Polityka i Społeczeństwo

Rząd kombinuje, jak ograć obostrzenia w czwartej fali. Podział na “bezpiecznych” i “niebezpiecznych”?

Flickr.com/PiS

Rząd szuka sposobu, jak w obliczu nadchodzącej czwartej fali usatysfakcjonować zaszczepionych i nie podpaść antyszczepionkowcom. Rodzą się pomysły.

Rząd w swoim podejściu do szczepień jest jak kot z przysłowia, które przypomniała Makbetowi jego żona. Kot, u którego „nie śmiem” przeważa nad „chciałbym”. Tak samo nasza władza nie wie, co zrobić ze szczepionkowym fantem w obliczu czwartej fali. I, wzorem innych krajów Europy, chciałby wprowadzić obostrzenia dla niezaszczepionych, i boi się reakcji antyszczepionkowców. A ci poczynają sobie coraz śmielej.

Rusza więc rządowa burza mózgów. Co zrobić, gdy zawaliło się program szczepień? Gdy zabrakło koncepcji, jak przekonać sceptyków do przyjęcia preparatu?

Szansą na uniknięcie restrykcji byłby negatywny wynik testu lub certyfikat szczepionkowy – mówi w rozmowie z Dziennikiem.pl osoba z rządu. To podstawa – nie narażać osób zaszczepionych na restrykcje. Objęcie ich lockdownem byłoby absurdem, szczególnie w obliczu kampanii promującej szczepienia. Plan minimum zakłada więc swoiste status quo – utrzymanie czy zmniejszenie obowiązujących limitów, ale bez wliczania w nie osób zaszczepionych. Do lekarza też wejdą tylko osoby zaszczepione lub niezakażone – w poczekalniach mają czekać szybkie testy na COVID.

Rząd nie planuje wprowadzenia powszechnego obowiązku szczepień. Może on dotyczyć tylko pewnych grup zawodowych – medyków czy nauczycieli. Rząd będzie na ten temat dyskutował, a pierwsze konkretne propozycje mają trafić na posiedzenie Sejmu 11 sierpnia. Czasu na decyzje wcale nie jest dużo – uderzenie czwartej fali zapowiadane jest na połowę sierpnia czy początek września.

Otwarcie za wprowadzeniem tzw. modelu francuskiego, czyli obostrzeń tylko dla niezaszczepionych, opowiada się Jarosław Gowin.

Osobom zaszczepionym trzeba dać twardą gwarancję, że nie obejmą ich jakiekolwiek ewentualne obostrzenia. Ograniczenia dla niezaszczepionych to nie naruszanie ich wolności, tylko ochrona wolności reszty społeczeństwa. Za wszelką cenę musimy uniknąć kolejnego lockdownu! – napisał lider Porozumienia na Twitterze.

Jak donosi Dziennik, rząd nie spieszy się jednak z przedstawieniem decyzji. Dlaczego? Czeka na odpowiedni moment, czyli wzrost zakażeń. Politycy liczą, że wtedy ludzie podejdą do obostrzeń z większą wyrozumiałością. Ma zmienić się też nomenklatura – w miejsce „zaszczepionych” i „niezaszczepionych” pojawią się „bezpieczni i niebezpiecznie z epidemicznego punktu widzenia”.

Źródło: Dziennik.pl

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Media Tygodnia
Ładowanie