Kultura

Prowokacja czy głęboka refleksja? “Nowy papież” już do obejrzenia w HBO

Zakonnice zmysłowo tańczą wokół neonowego krzyża. Niewygodny papież umiera w podejrzanych okolicznościach. Kardynałowie spiskują i snują intrygi w watykańskich pałacach. Na pierwszy rzut oka serial „Nowy papież” może wyglądać na tanią prowokację. Ale wystarczy obejrzeć kilka odcinków na HBO, by przekonać się, jak bardzo można się mylić.

Nowy zastępuje Młodego

W „Nowym papieżu” Paolo Sorrentino bezpośrednio kontynuuje wątki z poprzedniego sezonu serialu, czyli „Młodego papieża”. Tam poznaliśmy Lenny’ego Belardo, najmłodszego kardynała wybranego na Stolicę Piotrową, który nie ma jednak nic wspólnego ze stereotypem młodego Amerykanina. Jest konserwatywny, surowy, nie otwiera Kościoła na świat. Grający go Jude Law perfekcyjnie oddał niejednoznaczność tej postaci. 

Tym razem na scenę wkracza tytułowy nowy papież. Pius XIII jest bowiem w śpiączce, a dla części wiernych staje się wręcz obiektem kultu. Watykan potrzebuje nowego przywódcy. Ostatecznie zostaje nim tajemniczy brytyjski kardynał John Brannox, który przyjmuje imię Jan Paweł III.

Droga środka – recepta dla Kościoła?

Nowy papież ma melancholijne oblicze Johna Malkovicha. Postać Brannoksa nie jest może aż tak wieloznaczna jak Lenny, ale Malkovich ma ekranową charyzmę, a jego Jan Paweł III jest odpowiednio arystokratyczny, smutny, zagubiony. Nic dziwnego – zasiadłszy na tronie Piotrowym musi radzić sobie z coraz to nowymi problemami, jak groźby ze strony islamskich fundamentalistów.

Jan Paweł III stara się podążać „drogą środka”. Różni się tym od swoich serialowych poprzedników. Pius XIII był konserwatywny i nieprzewidywalny, z kolei krótki pontyfikat Franciszka II, który został wybrany papieżem na skutek nieprzemyślanej intrygi watykańskiego sekretarza stanu, kardynała Voiello, cechował się skrajną otwartością. Ten epizod jest otwartą satyrą na rządy papieża Franciszka, jednocześnie pokazuje, że czyny szlachetne, lecz nieprzemyślane, mogą mieć złe skutki, a efekt może być wypaczeniem naszych pobudek. 

Brannox z jednej strony, że „Biblia to nie iPhone”, a więc prawd wiary nie można aktualizować według swojego widzimisię, z drugiej – planuje wielką rewolucję, dopuszczając małżeństwa duchownych, akceptując także homoseksualizm. Ta decyzja może mieć związek z życiem osobistym nowego papieża, który zakochuje się w szefowej watykańskiego pijaru, Sofii. Jednak jego rewolucja, w przeciwieństwie do rewolucji proponowanej wcześniej przez Belardo, polega na pomocy i otwarciu na innych – czy tego nie chcielibyśmy od Kościoła?

Złośliwie, ale z sympatią

Pierwsze odcinki „Nowego papieża” otwiera czołówka, na której widzimy zakonnice, zmysłowo tańczące wokół neonowego krzyża, niczym w klubie ze striptizem. Czy to prowokacja? Kpina? Czy może raczej metafora, sugestia, że Kościół powinien „uwodzić” wiernych? Takich pytań jest w „Nowym papieżu” mnóstwo. Paolo Sorrentino to mistrz artystycznego kina; nie lubi mówić wprost, a otwierać pole do dyskusji, do interpretacji. Nie każdemu taka estetyka może przypaść do gustu, lecz jeśli się ją kupi – serial obejrzy się w zachwycie. Tak, zdecydowanie Sorrentino potrafi uwodzić widzów swoim obrazem.

Włoski reżyser nie ucieka od problemów Kościoła, jak skandale pedofilskie i hipokryzja, lecz daleki jest od szyderstw. To raczej bardzo inteligentne spojrzenie na tę instytucję. Sorrentino pokazuje, że Kościół składa się z ludzi, a nie z figur. Jak wszędzie – znajdują się w nim jednostki szkodliwe, jak i te dobre, starające się postępować jak najlepiej. W barwnej palecie bohaterów serialu znajdą się i jedni, i drudzy.

Wśród nich kardynał Voiello, rewelacyjnie odegrany przez Silvio Orlando. To jedna z najciekawszych postaci w serialu, z jednej strony – lubujący się swoją władzą bezwzględny kardynał, z drugiej – troskliwie opiekuje się niepełnosprawnym chłopcem, a na dobru Kościoła bez wątpienia mu zależy. Do tego dochodzą charyzmatyczni John Malkovich i Jude Law, który wykreował być może najlepszą rolę w karierze. Być może będziemy mieli okazję obejrzeć ich w kolejnym sezonie – ponoć Paolo Sorrentino ma pomysł na kontynuację. Może ostateczną receptę dla Kościoła włoski reżyser szykuje właśnie na trzecią część.

Zdjęcie: Kadr ze zwiastuna.

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Dominik Kwaśnik

Z wykształcenia – polonista i filmoznawca, absolwent stołecznego UKSW. Miłośnik dobrej książki, dobrego filmu i dobrego meczu. Pasjonat historii i podróży, uwielbia odkrywać i poznawać nowe miejsca – zarówno w swojej Warszawie, jak i poza nią.

Media Tygodnia
Ładowanie