Polityka i społeczeństwo

Stare hasła, naciągane statystyki. Czym PiS karmi Polaków na konwencji?

Konwencja Prawa i Sprawiedliwości miała dać nową energię rządzącym. Choć wydarzenie jest z całą pewnością starannie zrealizowanym z dużą pompą show, to jednak przekaz polityków władzy nie rzucił nowego światła na to, jak władza zamierza odzyskać zaufanie nadszarpnięte niedawnymi aferami. Przekaz wydarzenia był bowiem bardzo prosty, negacja niewygodnych faktów, naciąganie i manipulowanie statystykami.

Jarosław Kaczyński ogłosił, że PiS ma być “partią marzeń Polaków”. Prezes wbrew burzy medialnej ostatnich tygodni szedł w zaparte, że “PiS udowodniło, że potrafi rządzić uczciwie, potrafi być wiarygodne, robić to wszystko, co zostało zapowiedziane i to jest cecha niezwykle ważna “. Tradycyjnie to liderowi PiS przypadła najostrzejsza część konwencji, to Jarosław Kaczyński grzmiał o potężnym froncie, który chce zaprzepaścić owoce dobrej zmiany:

“Mamy przeciwko sobie potężny front tych, którzy nie chcą przyjąć faktów, prowadzić dyskusji, dialogu, który powinien towarzyszyć demokracji. Nie chcą, bo oni rządzić nie potrafią i udowodnili to wielokrotnie. Oni nie są wiarygodni, oni nie dotrzymują słowa, oni tolerują zło”.

Z braku innych argumentów prezes użył przeciwko opozycji rzeczywiście mało przemyślanej decyzji Rafała Trzaskowskiego o wycofaniu się z wysokich bonifikat na przechodzenie z użytkowania wieczystego na własność. Według Kaczyńskiego to obraz rabowania Polaków.

Konwencja była jednak pełna absurdalnych sprzeczności. Jak opisałem powyżej, prezes atakował bez pardonu konkurencję polityczną, a Mateusz Morawiecki parę minut później składał pokazową deklarację zgody: “My dziś po raz kolejny wyciągamy rękę do naszych oponentów politycznych. Zapraszamy was do współpracy dla dobra Polski”.

Jednak to nie ataki na opozycję były sednem przekazu konwencji. Rządzący postanowili na swoją korzyść wykorzystać wprawdzie od polityki rządu niezależne, ale bez wątpienia korzystne dane gospodarcze. Hasłem wydarzenia była “Polska Sercem Europy” – przekaz pozytywny, który z pewnością wywrze równie pozytywny odbiór u znacznej części społeczeństwa. Tego elementu wizerunkowego przygotowania PiS nie można odmówić. Premier stawiał na tezy o podwyżce płac i doganianiu w tym wymiarze Europy. Usłyszeliśmy, że to dzięki rządom PiS Polska dołączyła do 25 najbardziej rozwiniętych gospodarek, zupełnie jakby to osiągnięcie nie było podsumowaniem 30 lat ciężkiej pracy całego społeczeństwa i niestrudzonego rozwoju, a nie paru decyzji politycznych. W swojej bucie obraził Polaków, ale nie miało to znaczenia, ponieważ większość obywateli nie łączy wskaźników wzrostu gospodarczego ze swoją codzienną pracą, na czym zresztą PiS bardzo zależy – łatwiej przypisać sobie zasługi milionów.

Powtarzano slogany o wielkim sukcesie “Piątki Morawieckiego”, równaniu szans, zaś Mateusz Morawiecki ocenił, że to co robi Polska, dziś “inspiruje Europę”.

https://twitter.com/pisorgpl/status/1073897947539099651

Czy dowodem tej inspiracji była paniczna ucieczka rządu ze swojej wersji reformy sądów pod naciskiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej? Premier wykorzystuje bowiem jako tarczę PiS wypowiedzi międzynarodowych autorytetów, które chwaliły sukces całej 30-letniej transformacji polskiej gospodarki, którą PiS w tym samym czasie nazywa rządzoną przez układ III RP “Polską w ruinie”. Tym samym premier powołuje się na głosy, z którymi jego własna linia polityczna jest w całkowitej kontrze, a ignoruje kolejne raporty odnoszące się do obecnej polityki PiS i jej zgubnych konsekwencji. Mam tutaj na myśli m.in. druzgocącą analizę Międzynarodowego Funduszu Walutowego o wielkim hamowaniu wzrostu PKB w Polsce w przyszłości, czy dużym spadku pozycji Polski z 27 na 33 w rankingu “Doing Business” Banku Światowego.

Ciekawe było także posługiwanie się przez PiS danymi na poparcie swoich tez. Skonfrontowano 10% bezrobocie w październiku 2015 roku z obecnymi 5,9%. Oczywiście nie wspomniano, że tempo spadku bezrobocia jest względnie stałe od początku 2014 roku nie bacząc na zmianę władzy w Polsce. PiS chwalił się także przesunięciem o 5 dni – dnia wolności podatkowej od 2015 roku w stronę niższych obciążeń, ignorując fakt, że ten dzień ulega temu trendowi od 2011 roku! W ciągu lat poprzedzających rządy PiS doszło bowiem do spadku udziału wydatków publicznych w PKB, a wcześniejsze rekordy były wynikiem w znacznej mierze wydatków na inwestycje pod Euro 2012 i kryzysem finansowym. PiS chwali się także spadkiem CIT z 19% do 9%, ale nie dodaje już, że ta niska stawka obejmuje zaledwie niewiele ponad jedną dziesiątą firm. Polacy byli karmieni wygodnie skonstruowanymi półprawdami.

Konwencja nie pokazała żadnego nowego kierunku działań władzy. Była powtórzeniem starych sloganów i wybieranych jak wisienka na torcie statystyk. Pojawia się pytanie, czy władza wierzy, że tyle wystarczy, aby zamieść pod dywan obecnie rozpalające opinię publiczną afery?

fot. flickr/KPRM

 

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie