Polityka i Społeczeństwo

Słowa eksperta dot. koronawirusa mrożą krew w żyłach. “Komunikacja władz ze społeczeństwem kompletnie leży”

Morawiecki
Flickr.com/Kancelaria Premiera

Komunikacja władz ze społeczeństwem kompletnie nie istnieje – Nie ma jasnego przekazu, czego się od nas oczekuje, co się dzieje, czy jest lepiej, czy gorzej – mówi w wywiadzie dla Gazety Wyborczej dr. Paweł Grzesiowski, ekspert profilaktyki zakażeń.

Według dr. Grzesiowskiego nie mamy do czynienia z drugą falą koronawirusa – Można powiedzieć, że pierwsza fala epidemii koronawirusa została przełamana przez naszą ochronę, a teraz, kiedy ta ochrona jest zdejmowana, pierwsza fala wraca – mówi Wyborczej. Gdy społeczeństwo zaczęło się spotykać, podróżować, organizować imprezy czy wesela wirus natychmiast to wykorzystał.

Z jednej imprezy może się zrobić kilkanaście ognisk koronawirusa, dlatego powinny się odbywać pod ścisłym nadzorem sanitarnym. W każdym regionie Polski jest inne natężenie występowania COVID-19 i to władze lokalne powinny decydować, czy wprowadzić dodatkowe zakazy “na podstawie kryteriów określonych przez ekspertów i zatwierdzonych centralnie przez rząd”. 

Problem polega na tym, że nie opracowano takich kryteriów i każdy robi co chce – Nie ma żadnej podstawy prawnej, by np. starosta odmówił zgody na zorganizowanie wesela. Prawo pozwala, by w czasie epidemii wojewoda wydawał zakazy, ale, niestety, to się nie dzieje – stwierdza gorzko. W ocenie dr. Grzesiowskiego epidemia się nie cofa, czyli to co robimy jest nieskuteczne – Dzisiaj sytuacja w Polsce nie wydaje się bezpieczna – dodaje.

Trzy dni temu pisaliśmy, że jest ogromna różnica między komunikatami wysyłanymi na początku epidemii i w trakcie lockdownu, a tym co się teraz odbywa, a raczej się nie odbywa. Obywatele na bieżąco byli bombardowani informacjami, że należy częściej myć ręce i je dezynfekować oraz nosić rękawiczki i maski ochronne. Liczba zakażeń rośnie, a ze strony rządu nie płyną już takie komunikaty.

Ekspert potwierdza w wywiadzie nasze obserwacje – Moim zdaniem komunikacja władz ze społeczeństwem kompletnie leży. Nie ma jasnego przekazu, czego się od nas oczekuje, co się dzieje, czy jest lepiej, czy gorzej. Komentowanie na bieżąco cyfr to nie komunikacja. Może ministerstwo nie chce psuć ludziom nastroju w wakacje? – pyta dr. Grzesiowski.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie