Polityka i społeczeństwo

Rozpoczyna się szczyt NATO. Wielkie nadzieje rządu i wstydliwy “efekt Macierewicza”

Rozpoczyna się szczyt NATO. Wielkie nadzieje rządu i wstydliwy "efekt Macierewicza"
Fot. Shutterstock

Dzisiaj w Brukseli rozpoczyna się dwudniowy szczyt NATO, na którym przywódcy państw będą rozmawiać o pieniądzach, modernizacji oraz walce z terroryzmem. Jednym z głównych tematów ma być kwestia wydatków obronnych państw NATO. Donald Trump, który od początku swojej prezydentury porusza ten temat, w zeszłym tygodniu na wiecu w stanie Montana, skrytykował Europę za przeznaczanie zbyt małych sum na utrzymanie bezpieczeństwa na świecie.

Już wiadomo, że na szczycie zostaną podjęte decyzje o zwiększeniu roli Sojuszu w walce z terroryzmem. Wspólnota militarna ma dać zielone świtało do rozpoczęcia w Iraku misji szkoleniowej, w której ma wziąć udział kilkuset żołnierzy. Polska już zapowiedziała swój udział. W Iraku tzw. Państwo Islamskie zostało w zasadzie pokonane i Sojusz ma wesprzeć szkoły wojskowe. Dodatkowe wsparcie od NATO ma otrzymać Jordania i Tunezja – “Prewencja jest lepsza niż interwencja. Pomoc naszym partnerom w zapobieganiu i radzeniu sobie z kryzysami czyni bezpieczniejszymi także i nas” – wyjaśniał sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg.

Z punktu widzenia Polski ważna jest Inicjatywa Gotowości NATO zwana potocznie 4 razy 30. Do 2020 roku NATO ma posiadać 30 batalionów zmechanizowanych, 30 eskadr lotniczych oraz 30 okrętów bojowych gotowych do działań w ciągu 30 dni lub szybciej. Są to siły, które mają wejść do walki w drugim rzucie – po narodowych oddziałach poszczególnych sojuszników, wielonarodowych batalionach oraz po tzw. szpicy NATO, która w razie kryzysu powinna znaleźć się w wyznaczonym rejonie w ciągu tygodnia.

Wczoraj opublikowano raport NATO na temat wydatków poszczególnych państw na obronność. W 2018 roku co najmniej 2 proc. PKB na obronność przeznaczą USA, Wielka Brytania, Grecja, Estonia i Łotwa. Z opublikowanych danych wynika, że Rumunia, Litwa oraz Polska będą tuż pod dwuprocentowym progiem, co trochę się kłóci z wersją forsowaną przez rząd. Nie jest to jeszcze tragedia, ale kolejny wskaźnik dotyczący Polski nie wygląda już tak różowo. Znacząco ma pójść w dół udział w wydatkach na sprzęt w Polsce. Przed czterema laty Polska wydawała około 34 proc. środków budżetu obronnego na ten cel, natomiast w tym roku ma to być 23,95 proc. To jedyny tak znaczący spadek w NATO. Od wczoraj niektórzy komentatorzy nazywają to “efektem Macierewicza”. 

Na brukselski szczyt przybył wczoraj prezydent Andrzej Duda. “Polska na szczycie będzie podkreślać wagę jedności sojuszniczej i trwałość więzi transatlantyckiej. NATO musi być jak jedna pięść. Z punktu widzenia Polski najważniejsza będzie dyskusja dotycząca przyszłego kształtu Struktury Dowodzenia NATO, dalszego zwiększania gotowości sojuszniczych sił i wspólnych działań na rzecz poprawy ich mobilności” – podkreślał w rozmowie z PAP, prezydencki minister Krzysztof Szczerski.

Zwiększanie współpracy z sojusznikami i poprawa ich mobilności to jedna strona medalu. Drugą stroną medalu, która zapewne wywołuje dużo większe zdenerwowanie jest spotkanie z Donaldem Trumpem. Gdy okazało się, że polskie władze po uchwaleniu ustawy o IPN, mają blokadę na spotkania z najważniejszymi politykami w USA, w ośrodku prezydenckim oraz obozie rządzącym zrobiło się nerwowo. Podczas marcowej wizyty w USA, Krzysztof Szczerski nie spotkał się z żadnym istotnym amerykańskim politykiem, a majowy wyjazd prezydenta Dudy na sesję ONZ można traktować w kategoriach wycieczki. Najwyższym urzędnikiem, jaki przyjął Andrzeja Dudę był gubernator stanu Illinois.

Gdy zaczęło robić się gorąco ze względu na Trybunał Konstytucyjny, który wedle pierwszych przecieków miał zająć się fatalną ustawą o IPN w maju, mając ją wykastrować z  kontrowersyjnych przepisów, większość sejmowa w ekspresowym tempie przyjęła nowelizację prawa. Dokonano tego nie tylko ze względu na zepsute stosunki z Izraelem, ale przede wszystkim miał to być paszport do spotkania prezydenta z przywódcą USA. Przez dwa dni cały obóz Prawa i Sprawiedliwości będzie siedział jak na szpilkach i modlił się chociaż o wymianę spojrzeń obu prezydentów. Wspólne zdjęcie będzie dowodem na rosnącą siłę Polski, a poklepanie po plecach wyrazem liczenia się z naszą pozycją na świecie. Mam nadzieję, że przez to nerwowe obgryzanie paznokci nikt się nie okaleczy.

Fot. Shutterstock/Drop of Light

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie