Polityka i społeczeństwo

To był spisek na niewyobrażalną skalę. Wychodzi na jaw, kto naprawdę stoi za aferą taśmową?

Nikt nie ma wątpliwości, że afera taśmowa, która wybuchła w 2014 roku, pomogła Prawu i Sprawiedliwości wygrać wybory. Czy była ona przeprowadzona przy współudziale rosyjskich służb specjalnych? Tego pewnie nigdy nie będziemy pewni w stu procentach. Są jednak wątki, obok których nie da się przejść obojętnie. Na pytanie o udział Rosjan w spisku przeciwko polskiemu rządowi starała się odpowiedzieć “Polityka”, zwieńczając tym samym swoje wielomiesięczne śledztwo.

Pierwszym przystankiem, na którym wysiadł dziennikarz “Polityki”, było półmilionowe Kemerowo na Syberii. To centrum Kuźnieckiego Zagłębia Węglowego zwanego Kuzbasem. Według źródeł związanych z kontrwywiadem, właśnie tam w latach 2013 – 14 pojechał Marek Falenta, a więc w czasie, w którym we współpracy z kelnerami z restauracji Sowa i Przyjaciele po kryjomu nagrywał najważniejszych polityków w Polsce. Również w tym samym czasie został współwłaścicielem firmy Składy Węgla, która handlowała rosyjskim węglem z Kemerowa przez działającą tam Kuzabską Kampanię Paliwową z oddziałem w Gdańsku. Falenta pojechał do Kemerowa zaraz po swoim wejściu do Składów Węgla i jak twierdzą źródła tygodnika “dostał węgiel, nie płacąc ani kopiejki”. Mówi oficer kontrwywiadu – “Falenta musiał Rosjanom coś obiecać, może nawet coś dać. U nich nie ma tak, że coś się dostaje za nic, tym bardziej węgiel wart 20 mln dol. I to na pierwszym spotkaniu”.

Spotykając się z Rosjanami, biznesmen miał już w swoim archiwum nagraną rozmowę szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza z ówczesnym prezesem NBP Markiem Belką. Prawdopodobnie miał też zapis spotkania Sikorski – Rostowski, a więc dwa nagrania, które po opublikowaniu wywołały największą burzę. Najważniejszą osobą w układance jest multimilioner Robert Szustkowski, który miał Rosjanom polecić Falentę. O Szustkowskim głośno się zrobiło za sprawą Jana Śpiewaka, stołecznego aktywisty, obecnie kandydata na prezydenta Warszawy. Szustkowski robił interesy z Rosjanami od dawna przez spółkę Radius – “Jak ujawnił Śpiewak, Radius był zaangażowany w stołeczną reprywatyzację, a jednym z jego współpracowników był Jacek Kotas, wiceminister obrony w czasach pierwszych rządów PiS, okrzyknięty rosyjskim łącznikiem Macierewicza” – czytamy w tygodniku.

Falentę z Rosją i Szustkowskim łączą też inne tropy i prowadzą one do restauracji Sowa i Przyjaciele. Należała ona do firm, którymi kierowali – występujący również we władzach Grupy Radius i spółek z nią związanych – panowie Jarosław Babiński i Krzysztof Janiszewski. Obaj zainwestowali w restaurację, chociaż nie zajmowali się gastronomią tylko nieruchomościami. Jak wynika z zeznań jednego z kelnerów z Sowa i Przyjaciele, w warszawskiej restauracji “Ole!”, należącej do Babińskiego i Janiszewskiego, również miały być urządzenia podsłuchowe. Inną wymienianą restauracją jest Lemongrass. Lokal ten był protoplastą Sowy i Przyjaciół, z wykwintnym i drogim jedzeniem, w którym “blaty miały uszy”.

Największą zagadką tamtego czasu jest działanie ówczesnego wiceszefa ABW płk. Jacka Gawryszewskiego, nadzorującego działanie specjalnej grupy powołanej do wyjaśnienia sprawy taśmowej. Swoje stanowisko zawdzięczał Bartłomiejowi Sienkiewiczowi, z którym znał się z pracy w Urzędzie Ochrony Państwa. Płk. Gawryszewski utrzymywał również bliskie kontakty z Mariuszem Kamińskim. Jeden z wysokich rangą urzędników w rządzie Platformy, tak opisuje sytuację po której upadł wątek powiązań Falenty z PiS oraz rosyjskich tropów – Gdy w pewnym momencie pojawił się temat rosyjskiego tropu, ktoś ważny powiedział Gawryszewskiemu, że trzeba się tym zająć. On na to odpowiedział mniej więcej tak: Rosyjski trop? Co prawda nie znam się na kontrwywiadzie, ale to czysto kryminalna sprawa”Gawryszewski po zmianie władzy jako jedyny wysoki rangą funkcjonariusz służb utrzymał swoje stanowisko. Rok temu został ambasadorem RP w Chile.

Już kilka dni po wybuchu afery taśmowej Donald Tusk mówił o “scenariuszu pisanym cyrylicą”. Jak się okazuje, do dzisiaj nikt na poważnie nie zbadał jej najważniejszych wątków. Import węgla z Rosji rośnie w rekordowym tempie, ojciec premiera Morawieckiego w co drugim zdaniu wychwala Władimira Putina, marszałek Senatu mówi, że dyktator z Białorusi – która jest uzależniona od Rosji – jest ciepłym człowiekiem a Witold Waszczykowski, w trakcie francuskiej kampanii wyborczej fotografuje się z Marine Le Pen, której partia jest na kroplówce rosyjskich banków. Od której strony człowiek nie spojrzy, wnioski same się nasuwają.

Źródło: Polityka

fot. flickr/ KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie