Polityka i Społeczeństwo

Rząd nie ma czasu na walkę z pandemią. Trwa szukanie winnych afery Obajtka

Rząd wywiesza białą flagę. Pierwszy protest zakończony spektakularnym sukcesem. Będą kolejne?
fot. flickr/Sejm RP

Zjednoczona Prawica nadal nie koncentruje się na zapewnieniu obywatelom bezpieczeństwa w dobie pandemii. W obozie władzy trwa szukanie winnych afery Obajtka.

Nie chodzi jednak o szukanie winnych tego, że tak nędzna postać została prezesem kilku państwowych spółek (to, co dla nas jest patologią, dla PiS jest rodzajem inicjacji cementującej tę zbiorowość), ale o to, kto ujawnił nagrania po raz kolejny oddalające wyjście obozu władzy z kryzysu trwającego od zakończenia kampanii prezydenckiej.

Nie chcę być hipokrytą. Przyznaję, że serial o kłopotach środowiska Jarosława Kaczyńskiego wciągnął mnie i raczej mi się nie znudzi – rozważam nawet wyspecjalizowanie się w pisaniu o brudach tych moralnie wyższych genetycznych patriotów i spadkobierców cnót wszelakich nawet ludzi, których jeszcze nie było na tym świecie. Budowanie nowych elit po raz kolejny zostało zakłócone, a czasu na dokończenie dzieła jest coraz mniej, bo sznurek i tektura trzymają to państwo w całości, nie przetrwają nie wiadomo ilu wichur, sztormów i pożarów.

Jarosław Kaczyński znany jest z tego, że bardzo nie lubi wulgaryzmów. Od wielu lat konsekwentnie stara się budować mit żoliborskiego inteligenta prześladowanego za przekonania, który wszystko, co osiągnął, zawdzięcza nadludzkiemu sprytowi i niespotykanej wcześniej u nikogo odwadze. To Platforma miała być tym nie elitarnym środowiskiem – ten Tusk z tym Schetyną biegający po boisku w środku tygodnia – co to w ogóle miało znaczyć? Dla Kaczyńskiego biegają inni i gdzie indziej – najczęściej ochroniarze – do sklepu, po żwirek dla kota.

Jak wynika z informacji bardzo nieoficjalnych z okolic Nowogrodzkiej, prezes Obajtek od publikacji artykułu „Wyborczej” stara się przekonać prezesa Kaczyńskiego, że rozmowa miała miejsce w zupełnie innym czasie, niż ten podany przez dziennik. To jest dla jego politycznej przyszłości – jeśli w ogóle ona nadejdzie – kluczowe. Tak bardzo, że w otoczeniu prezesa Obajtka pojawił się nawet pomysł, żeby taśmę odzyskać i oddać do analizy ekspertom, którzy wydadzą opinię co do czasu jej nagrania. Dlaczego to takie ważne? Bo naruszenie prawa wydaje się być oczywiste – Daniel Obajtek, będąc wójtem Pcimia, wydawał polecenia pracownikom firmy TT Plast. A prawo jest jasne: wójt, prezydent miasta, burmistrz nie mogą prowadzić działalności gospodarczej sprawując urząd. Nawet „po cichu” i „tylko przez telefon”.

Źródło: „Newsweek”

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie