Polityka i Społeczeństwo

Są pierwsze wymierne ofiary propagandy wyborczej Dudy. “Prezydent chyba czeka na moją śmierć”

Flickr.com/Kancelaria Prezydenta

Głosowanie nad ustawą przyznającą 2 miliardy złotych TVP usunęło wszelkie wątpliwości. Całe państwo ma być nastawione na osiągnięcie celu partii PiS na rok 2020, którym jest przedłużenie prezydentury Andrzeja Dudy. Po głosowaniu, w którym PiS odrzucił propozycję przekazania tych pieniędzy na chorych na raka, posłanka Lichocka pokazała Polakom środkowy palec. Pieniądze na kampanię w TVP są ważniejsze niż życie ludzkie. Nic dziwnego, że dla Andrzeja Dudy kapania jest również ważniejsza niż losy uniwersyteckich profesorów.

Dr. hab. Walter Żelazny i dr. hab. Michał Bilewicz stali się pierwszymi ofiarami propagandy wyborczej Andrzeja Dudy. Prezydent ignoruje ich nominacje profesorskie tak, jak rząd PiS ignoruje prawo, bez względu na konsekwencje. Ich dorobek naukowy jest niepodważalny, naukowcy byli cytowani na całym Świecie. Nic dziwnego, że Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów Naukowych wystawiła im pozytywną rekomendację. Jednak dla Dudy jest to bez znaczenia, prezydent, który podpisał prawie każdą ustawę w ciągu ostatnich 5 lat, złożenie podpisu pod nominacjami profesorskimi jest niemalże niemożliwe.

Powodem nie jest tu osobista niechęć, a raczej polityczna kalkulacja. Profesorowie znani są bowiem z opinii najdelikatniej to ujmując niepopularnych wśród betonowego elektoratu PiS. Nienawidzą ich także skrajnie prawicowi radykałowie głosujący na Konfederację czy inne skrajne ugrupowania. Naukowe opinie na tematy historyczne nie dają się pogodzić z sympatiami zwolenników teorii spiskowych czy skrajnych poglądów. Dlatego Duda naraziłby się fanatykom podpisując nominacje profesorów.

Ta polityczna decyzja ma całkiem materialne konsekwencje w życiu samych pokrzywdzonych. Szczególnie dr. hab. Żelazny odczuł ignorancję Andrzeja Dudy. Gorzko stwierdza, że prezydent Duda czeka chyba na jego śmierć. Doświadczony, podeszły już wiekiem naukowiec. Ma 70 lat, stoczył ciężką walkę z rakiem, a polityczne zamieszanie wokół nominacji spowodowało do tego depresję. Poza zdrowiem Żelazny poniósł także straty materialne, nie mógł występować z wykładami w niektórych krajach, bez belwederskiej profesury nie mógł też zostać członkiem PAN.

Doktor Żelazny stracił w ten sposób około 100 tys. złotych. Ponad to bez profesury przyznanej przez prezydenta będzie otrzymywał niższą emeryturę. To wszystko przez to, że każda sfera państwa, także nauka, stała się polem walki rządu o totalną dominację w Polsce.

źródło: onet.pl

Źródło: Fot.: Flickr.com/Kancelaria Prezydenta

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie