Polityka i społeczeństwo

Prokuratura wbija gwóźdź do trumny komisji ds. Amber Gold. Narracja PiS sypie się jak domek z kart

Prokuratura wbija gwóźdź do trumny komisji ds. Amber Gold. Narracja PiS sypie się jak domek z kart
fot. flickr/Sejm RP

PiS od lat próbuje zbić polityczny kapitał na aferze Amber Gold. Rządzącym w swoim spektaklu nie przeszkadzała przy tym wybitna wręcz hipokryzja, kiedy poprzedniemu rządowi próbuje się zarzucić nie tylko zaniedbania, co wręcz bezpośrednie zamieszanie w zmontowanie afery, podczas gdy środowisko PiS jest zamieszanie w znacznie większe afery GetBack i SKOK, które są pominięte milczeniem. Ten tydzień przyniósł jednak dramatyczny zwrot akcji dla komisji i jej politycznej misji. W poniedziałek odbyło się przesłuchanie Donalda Tuska, które pokazało, że poza politycznym przekazem dnia PiS nie potrafi sformułować żadnych mocno opartych na faktach zarzutów. Teraz zaś kolejny cios w narrację władzy wbiła prokuratura.

Z ustaleń “Rzeczpospolitej wynika bowiem, że łódzka Prokuratura Okręgowa umorzyła sprawę przekazywania przez Michała Tuska tajemnic innych przewoźników lotniczych w ręce twórcy Amber Gold Marcina P. Taki obrót sprawy podważa jedną z głównych linii ataku PiS jakoby to rodzina premiera stanowiła część układu, który doprowadził do afery. W tym przypadku prokuratura badała bowiem, czy Michał Tusk przekazywał Marcinowi P. poufne dane marketingowe dotyczące stawek jakie były pobierane przez lotnisko od konkurencyjnej linii WizzAir za obsługę pasażerską. Prokuratura ustaliła, “że przekazywane dane nie miały jednak charakteru poufnego i nie stanowiły tajemnicy przedsiębiorstwa, o której mówi przepis“.

Powyższy wyrok ma duże znaczenie, ponieważ pokazuje jak wielką wydmuszką medialną jest komisja śledcza ds. Amber Gold. Politycy PiS rzucają bowiem mocne oskarżenia, ale za propagandowymi słowami nie idą realne działania. Przykładowo na poniedziałkowym posiedzeniu Małgorzata Wassermann oskarżyła, że minister Jacek Cichocki kłamał w Sejmie na temat szczegółów prowadzonego śledztwa. Tymczasem, mimo tak mocnych tez komisja nie skierowała sprawy do sądu, a ograniczyła się do pustych frazesów, pokazując tym samym, że nic realnie na polityka nie ma. Podobnie jest z niemal wszystkimi innymi zarzutami. Najpierw próbowano wrobić premiera w sprawstwo afery, ale w toku prac komisji nawet PiS zmienił ton i w poniedziałek skupiał się już na niekompetencji i rzekomym braku nadzoru nad służbami. To ostatnie jednak łatwo odeprzeć zważywszy, że tylko w głowie środowiska PiS rolą premiera jest ręczne sterowanie działalnością ABW, co nie tylko nie jest w rzeczywistości pożądane, co wręcz niebezpieczne.

Rozpadający się na naszych oczach wątek udziału syna premiera w aferze dobitnie pokazuje, że zbudowana przez prawicę teoria spiskowa ma tak wątpliwe podstawy, że nawet ręcznie sterowana przez Zbigniewa Ziobrę prokuratura okazuje się bezradna. Nie jest to jednak zaskakujący efekt prac organu, który dziwnym zbiegiem okoliczności pod kierownictwem Ziobry hojnie awansował niemal wszystkich prokuratorów odpowiedzialnych za celowe zaniedbania i opóźnianie prac w toku badania afery w momencie jej wybuchu. Przypomnijmy, że mowa o działaniach takiego kalibru jak choćby zaniechanie doręczenia prokuratorowi generalnemu pisma z ostrzeżeniem o rozwijającej się aferze. Jest to świadectwo jak bardzo politycznym spektaklem stała się cała sprawa, gdzie realne wyjaśnienie afery stało się dla polityków sprawą trzeciorzędną względem ich własnych interesów.

Źródło: rp.pl 

fot. flickr/Sejm RP

POLUB NAS NA FACEBOOKU

 

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie