Polityka i Społeczeństwo

Rząd spektakularnie zmarnował miliony złotych. Wiemy, ile kosztowała nas wyborcza fanaberia PiS

Jacek Sasin grozi politycznymi procesami opozycji. Hipokryzja władzy sięga szczytu
Fot. Krystian Maj / KPRM

Teoretycznie okres kryzysu to czas, gdy wszyscy zaciskają pasa. Wszyscy? Nie! Polityków PiS to nie dotyczy. Media starają się wyliczyć, ile kosztowały wybory, które miały odbyć się 10 maja.
Kwoty powalają.

Już w niedzielę mieliśmy iść do urn i wybrać prezydenta. Choć opozycja od dawna nawoływała, by zmienić datę elekcji, PiS obstawało przy swoim do niemal ostatniej chwili. RMF FM starało się wyliczyć, ile wydano na wybory, które i tak się nie odbędą.

Wybory, których nie było

Wybory miały być pokazem skuteczności Jacka Sasina i Poczty Polskiej. Miały odbyć się w trybie korespondencyjnym. Okazało się jednak, że władza za wszystkie formalności i prace wzięła się zbyt późno. 10 maja wyborów nie będzie. Jest za to chaos prawny i debata, jak z tego wszystkiego wybrnąć.

Mało tego, wydano też konkretne kwoty pieniędzy. Z budżetu wypłynęły na przygotowania wyborów spore sumy. Jakie konkretnie? Według RMF FM, mowa o kilkunastu milionach złotych.

Wejdźmy na poszczególne punkty “kosztorysu”. Samo drukowanie kart wyborczych, zdaniem RMF FM, kosztowało nas wszystkich przynajmniej 5 milionów złotych. 10 milionów wydała Poczta. Te pieniądze poszły na zamówione koperty, pakowanie czy magazynowanie pakietów wyborczych. Prawdę powiedziawszy jednak to tylko szacunkowe koszty. Te trudno dokładnie oszacować, bo nie podpisano żadnej umowy w tej sprawie.

Sam Jacek Sasin chyba nie chce byśmy poznali dokładne liczby. Przyznał na antenie rozgłośni, że nie może ich podać, choć wie, ile państwo wyda na wybory, których nie będzie.

Obecnie ponoć nadal trwają rozmowy między MSWiA, Ministerstwem Aktywów Państwowych a Pocztą. Sam Sasin uważa, że środki budżetowe nie zostaną zmarnowane. Mają to być materiały wyborcze, których użyjemy w wyborach, do których w końcu dojdzie, ale później.

Psikus kandydatów?

Tyle że Sasinowi psikusa może zrobić nawet któryś z kandydatów na prezydenta. Jeśli ktoś wycofa się z wyścigu do Białego Domu, pakiety wyborcze wypadałoby wydrukować raczej na nowo. Inna sprawa, że dziś nadal nie jest jasne, jakie decyzje prawne zostaną podjęte w kwestii wyborów.

Źródło: dziennik.pl

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie