Gospodarka

Rząd planuje dobrać się do naszych pensji. Po wyborach, PiS zrzuci maskę “dobrej zmiany”?

Sytuacja robi się poważna. Afera finansowa obejmie członka rządu Morawieckiego?
Fot. Flickr

Rząd planuje zmniejszyć dotacje budżetowe do ZUS, dlatego planuje podwyżkę składek obejmujących zwykłych obywateli, jak i przedsiębiorców. Do tego cynicznie chce to zrobić po wyborach, w ostatnich tygodniach pracy Sejmu – informuje “Gazeta Wyborcza”.

Skąd taki pomysł rządu? To proste! Rozbudowane programy socjalne, takie jak 500 plus czy 13. emerytura, kosztują dziesiątki miliardów złotych. Jakby tego było mało, PiS postanowił też popisać się swoimi liberalnymi ciągotkami, takimi jak np. obniżka PIT do 17 proc. czy zerowa stawka podatku dla osób do 26. roku życia. Fundusz Ubezpieczeń Społecznych tylko w tym roku wyniesie 50 mld zł.

Ograniczyć wpływy z budżetu

Rząd chce teraz ograniczyć wpłaty do FUS z budżetu, dlatego zamierza w pełni oskładkować umowy-zlecenia. “Zmiany mają doprowadzić do konieczności płacenia składek od każdej umowy, niezależnie od jej wysokości. Rozważane jest także oskładkowanie umów o dzieło i pracy studentów, ale w tej sprawie nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje” – wyjaśnia Onet.

Kolejny pomysł to zniesienie limitu składek ZUS, czyli tzw. 30-krotności. Obecnie składki emerytalne opłaca się do momentu, aż ktoś osiągnie limit 142 950 zł. Dotyczy to osób, które zarabiają minimum 8 tys. zł na rękę. PiS myśli o zniesieniu tego limitu.

W planach jest też likwidacja Otwartych Funduszy Emerytalnych (OFE). Przenoszenie środków na nowe Indywidualne Konta Emerytalne (IKE) spowoduje potrącenie 15 proc. na rzecz państwa.

“Oczywiście każdy z nas, płacąc większą składkę emerytalną do ZUS, zwiększa swój kapitał emerytalny i w przyszłości ma szansę na większą emeryturę. Pytanie tylko, skąd kolejne rządy za 10-20 lat wezmą na te większe emerytury pieniądze, skoro na kontach w ZUS nie ma żadnej gotówki, tylko wirtualne zapisy o przyszłych zobowiązaniach, a kolejne rządy wciąż powiększają te zapisy o kolejne dziesiątki miliardów złotych” – mówi “GW” doradca podatkowy Przemysław Hinc.

Najtrudniejsze decyzje podejmuje się po wyborach

Jak widać PiS, zdaje sobie sprawę z negatywnych skutków swoich działań i stara się nim przeciwdziałać (co ich oczywiście nie usprawiedliwia). Szkoda, że jako partia rządząca chce to robić wyciągając z naszych kieszeni kolejne pieniądze.

Źródło: Gazeta Wyborcza, Onet
Fot. Kancelaria Sejmu/Krzysztof Białoskórski

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Jacek Walewski

Pasjonat polityki i historii, ale też publicysta oraz promotor nowoczesnych technologii. W 2016 r. współorganizował pierwsze w Polsce (i w tej części Europy) konsultacje społeczne dot.cyfrowych walut w Sejmie. Aktywnie działa w Polskim Stowarzyszeniu Bitcoin. W latach 2016 - 2017 pełnił funkcję wiceprzewodniczącego Nowoczesnej w powiecie bielskim.

Media Tygodnia

Ładowanie