Polityka i Społeczeństwo

Prof. Marcin Matczak: Przejęcie Naczelnego Sądu Administracyjnego umożliwi władzy kontrolowanie życia Polaków [Wywiad]

Będzie to oznaczało, że politycy partii rządzącej w bardzo wielu kwestiach przejmą kontrolę nad życiem Polaków, bo na przykład Wojewódzki Sąd Administracyjny czy Naczelny Sąd Administracyjny zajmują się takimi sprawami jak ocena legalności pozwoleń na budowę. Oznacza to, że przedsiębiorca, który będzie chciał wybudować magazyn lub obywatel, który będzie chciał zbudować swój dom, po przejęciu sądów administracyjnych przez władzę, może napotkać utrudnienia, zwłaszcza, jeżeli obiekt ma powstać w sąsiedztwie osoby zaprzyjaźnionej z kręgami władzy, a ta osoba budowy sobie nie życzy. – z konstytucjonalistą, profesorem Marcinem Matczakiem o planach i konsekwencjach przejęcia Naczelnego Sądu Administracyjnego przez PiS, rozmawia Michał Ruszczyk.

Michał Ruszczyk: Naczelny Sąd Administracyjny sprawuje kontrolę funkcjonowania lokalnej i regionalnej administracji publicznej pod względem zgodności z Konstytucją RP, prawem unijnym i ustawami. Jak w praktyce taki organ może działać w państwie, którego władze łamią ustawę zasadniczą i nie uznają prymatu prawa unijnego? Czy w takiej sytuacji istnienie NSA ma w ogóle sens?

Prof. Marcin Matczak: Naczelny Sąd Administracyjny jest bardzo ważny z powodu tych funkcji, o których Pan wspomniał. Jest sądem, który rozpatruje spory prawne zwykłego obywatela z państwem, bo może decydować o legalności decyzji administracyjnych. Sytuacja, w której władza łamie konstytucję, nie uznaje podstawowych praw obywateli i krytycznie podchodzi do prawa europejskiego powoduje, że rola takiego sądu jeszcze bardziej rośnie. Istnieje bardzo duże ryzyko, że taka władza będzie wydawać decyzje niezgodne z konstytucją i prawem unijnym, a więc nielegalne decyzje administracyjne. W związku z tym niezależny NSA jest potrzebny, żeby uchylać te decyzję. Dlatego jest on sądem kluczowym, zwłaszcza w sytuacji, z którą mamy teraz do czynienia w Polsce.

Wziąwszy pod uwagę charakter spraw, jakie sędziowie rozpatrują w Naczelnym Sądzie Administracyjnym, nasuwa się pytanie, co Pana zdaniem przejęcie tego sądu przez rządzących będzie oznaczało dla obywateli?

To będzie oznaczało, że politycy partii rządzącej w bardzo wielu kwestiach przejmą kontrolę nad życiem Polaków, bo na przykład Wojewódzki Sąd Administracyjny czy Naczelny Sąd Administracyjny zajmują się takimi sprawami jak ocena legalności pozwoleń na budowę. Oznacza to, że przedsiębiorca, który będzie chciał wybudować magazyn lub obywatel, który będzie chciał zbudować swój dom, po przejęciu sądów administracyjnych przez władzę  może napotkać utrudnienia, zwłaszcza, jeżeli obiekt ma powstać w sąsiedztwie osoby zaprzyjaźnionej z kręgami władzy, a ta osoba budowy sobie nie życzy.

Sądy administracyjne wydają również wyroki w innych dla zwykłego człowieka sprawach. Na przykład decyzje w sprawie dostępu do drogiego leku, który w niektórych przypadkach jest indywidualnie rozpatrywany. Są to nieraz sprawy życia i śmierci. Na przykład decyzje dotyczące zgromadzeń, które jak pokazują ostatnie protesty, nie zawsze mają charakter popierania władzy. W związku z tym, jeżeli będą zasiadać w NSA sędziowie sprzyjający władzy, ocena decyzji w tych ważnych sprawach może być uzależniona od polityki. To pokazuje, że władza po przejęciu tego sądu uzyska potężne narzędzie w celu wpływania na życie obywatela, a szczególnie na tego, który jest w opozycji.

Czy po wyroku NSA, który został wydany przez sędziego z nadania Neo-KRS, będzie można się odwołać do instytucji europejskich?

Sądy unijne nie są sądami wyższej instancji w stosunku do sądów polskich. To nie jest tak, że w momencie, gdy dostaniemy wyrok NSA, to możemy się odwołać do instytucji europejskich. To nie działa w taki sposób. NSA jest sądem ostatniej instancji podobnie jak Sąd Najwyższy, a co za tym idzie w polskim porządku prawnym nie ma już drogi, która mogłaby zakwestionować takie orzeczenie. Oczywiście, można sobie wyobrazić skargę do Trybunału Konstytucyjnego, ale ten również jest zawłaszczony przez polityków, a więc taka skarga również niczego nie przyniesie. Natomiast na poziomie unijnym sędziowie sądów powszechnych oraz administracyjnych (mam tu na myśli sędziów, którzy nie są i nie będą lojalni wobec władzy) mogą występować z pytaniami prawnymi do sądu europejskiego. Można powiedzieć o pewnego rodzaju mechanizmie „odwoławczym”, który nie przysługuje obywatelowi, ale sędziom. Mianowicie, że sędziowie, którzy orzekają teraz w NSA, a pozostaną wierni swojej przysiędze, w konkretnych sprawach, będą zadawać pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu. Powtórzy się sytuacja, z jaką mamy do czynienia w Sądzie Najwyższym. To znaczy na przykład, że kwestionowanie statusu prawnego nowych sędziów powoływanych przez zależną od polityków neo-KRS to nie są skargi osób indywidualnych, tylko pytania prawne tych sędziów, którzy uważają, że do takiej sytuacji nie powinno dojść.

Czy Pana zdaniem w Naczelnym Sądzie Administracyjnym może dojść do podobnej sytuacji jak w Sądzie Najwyższym? Mam tu na myśli podział na „starych” i „nowych” sędziów.

To bardzo prawdopodobne, gdyż w Naczelnym Sądzie Administracyjnym jest bardzo wielu znakomitych sędziów i w momencie, kiedy pojawią się tam ludzie z mentalnością służebną wobec władzy, to moim zdaniem dla każdego porządnego, niezależnego sędziego będzie to trudne do przyjęcia. Ten podział o którym Pan wspomniał, a który widzimy w Sądzie Najwyższym prawdopodobnie się wtedy pojawi.

Jak, Pana zdaniem, obecne podziały wśród sędziów, odbiją się w przyszłości na tym środowisku?

To jest bardzo trudne pytanie. Można się tylko zastanawiać, jak do tej pory się to odbiło. Sądzę, że jednym z najbardziej widocznych skutków jest efekt mrożący, który polega na zastraszaniu „odważnych sędziów” za krytykę władzy poprzez pozbawianie awansów, części pensji czy postępowania dyscyplinarne. To działa na sędziów, którzy mogą autocenzurować swoją krytykę wobec władzy.  Z kolei sędziowie powołani przez tę władzę nie będą krytykować PiS-u ze względu na strach przed odebraniem im pozycji, którą zawdzięczają rządzącym. Taka sytuacja, a mianowicie nagradzanie sędziów lojalnych i karanie nielojalnych, powoduje, że grupa lojalnych się zwiększa i to jest zagrożenie dla obywatela, który traci szanse na niezawisły wyrok.

Sędziowie mogą zadawać pytania prejudycjalne, ale jakie narzędzia będzie miał obywatel w obecnej sytuacji, po przejęciu Naczelnego Sądu Administracyjnego?

Obywatel, może wnioskować do sądu, żeby ten skierował pytanie prejudycjalne. To nie jest wniosek wiążący, gdyż sąd będzie ostatecznie o zadaniu pytania decydował. Natomiast dobrze uzasadniony wniosek, który pokazuje, że w danej sprawie jest potrzeba zastosowania prawa unijnego, może zostać wzięty pod uwagę przez sąd. Dodatkowo taki wniosek ułatwia sędziemu prace, gdyż biorąc pod uwagę obciążenie sędziów pracą, to napisanie i uargumentowanie, każdego wniosku jest czasami trudniejsze, niż skorzystanie z argumentacji, przedstawionej przez pełnomocnika.

W kontekście obecnej sytuacji prawnej, czy Pana zdaniem w przyszłości obywatele powinni zostać wyposażeni w większe narzędzia prawne w sytuacji starcia prawnego z aparatem państwa i zawłaszczonym systemem sprawiedliwości?  

Trochę trudno mi sobie wyobrazić, jakie to mogłyby być narzędzia, gdyż naturalnym narzędziem w postępowaniu sądowym są środki odwoławcze. Niestety z sądownictwem jest tak, że jeżeli ono staje się zależne od polityków, to najlepsze środki moim zdaniem nie pomogą, a sama idea sądownictwa umiera. W takiej sytuacji jedyną metodą są protesty i pisanie petycji do Komisji Europejskiej w celu zachęcenia do interwencji, gdyż to te instytucje mają największe narzędzia, jeżeli w państwie członkowskim są problemy z praworządnością.  Jeżeli okaże się, że zmiany o których rozmawiamy zostaną wcielone w życie, to jedyną drogą, która zostanie obywatelom, to nie odwoływanie się do sądów, ale pisanie do instytucji Unii Europejskiej w celu pokazania, że przejęcie sądownictwa administracyjnego prowadzi do łamania praworządności i powinno być uwzględnione w mechanizmie powiązania zasady praworządności z funduszami europejskimi. To będą bardziej narzędzia natury społecznej, niż indywidualne, których, można użyć przed sądem.

W kontekście Unii Europejskiej, czy Pana zdaniem procedury europejskie są wystarczające?

Tego nie wiemy, gdyż na efekty musimy jeszcze poczekać, ale moim zdaniem powiązanie wymogu praworządności z czymś konkretnym, a więc funduszami europejskimi, jest dobrym krokiem. Oczywiście wszystko zależy od tego, jak ten mechanizm będzie stosowany i egzekwowany. Natomiast sama idea jest dobra, gdyż nie może być tak, że Unia Europejska przekazuje fundusze państwu, które nie przestrzega wartości i prawa Wspólnoty Europejskiej. Tutaj NSA również ma istotną rolę, gdyż w przypadku defraudacji takich środków musi istnieć niezależny arbiter, który rozstrzygnie, czy rzeczywiście do takiej defraudacji doszło.

Wspomniał Pan o możliwym odwoływaniu się Polaków do instytucji europejskich. Czy Pana zdaniem Unia Europejska powinna stworzyć jakąś komórkę w celu rozpatrywania takich spraw?    

Na pewno procedury, które zostały uruchomione, powinny zostać przyśpieszone. Natomiast rozumiem, że to nie jest łatwe. Mam tu na myśli meandry polityki międzynarodowej i konieczność politycznych negocjacji. Jako obywatel chciałbym, żeby Unia Europejska w niektórych sprawach działała szybciej, ale mimo wszystko jestem wdzięczny za to, co robi, gdyż udało jej się do pewnego stopnia spowolnić ten proces dewastacji prawa w Polsce.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Michal Ruszczyk

Historyk i dziennikarz współpracujący z portalami informacyjnymi i mediami obywatelskimi. Wydawca i redaktor Sieciowej Telewizji Obywatelskiej Video Kod. Redaktor miesięcznika “Nasze Czasopismo” od stycznia 2018 do marca 2019. Od października 2018 współpracownik portali internetowych - Crowd Media, wiadomo.co i koduj24. Współzałożyciel i członek zarządu Stowarzyszenia Kluby Liberalne do marca 2019 roku. Od kwietnia 2019 związany z Koalicją Ateistyczną. Były członek warszawskich struktur Nowoczesnej.

Media Tygodnia
Ładowanie