Polityka i społeczeństwo

Szokujący raport w sprawie przyszłych emerytur. Starszych ludzi czeka prawdziwa nędza?

Najkosztowniejszym do tej pory przejawem populizmu PiS nie było wbrew obiegowej opinii wprowadzenie programu 500+. Koszty tego ostatniego okazują się bowiem długoterminowo przyćmione przez skutki nieodpowiedzialności decydentów w polityce emerytalnej. Kiedy obniżono wiek emerytalny, to w prorządowych mediach strzelały korki od szampana w euforii, jak to Zjednoczona Prawica dba o interes zwykłych ludzi, których okrutna koalicja PO-PSL chciała zmusić do pracy “do śmierci”. Mijają jednak kolejne lata i z analiz ekspertów wyłania się coraz bardziej wyraźny obraz katastrofy, jaką na przyszłych emerytów swoją decyzją sprowadziło Prawo i Sprawiedliwość. Nędza czekająca dzisiejszych pracujących jest bowiem dalece bardziej szokująca, niż wielu przewidywało. Za 40 lat bowiem aż dwie trzecie wszystkich emerytur będą stanowiły świadczenia minimalne lub nawet niższe. Takie wnioski płyną z raportu Instytutu Badań Strukturalnych, który opisuje “Dziennik Gazeta Prawna”.

Najważniejsza do oceny sytuacji jest rzadko kwestionowana już dziś prognoza, że w 2060 r. na jednego emeryta będzie przypadać jedna osoba pracująca. W efekcie wydatki na system emerytalny musiałyby wzrosnąć z 11 proc. PKB dziś do 23 proc. PKB w 2060 r. Przypomnijmy, że już obecnie emerytury to największa pozycja w wydatkach publicznych. Tymczasem przed rozszerzeniem programu 500+ cała gotówkowa pomoc państwa dla rodzin opiewała na 1,8% PKB (500+, wyprawka szkolna i inne świadczenia). 12% PKB wzrostu wydatków na emerytury to zatem wielokrotność kosztów polityki prorodzinnej PiS. Biorąc pod uwagę, że PKB Polski przekroczyło w zeszłym roku 2 bln zł, to realizacja czarnego scenariusza oznaczałaby większe wydatki na emerytury z budżetu na poziomie aż 240 mld zł rocznie.

Negatywny kierunek zmian widać zresztą już dziś. Sam ZUS pokazał tutaj niepokojące dane. W ostatnich latach bowiem najszybciej rośnie liczba emerytur niższych od tzw. “najniższej emerytury”, czyli świadczeń osób bez wypracowanego stażu pracy do tej ostatniej. W 2018 roku liczba przyznanych „bardzo niskich” emerytur wzrosła o 20% w porównaniu do danych z grudnia 2017 r.

Widać zatem wyraźnie, że wmawianie obywatelom, że żyjąc dłużej, wciąż można uciec od konieczności pracownia dłużej, jest zwykłym mydleniem oczu, za które wszyscy zapłacimy wysoką cenę. Koszty nieodpowiedzialnego obniżenia wieku emerytalnego i niewystarczającego stawiania na jak najdłuższe pozostawanie na rynku pracy będą bowiem większe niż wartość obecnego oficjalnego długu publicznego. Uzmysławia to proste porównanie, kiedy oficjalny dług publiczny oscyluje nieco poniżej 1 bln zł, to już w 2015 roku ukryty dług emerytalny wynosił 4,96 bln zł. Obniżenie wieku emerytalnego tylko radykalnie  ten ostatni zwiększyło.

Niestety populistyczne hasła zawsze prędzej czy później przegrywają z zimną matematyką. W tym przypadku konsekwencją będzie nędza przyszłych emerytów. Jest to wyzwanie, którym władze powinny się jak najszybciej zająć.

fot. flickr/Sejm RP

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie