściciele mają swobodę decydowania o swoim majątku i państwo powinno skupić się, zamiast pokazowego ratowania pojedynczego zakładu, na stworzeniu warunków do rozwoju całej gospodarki. Mamy bowiem tysiące małych firm, które pragną stać się średnie, tysiące średnich, które chcą być duże, i w końcu setki dużych, które mają potencjał, aby stać się kiedyś wielkie. Państwo musi zrobić wszystko, aby swoimi podatkami i regulacyjny w drodze do tej wielkości nie rzucało przedsiębiorcom kłód pod nogi. Tyle wystarczy aby jakiekolwiek decyzje zagranicznych koncernów nie zagroziły gospodarce. Życie nie znosi próżni, prężna gospodarka z niskim bezrobociem z łatwością wykorzystałby, na nie gorszych warunkach płacowych, specjalistów zwolnionych przez Fiata i Opla.

Abyśmy jednak dotarli do tego miejsca musimy wpierw zmienić mentalności i zrozumieć, że przedsiębiorczość wynika z wolnego wyboru. Przedsiębiorcy nie są w państwie kimś, kogo należy wycisnąć z każdej złotówki, ale najcenniejszym zasobem, o który należy dbać.

Źródło: dziennik.pl

fot. flickr/Sejm RP

POLUB NAS NA FACEBOOKU

 

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie