Polityka i społeczeństwo

Skandaliczna rozrzutność władzy. Nie uwierzycie, ile pieniędzy pójdzie na samochody dla…

…zarządów regionalnych Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie.

Od blisko roku, głównym podmiotem odpowiedzialnym za gospodarkę wodną w naszym kraju jest Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie. Jak czytamy na ich stronie, PGW Wody Polskie prowadzą działania z zakresu ochrony przed powodzią i suszą oraz ochrony jakości naszych zasobów wodnych, wykonują prawa właścicielskie w stosunku do wód publicznych, które są własnością Skarbu Państwa, naliczają i pobierają opłaty za usługi wodne, wydają decyzje administracyjne (zgody wodno-prawne). Pełnią też funkcję organu regulacyjnego w celu ochrony mieszkańców przed nieuzasadnionymi podwyżkami cen usług wodociągowo-kanalizacyjnych.

Choć organ ten istnieje już od ponad roku, to wciąż panuje tam olbrzymi chaos organizacyjny. Nadal nierozwiązanych jest wiele kwestii pracowniczych, brakuje pieniędzy na, adekwatne dla branżowych specjalistów, wynagrodzenia, a nawet na podstawowe narzędzia, którymi pracownicy pracujący w terenie mają wykonywać swoje obowiązki. “Dobra zmiana” zdążyła nas już przyzwyczaić do tego, że nie szczędzi funduszy na wygody i komfort kadry kierowniczej podległych jej struktur. Jak donosi katowicka Gazeta Wyborcza, przed katowickim salonem Hyundaia, przy alei Roździeńskiego, stoi teraz kilkadziesiąt białych Tusconów z logo Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie. Wkrótce zostaną rozwiezione po regionalnych zarządach Wód Polskich. To pokłosie przetargu z końcówki zeszłego roku na dostawę 200 SUV-ów dla zarządów regionalnych. Przetarg rozstrzygnięto w listopadzie, wybierając spółkę WARO – dealera Hyundaia. Koszt takich pojazdów wyceniono na bagatela 16,9 mln zł! To oznacza, że jeden wóz kosztował ponad 84 tys. zł.

Zdaniem Daniela Kociołka, kierownika wydziału komunikacji społecznej Wód Polskich, nowe samochody umożliwią sprawne wykonywanie zadań z zakresu ochrony przed powodzią i suszą, czy przeglądów stanu urządzeń wodnych. Z jego zdaniem nie zgadzają się jednak związkowcy, którzy od wielu miesięcy robią wszystko, co w ich mocy, by poprawić warunki pracy w Wodach Polskich.

– Zakup SUV-ów robi wrażenie, tyle że nam brakuje ciągników, a nawet łopat. A poziom wynagrodzenia pracowników jest skandalicznie niski. I na to w pierwszej kolejności powinny znaleźć się pieniądze – mówili “Wyborczej” pracownicy Wód Polskich. Dla tej instytucji znacznie cenniejsze byłoby godziwe wynagrodzenie dla 200 specjalistów z niszowej branży, niż zakup nawet najlepiej wyposażonych SUV-ów. Sytuacja kadrowa robi się tam bowiem dramatyczna.

– Pracownicy odchodzą z Wód Polskich. Jest to bardzo duży procent pracowników. W tej chwili mamy puste pokoje i puste korytarze. Kadra, która odpływa, to rzecz nieodwracalna. Uczelnie już nie kształcą w tym zawodzie, dlatego każdy pracownik, który ma jakiekolwiek doświadczenie, jest niezwykle cenny. Jeżeli mój kolega, który jest znakomitym fachowcem, dostaje propozycję pracy za dwa razy wyższą płacę, to odchodzi. Dzisiaj mam w portfelu 29 zł. Jestem magistrem inżynierem z wyższym wykształceniem. Czwarte pokolenie w rodzinie. Czy dalej można tak żyć? Dziękuję bardzo – mówił posłom Marcin Jacewicz z NSZZ „Solidarność”.

Zadziwia też sama liczba zamówionych samochodów. Biorąc pod uwagę, że w strukturze organizacyjnej PGW Wody Polskie jest 11 zarządów regionalnych, na każdy z nich przypadnie aż po 18 aut. W sytuacji, gdy sami pracownicy tej instytucji głośno mówią o tym, że brakuje im tych najbardziej podstawowych narzędzi pracy, taka rozrzutność Wód Polskich jest ciężka do zrozumienia.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie