Polityka i Społeczeństwo

Ryszard Kalisz: Stan wyjątkowy wprowadza się wtedy, kiedy dostępne środki konstytucyjne nie wystarczają [WYWIAD]

– Stan wyjątkowy wprowadza się wtedy, kiedy dostępne środki konstytucyjne nie wystarczają w celu ochrony praw obywatelskich lub porządku publicznego. Rozwiązania te nie mogą być traktowane jak prewencja, tylko zastępczo, kiedy państwo nie ma już innych możliwości, żeby zapobiec zagrożeniu. W sytuacji na granicy polsko-białoruskiej widać klasyczne rozwiązania prewencyjne – zakaz dopuszczania dziennikarzy i organizacji pozarządowych – z byłym ministrem spraw wewnętrznych i administracji, Ryszardem Kaliszem o obecnej sytuacji w kraju rozmawia Michał Ruszczyk.

Michał Ruszczyk: Od kilku tygodni na granicy polsko-białoruskiej koczuje grupa uchodźców. Polski rząd coraz skuteczniej uniemożliwia udzielanie im jakiejkolwiek pomocy humanitarnej. Jak to się ma do konwencji genewskiej dotyczącej statusu uchodźców z 1951 roku?

Ryszard Kalisz: Rząd w stosunku do tych osób od początku uniemożliwiał jakąkolwiek pomoc humanitarną. To działanie jest niezgodne z wszelkimi normami prawnymi – polską konstytucją, kartą ONZ, Europejską Konwencją Praw i Wolności Obywatelskich czy Kartą Praw Podstawowych. Cywilizowany człowiek i państwo pomaga innym, zwłaszcza, kiedy ci potrzebują dachu na głową, jedzenia, lekarza czy pomocy prawnej.

Natomiast – co do konwencji genewskiej – to ona w sposób jasny i wyraźny precyzuje, że nawet zwrócenie się do straży granicznej państwa, które jest stroną konwencji musi udzielić azylu takiej osobie. Warto przypomnieć, że Polska jest stroną konwencji.

W dniu rocznicy porozumień sierpniowych z 1980 roku premier  skierował do Andrzeja Dudy wniosek o wprowadzenie stanu wyjątkowego w nadgranicznych województwach. Prezydent 2 września podpisał rozporządzenie, które wprowadza na granicy polsko-białoruskiej stan wyjątkowy. Dlaczego zastosowano takie rozwiązanie?

To rozwiązanie nie jest koniecznie i jest bezpodstawne. Mówię to jako osoba, która jest współautorem rozdziału konstytucji o zastosowaniu stanów nadzwyczajnych. Pod moim kierunkiem były również pisane ustawy w tym zakresie.

Stan wyjątkowy wprowadza się wtedy, kiedy dostępne środki konstytucyjne nie wystarczają w celu ochrony praw obywatelskich lub porządku publicznego. Rozwiązania te nie mogą być traktowane jak prewencja, tylko zastępczo, kiedy państwo nie ma już innych możliwości, żeby zapobiec zagrożeniu. W sytuacji na granicy polsko-białoruskiej widać klasyczne rozwiązania prewencyjne – zakaz dopuszczania dziennikarzy i organizacji pozarządowych. Zgodnie z konstytucją cenzura prewencyjna jest zakazana, a więc stan nadzwyczajny jest nielegalny.

Istotną kwestią jest fakt, że rządzący argumentują swoją decyzję ćwiczeniami ZAPAD-21, ale jeżeli tak jest to wówczas powinni wprowadzić stan wojenny, a nie wyjątkowy. Tego nie zrobili i warto też zaznaczyć, że ćwiczenia wojskowe ZAPAD-21odbywają się co cztery lata i wcześniej nie stanowiły zdaniem rządzących takiego zagrożenia.

Czy, Pana zdaniem, wprowadzenie stanu wyjątkowego stanowi złamanie przepisów konstytucji?

Tak. Nie było żadnych podstaw do wprowadzenia stanu wyjątkowego.

W najświeższych sondażach poparcie dla PiS-u rośnie, a dla PO spada. Czyżby większość Polaków była „za” rządami silnej ręki i ograniczaniem wolności?

Nie. To jest cel PiS-u, który działa na najniższych instynktach ludzkich i wie, że łatwo może wywołać w ludziach strach. Kaczyńskiego nie interesuje opinia międzynarodowa o Polsce, tylko strach polskich obywateli, dzięki któremu będzie mógł rządzić dalej. Stąd ten wzrost poparcia.

Poza tym powrót Tuska powoduje, że konflikt, który jest dysfunkcjonalny dla państwa w kwestii rozwoju kraju, znów zostaje odgrzany. Rządzący w sposób znakomity wykorzystują Tuska, który jest w narracji rządzących głównym zagrożeniem dla rządów Kaczyńskiego. PO powinna mieć tego świadomość i nie wchodzić w interakcję z PiS-em, tylko budować przestrzeń programową.

Komisja Europejska blokuje środki finansowe dla Polski i Węgier. Jakie są szanse na to, że Izba Dyscyplinarna SN zostanie zlikwidowana, a premier wycofa z Trybunału Julii Przyłębskiej wniosek dotyczący wyższości prawa krajowego nad unijnym?

Izba Dyscyplinarna ma być zlikwidowana, gdyż twór ten jest nielegalny i przemawiają za tym wyroki sądów europejskich. W momencie, kiedy przystępowaliśmy do Unii Europejskiej, zobowiązaliśmy się do przestrzegania prawa europejskiego. Jeżeli zaś chodzi o środki finansowe – to Polska sama się zgodziła na to, żeby były one uzależnione od przestrzegania praworządności.

Natomiast wniosek premiera do Trybunału Julii Przyłębskiej jest śmieszny, gdyż kwestie wyższości prawa europejskiego nad krajowym były już rozstrzygane przez TSUE czy Trybunał Konstytucyjny przed 2015 rokiem. Sytuacja jest prosta. Konstytucja jest najwyższym aktem prawnym Polski, ale jeżeli wchodzi w grę ustawodawstwo europejskie, to wówczas pierwszeństwo ma prawo europejskie.

Zbigniew Ziobro nazwał wstrzymanie unijnych funduszy odbudowy „szantażem o korupcyjnym charakterze”. Jednocześnie brak tych funduszy w znacznej mierze ograniczy, jeśli nie uniemożliwi, realizację Polskiego Ładu. Do jakiego stopnia personalne rozgrywki między Ziobrą a Morawieckim mogą zdecydować o przyszłości naszego kraju?

Niestety, sytuacja jest taka, że relacje między poszczególnymi osobami z rządu destabilizują jednocześnie rząd, państwo oraz wpływają na relacje z Unią Europejską. Narracja rządu w stosunku do instytucji europejskich jest niedorzeczna, bo to tak, jakby policja przyszła do przestępcy, a on powiedział, że z funkcjonariuszami nie pójdzie, bo oni go korumpują.

Jak Pan ocenia szanse na to, że Jarosław Kaczyński zaryzykuje przyśpieszone wybory w celu pozbycia się Zbigniewa Ziobry?

Nie zaryzykuje, bo wprowadzenie stanu wyjątkowego powoduje, że w ciągu 90 dni od jego zakończenia nie można przeprowadzać wyborów. Obecnie został wprowadzony na 30 dni i można go przedłużyć o 60 dni. Jakąkolwiek decyzję o wyborach można byłoby podjąć w kwietniu przyszłego roku, a wówczas wybory najwcześniej mogłyby być w czerwcu 2022 roku. To powoduje, że PiS przyśpieszyłby wybory tylko o rok.

Polskę przed laty, w zupełnie innej sytuacji geopolitycznej, ominął powojenny plan Marshalla. Czy, Pana zdaniem, ominie nas Europejski Plan Odbudowy?

Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Natomiast – jeśli rządzący zafundowaliby to społeczeństwu – to w przyszłości poniosą odpowiedzialność za zastój cywilizacyjny Polski.

Czy mogłaby wykorzystać to Rosja?

Obawiam się najbardziej, że będziemy w Unii Europejskiej, ale de facto na jej peryferiach. Będzie to oznaczało, że wspólnota przestanie się nami interesować, a Polska będzie traktowana jako państwo, które straciło swoją szansę. Pytanie jest zasadnicze i retoryczne – w czyim interesie jest doprowadzenie do sytuacji, żeby Polska nie otrzymała pieniędzy z Europejskiego Funduszu Odbudowy?


Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Michal Ruszczyk

Historyk i dziennikarz współpracujący z portalami informacyjnymi i mediami obywatelskimi. Wydawca i redaktor Sieciowej Telewizji Obywatelskiej Video Kod. Redaktor miesięcznika “Nasze Czasopismo” od stycznia 2018 do marca 2019. Od października 2018 współpracownik portali internetowych - Crowd Media, wiadomo.co i koduj24. Współzałożyciel i członek zarządu Stowarzyszenia Kluby Liberalne do marca 2019 roku. Od kwietnia 2019 związany z Koalicją Ateistyczną. Były członek warszawskich struktur Nowoczesnej.

Media Tygodnia
Ładowanie