Polityka i społeczeństwo

Przy podpisaniu ustawy o Sądzie Najwyższym doszło do złamania prawa? Niejasne kulisy publikacji najnowszych przepisów

Znany slogan sprzedażowy mówi: “rzeczy trudne załatwiamy od ręki, na niemożliwe trzeba będzie chwilkę poczekać“. Wygląda na to, że miłościwie nam panujący wzięli sobie te słowa mocno do serca. Widać to choćby po tempie procedowania najbardziej skomplikowanych nawet ustaw. Nowe regulacje o Sądzie Najwyższym udało się uchwalić podczas jednego posiedzenia Sejmu. W Senacie poszło równie szybko. Wystarczy tylko wrzucić projekt jako poselski, ograniczyć lub uniemożliwić opozycji zadawanie jakikolwiek pytań, okroić debatę niemal do zera i voila – gotowe!

 

Co ciekawe, nie tylko samo tempo prac w parlamencie budzi skrajne emocje. Jak zauważył dziś dr Ryszard Balicki, pomiędzy ogłoszeniem podpisu prezydenta pod najnowszą nowelą ustawy o SN, a ogłoszeniem przepisów w Dzienniku Ustaw minęło… 10 minut!

 

 

 

Znany konstytucjonalista stawia zasadne pytanie o to, kiedy w rzeczywistości Rządowe Centrum Legislacji otrzymało stosowne dokumenty i ile trwało przygotowanie do publikacji? Jeżeli ustawa została naprawdę podpisana o 17:50, a już 10 min później została opublikowana w Dzienniku Ustaw przez RCL, to należy sobie zadać pytanie, czy istnieje realna szansa, że urzędnicy RCL zaczęli działać jeszcze zanim prezydent podpisał ustawę.

Trzeba przyznać, że publikacja ustawy w Dzienniku w 10 minut to istny rekord świata, nawet jak na wyśrubowane standardy dobrej zmiany.

Pikanterii całemu zamieszaniu dodają wczorajsze słowa Jarosława Kaczyńskiego wypowiedziane w programie “Gość Wiadomości”, kiedy to prezes PiS stwierdził, że we wrześniu poseł PO Stanisław Gawłowski usłyszy nowe zarzuty, gdyż ponownie zostanie mu uchylony immunitet. Słowa lidera partii rządzącej wywołały burzę i sprowokowały mnóstwo pytań, skąd szeregowy poseł ma wiedzę o aktach sprawy Gawłowskiego oraz planach prokuratorów prowadzących sprawę?

Jeżeli w tej sprawie Kaczyński wie za wczasu, że będą nowe zarzuty, to na tej samej zasadzie politycy dobrej zmiany, mający wpływ na działalność Rządowego Centrum Legislacji, mogli z wyprzedzeniem wiedzieć o tym, czy i kiedy prezydent Duda podpisze najnowszą ustawę o Sądzie Najwyższym. Pytanie tylko, czy publikacja została klepnięta jeszcze przed podpisem? Biorąc pod uwagę, że ustawę opublikowano praktycznie w tym samym momencie, w którym ogłoszono podpis prezydenta, jest to pytanie jak najbardziej zasadne…

fot. Flickr/KPRM

POLUB NAS NA FACEBOOKU

 

 

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie