Gospodarka

Rząd znów szuka brakujących pieniędzy do budżetu. Nie uwierzycie, w kogo chce uderzyć

Fot. Flickr

Wprowadzony pod obrady Sejmu poselski projekt w sprawie opłaty paliwowej, mający skutkować podniesieniem ceny paliwa o ok. 25 gr na litrze, na samym początku był zachwalany przez polityków partii rządzącej oraz przez ówczesną premier Beatę Szydło. Mówiła wówczas, że propozycja stworzenia funduszu, z którego będą budowane drogi samorządowe, gminne i powiatowe, wychodzi naprzeciw oczekiwaniom Polaków. – Ludzi, którzy mieszkają dzisiaj bardzo często w tych miejscach, które nie mają szans na to, żeby zrealizować ten ambitny program infrastrukturalny – mówiła z sejmowej mównicy Szydło w pierwszych dniach lipca 2017 roku. Czy wobec powyższego opłata paliwowa weszła w życie, rozpoczynając ambitny program infrastrukturalny?

Wszyscy pamiętamy jaką burzą skończyło się procedowanie tego projektu – w czasie pierwszego czytania najmłodszy poseł PiS, Łukasz Rzepecki obnażył z mównicy sejmowej hipokryzję władzy, nazywając projekt wprowadzenia nowego podatku od paliw “antyobywatelskim” i “nieludzkim”. Opinia publiczne też bardzo szybko dała wyraz swojemu niezadowoleniu koniecznością ponoszenia kolejnych ciężarów podatkowych. Decyzją prezesa Kaczyńskiego, projekt z Sejmu wycofano a temat wyciągnięcia pieniędzy z kieszeni polskich kierowców został wygaszony. Dziś natomiast jak bumerang powraca znowu.

Tym razem już nie na chybcika, jako projekt poselski, ale jako projekt rządowy, autorstwa Ministerstwa Energii. Tym razem nowy podatek nie będzie się nazywał opłatą paliwową i nie będzie przeznaczony na budowę nowych dróg, a nazwany zostanie opłatą emisyjną, przeznaczoną na dotacje dla elektrycznych aut. Efekt dla kierowców jest jednak dokładnie taki sam – każdy litr paliwa będzie droższy. Może nie o 25 groszy jak przy ubiegłorocznej próbie, ale o ok. 8-10 groszy, ale oczywistym jest, że to realizacja tego samego celu, co poprzednio – znalezienia kolejnych źródeł finansowania obietnic wyborczych.

Resort energii oczywiście przekonuje, tak samo jak przekonywała Beata Szydło w lipcu 2017 roku, że kierowcy opłaty nie odczują, a pieniądze z pewnością zostaną wykorzystane na społecznie potrzebny cel.

https://twitter.com/Phil_Backensky/status/971018743039053829

Aby w pełni zrozumieć, dlaczego PiS z tak dużą determinacją planuje wprowadzić kolejny podatek, warto przypomnieć słowa posła Pawła Terleckiego, który tłumaczył tę kwestię 8 miesięcy temu. Priorytetem budżetowym jest program Rodzina 500+ a teraz także obsłużenie obniżonego wieku emerytalnego. Na inne społeczne potrzeby brakuje, więc jeśli Polaku chcesz czegoś od rządu, to musisz więcej się dołożyć.

Źródło: Money.pl

Fot. W. Kompała / KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie