Polityka i społeczeństwo

Rząd zaoszczędził miliardy na oświacie, by dać na 500+? Szokujące wnioski z raportu samorządowców

Minister Zalewska pogrąży rząd? Rośnie napięcie w oświacie
Fot. P.Tracz/KPRM

Pomiędzy rządem a samorządami trwa przerzucanie się winą za to, po czyjej stronie leży odpowiedzialność za tak mizerne wynagrodzenie polskich nauczycieli. Jak wiemy, są one zasadniczo finansowane z budżetu centralnego w formie subwencji oświatowej, przekazywanej samorządom, na które ustawa nakłada obowiązek prowadzenia szkół. Minister Anna Zalewska próbowała przekonywać, że dysproporcje w wynagrodzeniach pedagogów są właśnie podyktowane tym, że samorządy próbują na nich oszczędzać. Tyle tylko, że w świetle najnowszego raportu finansowaniu oświaty w Polsce w latach 2004-2018, zaprezentowanego wczoraj podczas II Samorządowej Debaty Oświatowej, takie zarzuty nie znajdują potwierdzenia w faktach, a nawet wręcz przeciwnie. Jeśli ktokolwiek oszczędza na dodatkowych wydatkach, które wygenerowała fatalna “deforma” edukacji autorstwa rządów PiS, to właśnie resort edukacji.

Dokument przygotowany przez Związek Miast Polskich, Związek Gmin Wiejskich RP, Związek Powiatów Polskich, Unię Metropolii Polskich i Unię Miasteczek Polskich ma zostać wkrótce przekazany stronie rządowej i niewątpliwie wywoła niemałą burzę. Okazuje się bowiem, że w najbardziej kryzysowych z punktu widzenia wydatków samorządów na obsługę likwidacji gimnazjów i przywrócenie modelu szkolnictwa latach 2017-2018 nastąpił radykalny wzrost dziury w finansowaniu zadań oświatowych przez stronę rządową.

“W dwóch ostatnich latach nastąpił jednak skokowy wzrost luki pomiędzy kwotą subwencji a wydatkami bieżącymi JST na oświatę. Był to efekt: rezygnacji z gwarancji ustawowej wysokości subwencji w nowych przepisach ustawowych, braku wystarczających środków na wprowadzenie reformy systemu oświaty, niedoszacowania kwot subwencji w latach 2017 i 2018” – możemy przeczytać w dokumencie.

Żeby lepiej zobrazować problem, do jakiego doprowadziły polski system oświaty rządy PiS pokazano te same dane w kontekście lat poprzednich. Wiadomo, że jakąś część wydatków na funkcjonowanie szkół zawsze “dorzucały” samorządy, ale tak źle jak teraz nie było w zasadzie nigdy. 

Jeszcze w 2004 roku (kiedy zaczynała obowiązywać nowa ustawa o dochodach jednostek samorządu terytorialnego) dopłata z własnych środków samorządów do oświaty wynosiła łącznie 8,31 mld zł, a subwencja pokrywała 98 proc. wydatków płacowych w edukacji. W latach 2004-2016 łączna dopłata do subwencji oświatowej w każdym kolejnym roku rosła, osiągając w 2016 roku poziom 17,73 mld zł (subwencja oświatowa pokrywała 90,4 proc. wydatków płacowych w oświacie). Wzrost luki jest radykalny – w 2017 roku było to 20,27 mld a w 2018 roku już 23,43 mld złotych. Co ciekawe, jest to kwota mocno zbliżona do wydatków budżetu centralnego na flagowy program polityki społecznej Prawa i Sprawiedliwości czyli “Rodzina 500+” w pierwotnej wersji. Gdyby te pieniądze trafiły do systemu oświaty, równowaga pomiędzy pokrywaniem zobowiązań budżetu centralnego a wydatkami samorządów na funkcjonowanie oświaty byłaby niemal na wyciągnięcie ręki. Wówczas jednak pieniądze “rozpływałyby się” w sposób mało widowiskowy i zdecydowanie mało atrakcyjny wyborczo.

– Dopłacamy, ale kiedyś trzeba będzie powiedzieć stop. Jeżeli nie powiemy stop, to mieszkańcy naszych miast, naszych gmin będą musieli razem z nami zdecydować, z czego zrezygnujemy: z walki ze smogiem, z pomocy społecznej, z usług komunalnych, z utrzymania parków? Odpowiedzmy sobie na to pytanie – mówiła w czasie II Samorządowej Debaty Oświatowej Renata Kaznowska, zastępca prezydenta Warszawy.

To, że jest za mało pieniędzy – czują nauczyciele, ale czują też samorządowcy (…) Ale co się stało z luką oświatową? Ile nam brakuje z roku na rok na oświatę? W 2004 brakowało nam, w całym sektorze oświatowym 8 mld, w 2018 – 23 mld – mówił z kolei Marek Wójcik, pełnomocnik Zarządu Związku Miast Polskich.

Konkluzje z przygotowanego raportu są oczywiste – system wymaga przebudowy, a algorytmy wyliczające wysokość subwencji oświatowej muszą zostać urealnione do rzeczywistych kosztów. Czy samorządowcy mogą liczyć na dobrą wolę rządzących? To raczej mało prawdopodobne. Dopiero co premier Morawiecki przekonywał, że to samorządy “oszczędzają na nauczycielach”, nie wypłacając im niektórych dodatków do wynagrodzeń. Mamy więc do czynienia z cyniczną grą, w której przegrywamy w zasadzie wszyscy poza kastą rządzącą.

Źródło: TVN24 BiŚ

Fot. P.Tracz/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie