Polityka i Społeczeństwo

Sprawa Igora Stachowiaka pokazuje, jak niewygodne dla władzy są wolne media

Sprawa Igora Stachowiaka pokazuje, jak niewygodne dla władzy są wolne media

Analizując poczynania ministra administracji Mariusza Błaszczaka, podległego mu Jarosława Zielińskiego oraz policji, należy sobie zadać pytanie, czy kulisy tragicznej śmierci Igora Stachowiaka na komisariacie we Wrocławiu miały w ogóle wyjść na jaw? Można mieć co do tego poważne wątpliwości, zważywszy że do czasu ukazania się w w programie Superwizjer na antenie TVN reportażu zatytułowanego “śmierć na komisariacie”, wyjaśnianie okoliczności sprawy toczyło się w iście ślimaczym tempie, żeby nie powiedzieć, że nie toczyło się wcale.

Mówienie o tym, że bez wolnych mediów nie ma demokracji, brzmi górnolotnie, zaś dla części społeczeństwa postrzegane jest jako dyrdymały. Jednakże sprawa Igora Stachowiaka dobitnie pokazuje, że bez udziału mediów, które nie są zależne od władzy, wyjaśnienie tej tragedii nie byłoby w ogóle możliwe.

Jak to się stało, że po publikacji materiału w telewizji wszyscy oficjele państwa PiS dostali nagłego przyspieszenia w działaniach?

Przecież mieli 12 miesięcy na dogłębne zbadanie sprawy i wyciągnięcie konsekwencji wobec winnych. To, że badanie okoliczności sprawy trwa ponad rok i nie doprowadziło praktycznie do żadnych ustaleń, jest po prostu żenujące. Policjant używający tasera ponad rok temu został zawieszony na trzy miesiące i ponownie przywrócony do służby, pomimo tego, że wiceminister Zieliński oraz szefostwo policji wiedziało o nagraniach i nadużyciu paralizatora. Wygląda na to, że sprawa miała być zamieciona pod dywan, gdyż tak było po prostu wygodniej. Niestety nijak się to ma do transparentności i nowych standardów, które szumnie były zapowiadane przez Beatę Szydło, zarówno w okresie kampanii wyborczej, jak i po zdobyciu przez PiS władzy. Brzmi jak państwo teoretycznie, nieprawdaż?

Analizując całe zdarzenie jak na dłoni widać intencje Kaczyńskiego i spółki. Właśnie z myślą o takich sytuacjach Prawo i Sprawiedliwość stworzyło media narodowe i właśnie dlatego PiS tak ostro walczy z mediami prywatnymi. Chodzi o nic innego jak monopol w budowaniu przekazu medialnego, monopol w sączeniu propagandy. Propaganda nie polega jednak tylko i wyłącznie na gloryfikowaniu działań rządzących, ale, a może przede wszystkim, na przemilczeniu niewygodnych dla nich faktów.  

Wolne media

Nie bez kozery mówi się o mediach jako o czwartej władzy. O ile w ostatnich latach wiele stacji telewizyjnych i portali można posądzić o stronniczość, to ich rola w dbaniu o to, by politykom i urzędnikom pewne rzeczy nie uchodziły na sucho, jest jednak nie do przecenienia.

Paradoksem jest to, że prezes Kaczyński na każdym kroku podkreśla chęć walki z latami PRL, a w tym samym czasie jego partia stosuje te same metody, które odeszły już dawno do lamusa. Na całe szczęście obecnie panują zgoła odmienne warunki, zaś internet i obecność mediów prywatnych powodują, że działania oparte o nachalną propagandę mediów narodowych są po prostu nieskutecznie.

Prezes nie ustaje jednak w walce o konsolidację pełni władzy w swoich rękach, zaś afera związana ze śmiercią Igora Stachowiaka tylko wzmocni jego determinację do rozprawy z nieprzychylnymi warcholącymi mediami prywatnymi, które są przecież na garnuszku Angeli Merkel i Georga Sorosa.

Tak się dobrze składa, że dnia na dzień coraz więcej Polaków otwiera oczy na podłość, którą kieruje się na co dzień dobra zmiana. Dlatego też żywię nadzieję, że prywatne, wolne media obronią się przed nieuchronną krucjatą obozu PiS. Przypadek tragicznej śmierci na komisariacie we Wrocławiu pokazuje, że są one nam niezbędnie potrzebne…

 

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie