Polityka i społeczeństwo

Reforma sądownictwa autorstwa dobrej zmiany zmiażdżona przez uznany europejski autorytet prawniczy

Fot. Flickr

Polski rząd ma napięte stosunki z Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi nie tylko za sprawą ostatniej nowelizacji ustawy o IPN. Kwestia deptania przez dobrą zmianę podstawowych zasad demokratycznego państwa prawa, takiego jak zasada trójpodziału władzy, niezależności i niezawisłości władzy sądowniczej od dłuższego czasu jest nie tylko przedmiotem dyskusji, ale i głośnego sprzeciwu na arenie międzynarodowej.

Zrozumiałym jest, że Bruksela nie chce przymykać oka na łamanie w Polsce porządku konstytucyjnego, w sytuacji w które nasz kraj w traktacie akcesyjnym do UE sam wziął na siebie zobowiązanie do przestrzegania prawa unijnego, w tym do poszanowania zasady praworządności.

PiS próbuje oczywiście budować narrację, że “reforma” wymiaru sprawiedliwości to de facto zwracanie sądów w ręce obywateli, że suweren tego chce, dlatego też powierzył dobrej zmianie mandat na samodzielne rządy. W takim sposobie myślenia jest mieści się jednak gigantyczna hipokryzja, gdyż rządzącym wcale nie chodzi o usprawnienie funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, a o obsadzenie stołków swoimi ludźmi, tak by móc następnie tę całą machinę wykorzystywać do własnych celów, głównie politycznych.

Na potrzeby gry z Brukselą powstała tak zwana Biała Księga Reformy Sądownictwa, która ma za zadanie bronić rząd PiS przed groźbą unijnych sankcji i przekonywać o chęci podjęcia dialogu. W praktyce chodzi o podważenie sensu działań Komisji Europejskiej w ramach procedury praworządności.

Przy okazji wczorajszej debaty w komisji sprawiedliwości Parlamentu Europejskiego do sprawy odniósł się prof. Laurent Pech, uznany autorytet w dziedzinie prawa europejskiego, profesor z Middlesex University w Londynie, który stwierdził, że od czytania tego nonsensu, rozpisanego na 94 strony, aż boli go głowa. 

Mowa oczywiście o lekturze polskiej białej księgi, przygotowanej przez nasz rząd…

 

Laurent Pech w następujący sposób podsumował na Twitterze działania strony polskiej: “Nie jest to biała księga, ale próba usprawiedliwienia/wybielenia »reform« a posteriori, które są niczym innym, jak zbiorem pogwałconych, wzajemnie połączonych i niekonstytucyjnych ataków na polskie sądownictwo”. Profesor londyńskiego uniwersytetu zarzuca naszemu rządowi manipulacje, próbę przeinaczania i podkolorowywania faktów, a wszystko to w celu by przedstawić działania władzy w jak najlepszym świetle.

Wygląda na to, że uzasadnienia dla reformy europejski “ciemny lud” nie kupił. Pozostaje tylko pytanie, gdzie tu prawo? Gdzie sprawiedliwość?

fot. flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

 

 

 

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie