Polityka i społeczeństwo

Skandaliczna wypowiedź Andrzeja Dudy. Prezydentowi marzy się wojna domowa?

Andrzej Duda w rocznicę Porozumień Sierpniowych nie szukał dróg narodowego pojednania. Nie chciał podkreślić triumfu oddolnej inicjatywy obywateli ponad podziałami nad totalitarnym reżimem. Głowa państwa wykorzystała bowiem uroczystości rocznicowe do rozpalenia na nowo ognia polsko-polskiej wojny. Prezydent Rzeczypospolitej odniósł się bowiem w niespotykanych słowach do dziedzictwa “Solidarności” jako wręcz “choroby”. Andrzej Duda uderzył bowiem w największe osiągnięcie oddolnego ruchu milionów Polaków, czyli pokojowe obalenie reżimu i bezkrwawe wejście do wolnego świata. Zdaniem prezydenta bowiem “bezkrwawa rewolucja” z 1989 roku jaka nastąpiła w Polsce, wiązała się z “ceną jaką są choroby, które bez przerwy drążą nasze państwo od tego czasu“.

Użycie takich sformułowań w takim miejscu i czasie stawia pytanie, czy zdaniem Andrzeja Dudy ta “cena” nie była przypadkiem zbyt wysoka, a bezkrwawa rewolucja błędna? Czy może lepiej było się nie dogadać i doprowadzić do krwawej wojny domowej, aby mieć tylko pewność, że u władzy będą kiedykolwiek już tylko swoi? Słuchając dalszych wypowiedzi prezydenta można odnieść bowiem takie wrażenie, zwłaszcza kiedy głowa państwa prezentuje wizję Polski wiecznie gnębionej przez dziedzictwo poprzedniego ustroju.

Wspomnianymi chorobami jest choćby to, że “w SN wciąż orzekają osoby, które skazywały ludzi niepodległościowego podziemia w czasie stanu wojennego”. “Skazą, podszytą historycznym chichotem” prezydent określił likwidację Stoczni Gdańskiej. W bojowym nastroju do problemów wolnej Polski prezydent pozwolił sobie zaliczyć także liberalną gospodarkę i przeciwników rządu, którzy to stanowią część systemu – zbudowanej po upadku PRL tkanki, która zdaniem głowy państwa “nie jest zdrowa, bo taka nie może być” jeśli nie rozliczono zbrodniarzy.

W powyższych słowach kryje się bardzo niebezpieczne tworzenie pomostu pomiędzy bezpieką i całym opresyjnym aparatem totalitarnego państwa a obywatelami, którzy sprzeciwiają się władzy. Głowa państwa nie mówiła bowiem nawet o opozycji, ale wszystkich przeciwnikach rządu, czyli innymi słowy znaczna część Polaków jest częścią chorego systemu, który należy zniszczyć. Tymczasem, kiedy Andrzej Duda zna walkę “Solidarności” tylko z opowieści, to w tym samym czasie do wywodzącej się z PRL chorej tkanki zalicza setki tysięcy Polaków, którzy nie tylko “przebywali w hali“, ale aktywnie walczyli w tamtych czasach o naszą wolność. Taką otrzymują od wolnej polski nagrodę – obelgę i pozbawienie prawa do zasłużenie wywalczonego dziedzictwa. Prezydent stojący na straży pamięci dokonuje odwrócenia ról, myląc kata z ofiarą.

Prezydentowi nie przeszkadzało nawet zwykłe rzucanie kłamstwa za kłamstwem. Nawet wspomniani sędziwe byli poddawani bowiem weryfikacji i kaci opozycji nie dostali się do Sądu Najwyższego. Orzekają w nim zaś tylko osoby, które jak ocenił prof. Adam Strzembosz “Zachowały się przyzwoicie”. Mowa bowiem o ludziach, którzy w sytuacjach, gdzie groziło nawet dożywocie czy kara śmierci, starali się uniewinniać, dawać wyroki w zawieszeniu, a jeśli nie było innej drogi, to dawać minimalne wyroki, których sędziowie w innych instancji wymiaru sprawiedliwości by nigdy nie podtrzymali. Tej walki PiS nigdy nie uzna, mimo że sam Jarosław Kaczyński doświadczył wsparcia ze strony niepokornych sędziów, kiedy to sędzia Teresa Romer przywróciła go do pracy, z której go wyrzucono za działalność opozycyjną.

Prezydent komicznie atakował nawet opozycję pytając gdzie była, kiedy bezrobocie było powyżej 10%, a rodziny były bez wsparcia. Chcąc uderzyć w oponentów Andrzej Duda zapomniał tylko sprawdzić liczby, ponieważ za pierwszego rządu PiS bezrobocie wynosiło właśnie powyżej 10%. Powtórzmy zatem za głową państwa, gdzie był wtedy Jarosław Kaczyński i jego rząd? Gra w populizm ma bowiem dwa końce.

Zdaje się zatem, że rządzący nie mają zamiaru narzucać sobie żadnych ograniczeń. Jeśli już dziś pozwalają sobie nawoływać, że źle się stało, że nie doszło do przemocy w przeszłości, to rodzi się obawa, czy z czasem nie zaczną tak mówić o przyszłości.

Źródło: rp.pl

fot. Shutterstock/Drop of Light

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie