Polityka i społeczeństwo

Rząd znowu oszukał niepełnosprawnych. Co innego obiecywał przed wyborami

Wielu z nas pamięta, jak Prawo i Sprawiedliwość upokorzyło niepełnosprawnych i ich opiekunów, kiedy ci protestowali w Sejmie. Szyderstwa, próba ukrycia przed zagranicznymi gośćmi i bezwzględne szczucie prorządowych mediów na liderów protestu pokazały, że na empatię zasługują tylko ci, co są posłuszni twardej ręce rządu. Dobra zmiana wyznaje bowiem zasadę, że pomoc państwa nie wynika z uczciwego kontraktu społecznego, ale jest prezentem jednego obozu politycznego, za który obdarowani mają czuć wdzięczność. Stąd protest przeczekano, a kiedy przyszła kampania europarlamentarna, rządzący przypomnieli sobie o setkach tysięcy osób niepełnosprawnych i ich rodzin. Obiecano wówczas 500+ dla osób niepełnosprawnych. Po wyborach okazało się jednak, że PiS zaczął dążyć do jak największego ograniczenia skali udzielonej pomocy. Bezwarunkowego 500+ dla niepełnosprawnych, na zasadzie takiej jak w przypadku 500+ na dzieci, nie będzie. Potrzebujący będą mogli liczyć na dodatek, który będzie tylko w maksymalnym wymiarze wynosić 500 zł. Ten drobny szczegół robi jednak dużą różnicę. PiS zamierza wprowadzić próg wartości świadczeń, jakie może w sumie otrzymywać jedna osoba niepełnosprawna. Limit ma zostać ustanowiony na poziomie 1600 zł. Takie są założenia projektu ustawy o świadczeniu uzupełniającym dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji. Ten ostatni zakłada równocześnie zwolnione nowego świadczenia z podatku dochodowego od osób fizycznych i składek na ubezpieczenie zdrowotne. Nie będzie ono również uwzględniane w dochodzie osób i ich rodzin przy ubieganiu się o inne świadczenia – w ramach oczywiście wspomnianego limitu.

Takie próby obwarowania oburzyły zeszłorocznych protestujących. Z wyliczeń Iwona Hartwich, liderki protestu w Sejmie, dla RMF FM wynika, że większość osób niepełnosprawnych niezdolnych do samodzielnej egzystencji nie dostanie pełnych 500 zł. Wystarczy bowiem, że dostają rentę socjalną – 935 zł – i zasiłek pielęgnacyjny – 184 zł, to już wtedy mają szansę maksymalnie na 480 złotych. Iwona Hartwich komentuje sprawę krótko:

“Jak można osobom niepełnosprawnym proponować kryterium, obniżać to 500 zł tak, żeby miało na życie 1600 zł (…) To kryterium przekreśla szansę na jakiekolwiek dorobienie kilku groszy”.

Liderka protestu wysunęła także obawy, czy rząd nie wprowadzi kolejnych obwarowań już na etapie składania wniosków, choćby w postaci uzyskania kolejnego orzeczenia o niepełnosprawności i stawiania się na komisji lekarskiej.

Postawa rządu jest w tym przypadku wyrazem społecznej hipokryzji. Można zrozumieć oczekiwania, aby nikt nie nadużywał systemu, jednak kierowanie takiego ostrza akurat w osoby niepełnosprawne jest niemoralne. Całkowicie zdolne do pracy rodziny otrzymujące 500+ na dzieci nie będą podlegać jakimkolwiek kryteriom, mimo że i tam znajduje się wiele osób, które kumulują wiele świadczeń ze strony państwa. Widać jednak, że są tutaj równi i równiejsi. Właśnie ten brak równego traktowania jest tym, co może oburzać niepełnosprawnych najbardziej.

Źródło: rmf24.pl

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie