Gospodarka

Rząd znów nie ma pieniędzy. Szykuje się skok na nasze portfele

Rząd znów nie ma pieniędzy. Szykuje się skok na nasze portfele
flickr.com

Rząd PiS-u nie potrzebował wczoraj niczyjej pomocy, by temat wizyty Donalda Trumpa opanował media. To świetna zasłona dymna by wprowadzać niepopularne zmiany, z której głupotą byłoby nie skorzystać. Tym razem do Sejmu trafił projekt ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych mający na celu wprowadzenie nowej opłaty drogowej doliczanej do ceny paliwa.

Fundusz ma zasilać nowa opłata w wysokości 25 gr na każdym litrze. Po połowie z szacowanej na 4-5 mld zł rocznie kwoty ma trafić do FDS i Krajowego Funduszu Drogowego.

Projekt ustawy zakłada zmianę systemu finansowania dróg, w którym dziś środkami zarządzają samorządy. Nowy organ centralny zajmie się dofinansowaniem budowy lub przebudowy dróg lokalnych oraz mostów na drogach wojewódzkich.

PiS, podobno nie dzielący Polski na części A i B założył, że dofinansowanie remontów dróg różnicować się będzie przez kryterium dochodowe. W przypadku jednostek samorządu terytorialnego, gdzie dochód własny na mieszkańca wynosi powyżej 50% średniego dochodu na mieszkańca danego typu JST, dofinansowanie z nowego funduszu wyniesie 50%. Biedniejsze regiony mogą liczyć nawet na 80 % pokrycie wkładu.

Wnioski o dofinansowanie mają być rozpatrywane przez działające przy wojewodach komisje (centralizacja!). Projekty dotyczące obiektów istotnych dla spójności infrastruktury mogą, z pominięciem szczebla wojewódzkiego, trafić do rąk ministra.

Dziś cena paliwa, oprócz akcyzy i podatku VAT, zawiera opłatę paliwową. Wynosi 129,41 zł za 1000 l benzyny. W 80% zasila Krajowy Fundusz Drogowy i 20% Fundusz Kolejowy. Prawdopodobnie 14 lipca, na wakacje, zostanie przegłosowana kolejna “opłata drogowa”. W pierwotnym zamyśle miała wynieść 35 gr/l.

Nie pasuje to do retoryki PiS, w której to poprzednikom zarzuca rzekome olbrzymie podwyższanie podatków. Kuriozalne są argumenty, że “za Tuska” i tak paliwo było droższe, a ceny paliw w Polsce należą do jednych z najniższych. W relacji do zarobków paliwo wcale nie jest już takie tanie.

Może być tak, że nawet zwiększenie opłaty paliwowej i przeznaczenie tych środków na Fundusz Budowy Dróg nie będzie skutkowało zwiększeniem cen – powiedziała w czwartek premier Szydło.

Ten argument w podobnych sytuacjach już występował – okazalo się, że każda narzucona opłata odbija się na ostatecznej cenie paliwa – rzutujące w efekcie na inne towary i usługi. Niemożliwe okazuje się obcięcie kosztów produkcji benzyn, a marża dystrybutorów jest najniższą składową ceny. Utrzymanie dróg w dobrym stanie powinno należeć do priorytetów rządu. Zastanawiające jest jednak sięganie po kolejne daniny w obliczu nieodpowiedzialnego rozdawnictwa rządu.

Fot. flickr.com/KPRM

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie