Polityka i Społeczeństwo

Przemysław Szubartowicz: Wejście Kaczyńskiego do rządu nie skończy konfliktu w Zjednoczonej Prawicy [Wywiad]

Jeżeli Solidarna Polska zostałaby wypchnięta lub odeszła, to musiałaby wierzyć w siłę Ziobry lub minister sprawiedliwości musiałby mieć takie haki na poszczególnych polityków PiS-u, które dawałyby mu jakiś immunitet. To znaczy rząd mniejszościowy korzystałby ze wsparcia Solidarnej Polski w głosowaniach, ale jego zaplecze polityczne byłoby nietykalne przez PiS.

To jest pewna wizja publicystyczna, zwłaszcza że dziś już wiemy, że zapewne Kaczyński wejdzie do rządu, będzie kontrolował Ziobrę, a to oznacza, że nadal będzie pełnił funkcję nadpremiera i nadprezydenta, tyle że już formalnie.  Nie zamyka to jednak konfliktu w Zjednoczonej Prawicy, który nadal będzie się tlił, nawet jeśli wszyscy będą udawać, że tak nie jest – z dziennikarzem i redaktorem naczelnym portalu informacyjnego wiadomo.co, Przemysławem Szubartowiczem o kryzysie w obozie Zjednoczonej Prawicy i polityce rozmawia Michał Ruszczyk.

Michał Ruszczyk: Kluczowe pytanie – czy jest jeszcze koalicja Zjednoczonej Prawicy czy jej już nie ma?

Przemysław Szubartowicz: Przede wszystkim jest splot interesów, czyli tego, co spaja tych polityków, a łączy ich władza i pieniądze. Sądzę, że w opinii publicznej ta nazwa nadal będzie istniała, mimo różnic w koalicji, która rządzi Polską, ale nie ma to żadnego znaczenia, gdyż Kaczyński chce podporządkować sobie całkowicie Zbigniewa Ziobrę i wygląda na to, że mu się to uda. A przynajmniej będzie mógł go skutecznie kontrolować.

Odbywają się kolejne spotkania na Nowogrodzkiej w sprawie negocjowania umowy koalicyjnej oraz ewentualnego odwołania Zbigniewa Ziobry ze stanowiska Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. O czym Pana zdaniem to świadczy?

Po pierwsze o lekceważeniu opinii publicznej, która – także dzięki powierzchownym mediom, które bezkrytycznie relacjonują ten teatr – zajmuje się spektaklem dla maluczkich. Po drugie, chodziło o zostawienie furtki do prowadzenia dalszych negocjacji z Ziobrą, w jakiej formule mógłby się on lub jego ludzie utrzymać. Po trzecie, władza zamiast zajmować się skutkami pandemii organizuje igrzyska i zajmuje się podziałem łupów politycznych.

PiS de facto przeciągnął większość posłów Porozumienia na swoją stronę, praktycznie bez większego oporu z ich strony. Czy Pana zdaniem z Solidarną Polską pójdzie tak samo łatwo?

Może być trudniej, gdyż to środowisko myśli o swojej przyszłości politycznej. Jest możliwe, że jest to pewnego rodzaju budowanie wpływów na prawicy, które miałyby wynieść Ziobrę na jakiegoś lidera w przyszłości. On nie gra o to, jak ma to wyglądać teraz, tylko o to, kiedy Kaczyński osłabnie i jak miałby wtedy funkcjonować. Proszę zwrócić uwagę, że Solidarna Polska zaostrzyła narrację, chociażby przez „wojnę kulturową”, i sądzę, że jest to próba zagospodarowania dla siebie sceny politycznej i radykalniejszego elektoratu. Natomiast drugą kwestią jest fakt, że rodziny posłów Solidarnej Polski zawdzięczają kariery w Spółkach Skarbu Państwa Jarosławowi Kaczyńskiemu. W momencie zakończenia koalicji te kariery również się zakończą. To jest duży dylemat, a mianowicie, czy pozostać przy Ziobrze, czy przejść jeszcze w bezpieczniej sytuacji do PiS-u i w pewnym sensie zabezpieczyć swój i rodziny byt materialny i polityczny.

Jarosław Kaczyński w ciągu poprzedniej kadencji starał się unikać sytuacji, które mogłyby się zakończyć wcześniejszymi wyborami, najpewniej z obawy przed powtórką wydarzeń z roku 2007. Czy prezes PiS naprawdę przestał się bać wcześniejszych wyborów?

Sądzę, że nie przestał się bać, gdyż do nich po prostu nie dojdzie. Gdyby nawet do nich doszło, to moim zdaniem należałoby przyjąć, że prezes Kaczyński postanowił wdrożyć jakiś plan polityczny, który polegałby na oddaniu władzy opozycji na czas pandemii i kryzysu gospodarczego. Biorąc pod uwagę, że nie znamy faktycznego stanu finansów publicznych, sytuacja Polski na arenie międzynarodowej jest fatalna, a na dodatek nadchodzi kryzys gospodarczy, do którego nie jesteśmy przygotowani, to mogłoby doprowadzić do sytuacji, że w następnych wyborach PiS znowu znalazłby się u władzy. Sądzę, że ten scenariusz z wcześniejszymi wyborami jest mało możliwy, gdyż wygrają polityczne interesy.

W kontekście tego, co Pan powiedział, czy mogłoby to wynieść jeszcze bardziej radykalne ugrupowanie, niż Zjednoczoną Prawicę?

Zza pleców populistów wyglądają już brunatne szeregi. Jest taka tendencja, że radykałowie w stylu Kaczyńskiego czy Trumpa zostaną pozbawieni władzy nie przez demokratów, a przez ugrupowania faszystowskie. Zmierzam do tego, że moim zdaniem powrót liberalnej demokracji nie nadejdzie szybko i łatwo, bo najpierw być może przyjdzie nam zmierzyć się z czymś jeszcze gorszym, niż PiS.

Czysto hipotetycznie, Solidarna Polska zostaje wypchnięta z koalicji. Czy potrafi sobie Pan wyobrazić, że w wyborach parlamentarnych w 2023 jest wspólna lista opozycji demokratycznej, na której są również dzisiejsi posłowie Solidarnej Polski?

Myślę, że nie. Jeśli chodzi o PSL, to widzę tam bardziej Gowina. Jeżeliby zostali wypchnięci lub odeszli, to musieliby wierzyć w siłę Ziobry lub minister sprawiedliwości musiałby mieć takie haki na poszczególnych polityków PiS-u, które dawałyby mu jakiś immunitet. To znaczy rząd mniejszościowy korzystałby ze wsparcia Solidarnej Polski w głosowaniach, ale jego zaplecze polityczne byłoby nietykalne przez PiS. To jest pewna wizja publicystyczna, zwłaszcza że dziś już wiemy, że zapewne Kaczyński wejdzie do rządu, będzie kontrolował Ziobrę, a to oznacza, że nadal będzie pełnił funkcję nadpremiera i nadprezydenta, tyle że już formalnie. Nie zamyka to jednak konfliktu w Zjednoczonej Prawicy, który nadal będzie się tlił, nawet jeśli wszyscy będą udawać, że tak nie jest. Jest jeszcze jeden wątek w tej sprawie. Otóż żadne afery, które są opisywane przez dziennikarzy, nie działają na opinię publiczną. Część społeczeństwa uodporniła się na łamanie prawa i standardów państwa demokratycznego. Mam wrażenie, że jeżeli nawet Ziobro coś by wyciągnął, to mogło by to nie wywrzeć większego wrażenia na opinii publicznej. Jedynie na bańkach medialnych, a nie na notowaniach poszczególnych ugrupowań. Wszystko zależy od tego, jakie karty przetargowe ma przewodniczący Solidarnej Polski.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Michal Ruszczyk

Historyk i dziennikarz współpracujący z portalami informacyjnymi i mediami obywatelskimi. Wydawca i redaktor Sieciowej Telewizji Obywatelskiej Video Kod. Redaktor miesięcznika “Nasze Czasopismo” od stycznia 2018 do marca 2019. Od października 2018 współpracownik portali internetowych - Crowd Media, wiadomo.co i koduj24. Współzałożyciel i członek zarządu Stowarzyszenia Kluby Liberalne do marca 2019 roku. Od kwietnia 2019 związany z Koalicją Ateistyczną. Były członek warszawskich struktur Nowoczesnej.

Media Tygodnia
Ładowanie