Gospodarka Polityka i Społeczeństwo

Prof. Dariusz Rosati: Rząd zwiększa wydatki, ale nie po to, żeby walczyć z pandemią [WYWIAD]

Dariusz Rosati

Uważam, że obecny deficyt został świadomie zwiększony dlatego, że dzięki zmianom w prawie, które PiS dokonał, rząd po prostu miał taką możliwość. Przede wszystkim chodzi o zawieszenie Stabilizującej Reguły Wydatkowej, co pozwala zwiększać wydatki państwa, praktycznie bez żadnych ograniczeń. Co robi rząd? Zwiększa wydatki, ale nie po to, żeby walczyć z pandemią, tylko po to, żeby mieć na inne cele i odłożyć pewien zapas na następny rok. – z ekonomistą i posłem Koalicji Obywatelskiej, profesorem Dariuszem Rosatim o sytuacji gospodarczej Polski i nowym budżecie rozmawia Michał Ruszczyk.

Michał Ruszczyk: Według nowelizacji ustawy budżetowej deficyt budżetu państwa ma wynieść 109,3 mld zł na koniec 2020 roku i 82,3 mld zł w 2021 roku. Polska stała się już raz bankrutem po 1981 roku i rządy demokratyczne długo negocjowały redukcję zadłużenia i jego spłatę. Czy stać nas na powtórkę z historii?

Prof. Dariusz Rosati: Nie powinniśmy prowadzić nieodpowiedzialnej polityki finansowej, bo wiemy, czym skończyło się lekkomyślne zadłużanie państwa w latach 70-tych. Tym bardziej, że w nowelizacji ustawy, która została przegłosowana przez Sejm, założono niepotrzebnie tak duży deficyt, gdyż wynika on głównie z wydatków, które nie mają związku z pandemią. W uzasadnieniu mówi się, że budżet należy zmienić ze względu na pandemię, potrzebę nowych wydatków na walkę z Covid oraz w celu odbudowy gospodarki. Natomiast jak spojrzy się na sposób, w jaki pieniądze podatników mają być wydawane, to można śmiało powiedzieć, że te wydatki nie mają nic wspólnego z walką z pandemią czy inwestycjami. Tylko 16 miliardów ma iść na potrzeby walki z koronawirusem.

Uważam, że obecny deficyt został świadomie zwiększony dlatego, że dzięki zmianom w prawie, które PiS dokonało, rząd po prostu miał taką możliwość. Przede wszystkim chodzi o zawieszenie Stabilizującej Reguły Wydatkowej, co pozwala zwiększać wydatki państwa praktycznie bez żadnych ograniczeń. Co robi rząd? Zwiększa wydatki, ale nie po to, żeby walczyć z pandemią, tylko po to, żeby mieć na inne cele i odłożyć pewien zapas na następny rok. To 72 mld zł nowych wydatków, które mają iść m.in. na armię, funkcjonowanie policji, remonty kolei i to też na przyszły rok. W tym mamy 26 mld zł na Fundusz Solidarnościowy z przeznaczeniem na 13. i 14. emeryturę w przyszłym roku. Mówiąc najkrócej rząd proponuje gigantyczny deficyt w tym roku tylko po to, żeby zdobyć środki finansowe na następny rok, kiedy takich możliwości już nie będzie. Dodajmy, że ten oficjalny deficyt w wysokości 109 mld obejmuje tylko część sektora finansów publicznych. Zobowiązania publiczne wzrosną również o ok 100 miliardów z tytułu emisji obligacji przez Fundusz Przeciwdziałania Covid i ok 90 miliardów, który wyda Polski Fundusz Rozwoju w ramach tzw. Tarczy Finansowej. Podsumowując, nasz dług publiczny powiększy się tylko w tym roku o ok. 300 miliardów złoty.

Wziąwszy pod uwagę obecną sytuację gospodarczą Polski, czy są jakieś wskaźniki ekonomiczne, które mówią, kiedy państwo staje się bankrutem?

Według definicji formalnych państwo staje się bankrutem, kiedy nie spłaca swoich należności w określonym terminie. Jak termin spłaty zobowiązania mija o 9:00 rano, to środki powinny znaleźć się na koncie wierzyciela, ale jeżeli się nie znajdą, to wierzyciel może zgłosić w sądzie niewypłacalność swojego dłużnika. Oczywiście, rzadko kiedy dochodzi do tak drastycznych działań. Zazwyczaj podejmuje się próbę zawarcia ugody między stronami i na ogół rzadko dochodzi do zerwania rozmów i ogłoszenia formalnego bankructwa, gdyż takie rozwiązanie najczęściej nie jest w interesie wierzyciela i dłużnika. Dlatego nie mówimy o formalnych bankructwach. Polska w 1989 nie była formalnych bankrutem, tylko technicznym, kiedy nie była w stanie obsłużyć swojego zadłużenia i wstrzymała spłatę kapitału, ale jednocześnie, co trzeba podkreślić, toczyły się negocjacje między Polską i wierzycielami, które miały doprowadzić do jakiegoś rozwiązania. Ostatecznie doszło do porozumienia, które zostało podpisane w 1994, i do anulowania części długów, natomiast reszta miała zostać spłacona.

Prawo i Sprawiedliwość kiedyś odejdzie od władzy. Jakim programem mogą nas wesprzeć instytucje europejskie w celu odbudowy naszej gospodarki?  

Instytucje europejskie cały czas nas wspierają pieniędzmi z budżetu Unii Europejskiej i Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Ponadto dostaniemy zapewne spore środki z Funduszu Odbudowy w latach 2020-2022. To są podstawowe instrumenty finansowe. Gdyby zdarzyło się jakieś nieszczęście i padlibyśmy ofiarą poważnego kryzysu gospodarczego, to możemy też sięgnąć po inne środki z UE. Generalnie moim zdaniem nie potrzebujemy jeszcze jakieś poważnej pomocy finansowej ze strony innych państw czy instytucji międzynarodowych, co nie oznacza, że nasza sytuacja gospodarcza nie może ulec diametralnej zmianie.

Konstytucja ustala, że nie wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń, w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy 3/5 wartości produktu krajowego brutto.  Jak daleko, a może jak blisko, jesteśmy od tej granicy?

W tym roku licząc dług według definicji krajowej będziemy mieli dług w wysokości ponad 50% PKB, ale definicję Eurostatu pokazują, że ten dług już przekroczył 60% i wynosi nawet 62%. Natomiast w przyszłym roku, jeżeli zostaną zrealizowane założenia ustawy, która przyjął Sejm, dług przekroczy 64%, a według definicji polskiej osiągnie 53%. Formalnie rzecz biorąc w tym i przyszłym roku Polska jeszcze nie przebije się przez tę konstytucyjną barierę 3/5, ale tylko dlatego, że rząd PiS stosuje różne sztuczki księgowe przy liczeniu długu. Chodzi o wyprowadzanie niektórych zobowiązań finansowych poza polską definicję długu. Moim zdaniem manipulowanie opinią publiczną i tak nic nie da, gdyż inwestorzy zdają sobie sprawę z faktycznych rozmiarów długu, tak samo jak i Unia Europejska. To wszystko są zobowiązania, które trzeba będzie spłacić ze środków publicznych.

Co nam grozi, jeżeli przekroczymy konstytucyjną barierę 3/5?

To jest polskie prawo, a więc ci, którzy doprowadzą do jego złamania, będą musieli odpowiadać za naruszenie Konstytucji, co po 2015 roku zdarzało się już wiele razy. Moim zdaniem rządzący będą chcieli uniknąć w tej sprawie otwartego złamania Konstytucji, i jak słyszeliśmy ze strony ministra finansów, będą próbowali albo zmienić ustawę zasadniczą, albo rozmiękczyć ten zapis za pomocą zmian w ustawie o finansach publicznych, co pozwoli im dalej zwiększać dług. Będą w ten sposób ukrywać przed opinią publiczną, jakie jest rzeczywiste zadłużenie państwa. Oczywiście takie naginanie prawa jest niezgodne  z Konstytucją, ale obecna prezes Trybunału Konstytucyjnego orzeknie, że nie ma naruszeń Konstytucji. Uważam, że będzie dochodziło do coraz większego zadłużania Polski, ale metodami, które są niezgodne z prawem.

Jeżeli PiS w końcu przegra, to jakie reformy gospodarcze należałoby od razu  wprowadzić?

Potrzeba całego szeregu zmian, które należy wprowadzić. Przede wszystkim trzeba przywrócić niezależność sądownictwa i oddzielić je od wpływów politycznych. Trzeba przywrócić niezależną służbę cywilną. Jeżeli mówimy o reformach systemowych, to na pewno na wielką zmianę czeka system opieki zdrowotnej, gdzie mamy do czynienia z pogłębiającą się zapaścią, oraz system zabezpieczeń społecznych, który również jest na granicy załamania w wyniku decyzji PiS-u o obniżenia wieku emerytalnego. Są to tylko niektóre obszary w których trzeba będzie dokonywać głębokich reform. Jest cały szereg kwestii gospodarczych, które należy zmienić – pobudzić inwestycje, innowacje, rolnictwo, mieszkalnictwo, itd. Musimy dokonać zmian w prawodawstwie, które zlikwidują opresyjny charakter wielu przepisów wobec przedsiębiorców. Trzeba gruntownie przeorać media publiczne, które nigdy więcej nie mogą być tubą propagandową jednej partii. Zmienić należy również system podatkowy, który jest w obecnych czasach skomplikowany i nieczytelny. Należy również uprościć podatki. W końcu też trzeba przeobrazić energetykę, czyli odejść od węgla i przejść na odnawialne źródła energii. Jest wiele spraw, które należy zmienić.

Jaką, Pana zdaniem, lekcję powinniśmy wynieść z rządów PiS-u w zakresie kwestii ekonomicznych w naszym kraju?

Po pierwsze, rząd nie ma własnych pieniędzy, a wszystkie pieniądze, które władza przeznacza na programy socjalne, to pieniądze zabrane podatnikom. Po drugie, trzeba przyjąć do wiadomości, że budżet nie jest z gumy. Musimy zrozumieć, że nie można wydać więcej, niż to czym dysponujemy. Na dodatek w dobrych czasach należy oszczędzać, żeby mieć rezerwy na gorsze czasy, kiedy przyjdzie kryzys gospodarczy. To jest kolosalny błąd rządów PiS, że w czasach znakomitej koniunktury nie oszczędzał pieniędzy, tylko wydawał je bez opamiętania na prezenty wyborcze. Teraz, gdy przyszła pandemia i kryzys, brakuje nam pieniędzy na lekarzy, sprzęt medyczny, szpitale, a także na pomoc dla gospodarki. Trzecia lekcja to taka, że nie można krócej pracować i mieć wysokiej emerytury. Obniżając wiek emerytalny PiS oszukał Polaków, bo nie powiedział im, że skutkiem tej decyzji będą głodowe emerytury dla większości z nich. To jest kwestia uświadomienia obywatelom trudnej sytuacji demograficznej, w której się znajdujemy.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media – wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.
Michal Ruszczyk

Historyk i dziennikarz współpracujący z portalami informacyjnymi i mediami obywatelskimi. Wydawca i redaktor Sieciowej Telewizji Obywatelskiej Video Kod. Redaktor miesięcznika “Nasze Czasopismo” od stycznia 2018 do marca 2019. Od października 2018 współpracownik portali internetowych - Crowd Media, wiadomo.co i koduj24. Współzałożyciel i członek zarządu Stowarzyszenia Kluby Liberalne do marca 2019 roku. Od kwietnia 2019 związany z Koalicją Ateistyczną. Były członek warszawskich struktur Nowoczesnej.

Media Tygodnia
Ładowanie