Polityka i Społeczeństwo

Robert Hojda: Jest potrzeba edukacji obywatelskiej, w której widać duże braki [WYWIAD]

Należy powiedzieć, że jest potrzeba edukacji obywatelskiej, w której widać duże braki. Obywatele biorący udział w Tour De Konstytucja okazali zaufanie projektowi poprzez wsparcie finansowe, kiedy byliśmy na etapie przygotowań. Swoją rolę też odegrała pomoc prawników – adwokatów, sędziów czy prokuratorów – z Robertem Hojdą, założycielem i prezesem Fundacji Kongres Obywatelskich Ruchów Demokratycznych i organizatorem Tour de Konstytucja o II edycji jego projektu i społeczeństwie obywatelskim rozmawia Michał Ruszczyk.

Michał Ruszczyk: Wkrótce rusza Pan w Polskę słynnym busem z II edycją Tour de Konstytucja. Dlaczego zdecydował się Pan powtórzyć ten pomysł?

Robert Hojda: Przede wszystkim z tego względu, że były takie oczekiwanie społeczne. W pierwszą edycję wyruszyłem z myślą o sprawdzeniu szeroko rozumianej obywatelskości polskiego społeczeństwa. Jak się okazało poprzednia edycja zakończyła się olbrzymim sukcesem i co najważniejsze zyskała uznanie społeczne.

Należy powiedzieć, że jest potrzeba edukacji obywatelskiej, w której widać duże braki. Obywatele biorący udział w Tour De Konstytucja okazali zaufanie projektowi poprzez wsparcie finansowe, kiedy byliśmy na etapie przygotowań. Swoją rolę też odegrała pomoc prawników – adwokatów, sędziów czy prokuratorów.

Powiedział Pan, że chciał Pan sprawdzić poziom obywatelskości społeczeństwa. Czy w Pana ocenie Polakom zależy jeszcze na wartościach?    

Sądzę, że tak. Tylko, że jest też poszukiwanie innych form działania w przestrzeni obywatelskiej i publicznej, co zaobserwowałem w czasie pierwszego Touru.

Planuje Pan odwiedzić 63 miejscowości. Spotka Pan tam niewątpliwie wyborców Zjednoczonej Prawicy. Jak Pan zamierzą z nimi rozmawiać w sytuacji, kiedy szeroko rozumianych prawników uważają za najgorsze zło, sędziów za przyczynę ich nieszczęść, a konstytucja jest dla nich nieistotna?

Jeśli chodzi o liczbę miejscowości, to sądzę, że ona się jeszcze zwiększy. Natomiast odpowiadając na Pana pytanie, celem nie jest przekonywanie wyborców partii rządzącej, którzy wierzą w słuszność działań swojego obozu. Zamierzamy się skoncentrować na osobach, które są zawiedzione obecną sytuacją polityczną czy straciły nadzieje na pokonanie Zjednoczonej Prawicy. Jednak przede wszystkim adresatem tej edycji są osoby niezdecydowane, które wahają się jeszcze na kogo zagłosować. Chciałbym z tymi ludźmi spotkać się i rozmawiać o prawach, które obowiązują każdego bez względu na przekonania polityczne.

Polska straciła bardzo dużo lat w swoim rozwoju w wyniku zaborów, okupacji czy komunizmu. Boleśnie wpłynęło to na polskie społeczeństwo. Dlaczego więc dziś tak wielu ludzi nie ceni praw człowieka i wartości demokratycznych?

Jak Pan zauważył, jako kraj nie mieliśmy okazji do ugruntowania i przestrzegania praw obywatelskich, a wynika to niestety z naszej historii, która jest trudna i skomplikowana.

Czy nie ma Pan wrażenia, że w Polakach silniejszy jest gen homo sovieticus, który uniemożliwia zrozumienie Zachodu i wartości cywilizacji, do której chcemy należeć?  

Tak, ale jest to efekt bardzo trudnej historii. Mianowicie wiele razy pragnąc wolności i domagając się przestrzegania prawa, zmuszeni byliśmy walczyć w powstaniach. To spowodowało, że w naszej mentalności jest świadomość uciemiężonego Polaka, którego prawa nie są respektowane, a o które musi ciągle walczyć. Pewna część społeczeństwa potrafi żyć bez bata, ale niektórzy dobrze się z nim czują, bo władca daje też poczucie bezpieczeństwa oprócz rozkazów.

To co Pan robi to forma edukacji obywatelskiej, ale jako społeczeństwo jaką lekcję powinniśmy wyciągnąć z rządów Zjednoczonej Prawicy?

Nie mamy innego wyjścia, bo żeby cokolwiek zmieniło się na korzyść, musi się to zmienić teraz. Na pewno nie możemy powtarzać tych samych błędów, co Zjednoczona Prawica. Mianowicie nie być aż tak zachłannym na władzę, a kiedy się ją zdobędzie, pamiętać o błędach przeszłości i wyciągać właściwe wnioski. Obawiam się, że przy braku odpowiedniej edukacji, taka pokusa może się pojawić także po stronie opozycji.

Edukacja obywatelska trwa lata. Jak Pana zdaniem przyśpieszyć ten proces w społeczeństwie, które od 1989 roku jej nie miało?

To jest niemożliwe. Przyśpieszyć można samochód, ale społeczeństwa inaczej funkcjonują. Natomiast, żeby cokolwiek rozwinąć na tej płaszczyźnie, należy zwrócić uwagę na sposób funkcjonowania człowieka. Mianowicie edukację obywatelską zacząć od najmłodszych lat, co umożliwiłoby właściwy rozwój, ale niestety wiemy, jak pod rządami Zjednoczonej Prawicy funkcjonuje system edukacji.

Reasumując, edukacja od najwcześniejszych lat, bo gdyby teraz zacząć taki proces z osobami, które są ukształtowane w danym światopoglądzie, to mogłoby ich pod wpływem nowych informacji odstraszyć. Potrzeba dobrych pedagogów i właściwego podejścia. Oprócz tego jest też dużo NGO-sów, które mają swoje oferty. Dużo lat upłynie, zanim zobaczymy konkretne efekty na tej płaszczyźnie, o której rozmawiamy.

Jak Pan sądzi, czy rządy PiS są wynikiem błędów w szeroko rozumianej edukacji?

Moim zdaniem to jest książkowy przykład do zdobycia i budowania władzy autorytarnej, która jest budowania w oparciu o wroga. Opozycja niektórych działań mogłaby się uczyć. Mianowicie aktywności i bycia w terenie.

Polacy, podobnie jak Węgrzy, opowiedzieli się za autokracją, a tylko pewna część społeczeństwa rozumie czym naprawdę jest Unia Europejska i jej wartości. Czy nie ma Pan wrażenia, że oba te narody są stracone dla cywilizacji zachodniej?

Nie. Tak nie można myśleć, bo stanowimy istotną część Europy. Problemem jest to, że Zachód jest wyedukowany w odróżnieniu do polskiego społeczeństwa. Sądzę, że Unia Europejska ma świadomość, że zrezygnowanie z Polski czy Węgier nie opłaci się na dłuższą metę nikomu poza Rosją. W moim przekonaniu nie jesteśmy straconym społeczeństwem dla Europy, tylko przykładem, nad czym należy pracować i jakich błędów unikać.

Czy Pana zdaniem uda się odrobić pracę domową?  

Wierzę, że tak, ale nie wiem, w jakim stopniu. Martwię się, że obywatele zobojętnieli na sytuację, która ma miejsce w kraju. Wynika to z faktu, że ludzie nie interesują się polityką, ale też jej nie rozumieją, a polityków postrzegają jako oszustów i manipulatorów.

Odpowiadając na Pana pytanie, żeby wypracować zmiany, o których rozmawiamy należy dotrzeć do ludzi i przekonać ich, że polityka to nie coś złego, ma wpływ na życie każdego obywatela, a ten ma narzędzia do kierowania nią poprzez oddanie głosu w wyborach.

Bardzo dziękuję za rozmowę.     

Czytaj również:

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Michal Ruszczyk

Historyk i dziennikarz współpracujący z portalami informacyjnymi i mediami obywatelskimi. Wydawca i redaktor Sieciowej Telewizji Obywatelskiej Video Kod. Redaktor miesięcznika “Nasze Czasopismo” od stycznia 2018 do marca 2019. Od października 2018 współpracownik portali internetowych - Crowd Media, wiadomo.co i koduj24. Współzałożyciel i członek zarządu Stowarzyszenia Kluby Liberalne do marca 2019 roku. Od kwietnia 2019 związany z Koalicją Ateistyczną. Były członek warszawskich struktur Nowoczesnej.

Media Tygodnia
Ładowanie