Polityka i społeczeństwo

Raport Fundacji Batorego – PiS zagarnął polityczne łupy jak nikt inny

Szokujące, choć możliwe do przewidzenia wnioski wynikają z upublicznionego przedwczoraj raportu Fundacji im. Stefana Batorego “Stanowiska publiczne jako łup polityczny” autorstwa Grażyny Kopińskiej. Analiza wskazuje na to, że w historii demokratycznej polski nikt, tak jak władza Prawa i Sprawiedliwości nie rzucił się na stanowiska w państwowych spółkach i instytucjach. Broszura fundacji opisuje politykę personalną w okresie roku od listopada 2015 roku. Tylko w tym okresie same odprawy miały kosztować podatnika aż 45 mln złotych.

https://twitter.com/BatoryFundacja/status/983286003212447746

Obsadzanie stanowisk spółek Skarbu Państwa politycznymi kandydatami jest często krytykowaną, ale też powszechną praktyką. Nominowanie “swoich” da się obronić, jeśli jest, po pierwsze, przeprowadzane zgodnie z prawem, po drugie kandydat posiada wymagane kompetencje. Wtedy nadanie z argumentu politycznego można wytłumaczyć koniecznością posiadania zaufanej osoby na odpowiednim stanowisku. Władza PiS, tak jak wszystkie poprzednie rządy robi to samo, lecz dużo szybciej i na większą skalę niż poprzednie rządy. Ponadto zmiany przeprowadzane są bez jakichkolwiek konsultacji i nierzadko z naruszeniem przepisów.

Raport stwierdza dobitnie – PiS potrzebowało 5 miesięcy na wymienienie 96,9 proc. prezesów strategicznych spółek. Jedyny ocalały z grupy 32 osób to szef PKO BP Jacek Jagiełło, znajomy Mateusza Morawieckiego. Czystki SLD i PO w porównywalnym okresie oscylowały w skali ok. 50 proc.

Zmiany nie tyczyły się jedynie najwyższych stanowisk. Łapska PiS sięgnęły daleko głębiej po wysokich urzędników, prokuratorów, prezesów sądów, kuratorów oświaty, zarządów i rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa, wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej, a nawet dyrektorów oddziałów ZUS (raport nie obejmuje m. in. Policji, gdzie również doszło do czystek). Oburzać powinien sposób i tryb odwoływania osób z ww. stanowisk. Partia odwoływała z dnia na dzień, z naruszeniem prawa i bez konsultacji zrywając umowy o pracę. Wielokrotnie naruszano kadencyjność urzędów. Na stanowiska powoływano z pominięciem wymaganych prawnie konkursów. To skutkowało koniecznością wupłacania odpraw i odszkodowań dla zwalnianych. Analiza stwierdza, że z tego tytułu budżet tylko w rok stracił 45 mln zł. Niepoliczalne jest natomiast to o ile spadło zaufanie do państwa prawa, ale tym, jak wiemy, państwo PiS nie troszczy.

Do tego skala kumoterstwa PiS okazała się nieporównywalna do tej obecnej w poprzednim rządzie. Nie przeszkadzało to partii Jarosława Kaczyńskiego wystosowywać, słusznych zresztą zarzutów wobec poprzedników w trakcie kampanii wyborczych. W ciągu niespełna roku swoich rządów PiS jak się powinno to z klasą robic. W tym czasie obsadzono na stanowiskach w spółkach i administracji ponad tysiąc swoich krewnych i członków rodzin – w kilka miesięcy zdołano przekroczyć poziom patologii PO-PSL z pięciu lat. Ulubioną „rodzinną” spółką PiS jest miedziowy potentat z Lubina KGHM, gdzie średnia pensja wynosi 9 tys. złotych.

Nie zawsze było ponadto możliwe ordynarne wypowiedzenie umowy i wskazanie kandydata. To czego nie robił m. in. krytykowany przez PiS “Donald “nic nie mogę” Tusk” Prawi i Sprawiedliwi sprytnie obchodzili. Tam gdzie szybkie zmiany w instytucjach czy spółkach były regulowane przez przepisy, PiS je zmieniał, naruszał albo obchodził. Tyczy się to przede wszystkim strategicznych dla PiS urzędów, m.in. Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, Instytutu Pamięci Narodowej, Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji oraz Rady Mediów Narodowych. Pod te konkretne instytucje pisano i przepychano przez Sejm ustawy, dzięki którym można było wymienić kadry, by z ich pomocą na stanowiskach obsadzić lojalnych aparatczyków, ideologów czy propagandystów. Ekspresowo przepychano ustawy, które dotykały całych sektorów. Zmiany nie ominęły administracji państwowej, prokuratury, sądownictwa, wojska, nauki i kultury. Nowe prawo pozwoliło zaś na zrezygnowanie z konkursów i powoływanie znajomych, bądź zwolenników PiS. Cóż przynajmniej w konkursach nie musieli ściemniać. Dali radę…

Marta Tomaszkiewicz, dziennikarka Newsweeka opisująca sprawę przytacza wypowiedź Posła Piotra Uścińskiego w Debacie Dziennika Gazety Prawnej, w której stwierdził szczerze: „Jeśli dochodzi do władzy demokratycznie wybrana partia, to obywatele oczekują, że jej rząd też będzie sprawnie zarządzał państwem. Dlatego konieczna była zmiana przepisów ustawy o służbie cywilnej, aby swobodnie można było powoływać i odwoływać urzędników na kierowniczych stanowiskach”. Sprawnie, acz bezprawnie – pisowska utopia rodem z ChRLD.

Eksprertyza Fundacji Batorego przytoczyła kilka przykładów jawnego łamania prawa, tam gdzie nie udało się go PiS sprytnie ominąć. Chodzi tu m. in. o głośną sprawę odwołania zarządu Polskiego Holdingu Zbrojeniowego, i powołane ludzi Macierewicza. Radosław Obolewski, nie spełniał kryteriów doświadczenia, był za to szefem koła „Gazety Polskiej” w Łomiankach – w grudniu 2015 roku pozostał dzięki temu wiceprezesem PGZ. W radzie nadzorczej pojawił się również słynny Bartłomiej Misiewicz, któremu brakowało zarówno wykształcenia, jak i kwalifikacji. Macierewicz powiedział wtedy, że „w przemyśle zbrojeniowym liczą się inne cechy – lojalność, chęć współpracy, kompetencje i decyzyjność, a wszystkie te cechy Misiewicz posiada”. Takim sposobem PiS dorobił się obszernej liczby “Misiewiczów”.

PiS opracowało też metody pozbawiania ze stanowisk osób partii niewygodnych, wykorzystując do tego aparat państwowy, żeby podważyć zaufanie do niechcianego pracownika, bądź reorganizowanie całej instytucji. Prezesa zarządu Fundacji Solidarności Międzynarodowej mającej na celu wspieranie demokracji w sąsiednich państwach zwolniono pomijając radę Fundacji. Do tego potrzeba było zmienić zasady odwołania i skrócono kadencję. Samorządowców próbowano z kolei odwołać poprzez pozbawienie mandatu lub prawa wyborczego. O nieuczciwość lub łączenie urzędów oskarżano wielu samorządowców, niesłusznie zarzucano poświadczenie nieprawdy w oświadczeniu majątkowym. Tyczy się to m. in. sprawy prezydent Łodzi Hanny Zdanowskiej i uniewinnionego prezydenta Żor Waldemara Sochy.

Szefa CBA Pawła Wojtunika zmuszono do złożenia dymisji przez nieprecyzyjność zapisów o informacjach niejawnych, w podobnym mechanizmie doszło do zwolnienia przedstawicieli pracowników we władzach Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.

Do czystek dochodziło również w mechanizmie łączenia instytucji. Przykładowo po zdobyciu przez PiS władzy utworzono Krajową Administrację Skarbową (połączenie służb skarbowych i celnych), teoretycznie w celu lepszej skutecznośi w ściąganiu podatków. Póki co na pewno posłużyła roszadom kadrowym, zwolnienia objęły ok. 3 tys. Osób.

Forum Obywatelskiego Rozwoju w swoim komentarzu do opracowania Fundacji Batorego zwraca uwagę na kilka ważnych szczegółów. M. in. na to że, “do końca 2017 r. przez Sejm przeprowadzono 37 tego typu ustaw „kadrowych”, z czego 54% to inicjatywy poselskie, które nie wymagają konsultacji społecznych ani objęcia Ocenami Skutków Regulacji. […] Szczególną uwagę zwraca ekspresowe tempo uchwalania ustaw „kadrowych”. Spośród 37 ustaw, trzynaście (35%) uchwalono w terminie do 30 dni, a kolejne siedem (19%) – do 60 dni. Tak szybkie tempo rozpatrywania ustaw grozi nie tylko brakiem staranności w ich przygotowaniu, ale  nakazuje również zapytać o celowość tak błyskawicznych i radykalnych zmian kadrowych.”.

Zmiany kadrowe zdaniem Kopińskiej “[…]spełnia kilka funkcji. Jedną z nich jest danie satysfakcji i miejsc pracy własnemu zapleczu. Jest to rodzaj zapłaty za pracę w okresie kampanii wyborczej, za wierność i lojalność”. Prawo i Sprawiedliwość zaskakującym tempem wymiany kadrowej chciało wystrzec się błędów, które jego zdaniem doprowadziły utraty władzy pierwszej kadencji PiS. Stare dobre urojenia prześladowcze, gdzieś jest układ, który na nas czycha, ale teraz władzy raz zdobytej nie oddamy – dlatego należy skonsolidować cały aparat państwowości w jednych, partyjnych rękach. Perspektywa nie jest optymistyczna. Z jednej strony upada zaufanie do budowanego z wielkim wysiłkiem państwa. Z drugiej do polityki ciągnąć osoby raczej mierne, acz wierne patronowi, odpowiedzialnego za przydział łupu – w tym wypadku stanowiska.

fot. Flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie