Polityka i społeczeństwo

Prezydent Duda znowu się zbłaźnił. To już nie jest zwykła wpadka, to ogromny problem dla kierownictwa PiS

“Ja państwu powiem, że ja pracuję cały czas, cały czas czegoś się uczę, bez przerwy” – mówił Andrzej Duda studentom w Rzeszowie. – “Ja się uczę w mieszkaniu, w samochodzie jak jadę, w samolocie kiedy lecę, jak się cały czas czegoś uczę”. Po wczorajszym poleceniu swoim sympatykom artykułu anonimowego blogera, w którym ten snuje teorie spiskowe na temat roli Niemiec w walce z ocieplaniem klimatu, nazywa ten kraj “IV Rzeszą”, a UE “Sojedinionnymi Sztatachami Jewropy”, a następnie wstydliwym wycofaniu się z tego, okazuje się, że jak widać, polski prezydent wciąż uczy się jednak zbyt mało. I nie chodzi wcale o zdobycie umiejętności czytania polecanego tekstu do końca i ze zrozumieniem, tylko o nauczenie się, jakie zachowanie głowie państwa przystoi, a jakie ją kompletnie ośmiesza.

Bo choć Andrzej Duda za powielenie tekstu pełnego przekłamań, manipulacji i języka internetowych trolli przeprosił i przyznał się do błędu, on sam powoli okazuje się olbrzymim błędem prezesa Kaczyńskiego, za który lider Zjednoczonej Prawicy przeprosić nie umie i nie może. Pozostaje mu biernie się przyglądać, jak osoba, którą pełniona funkcja kompletnie przerosła, rujnuje plan wieloletnich rządów obozu prawicy w Polsce. Bo choć mało kto zwraca na to uwagę, wszystko wskazuje na to, że niezależnie od wyników jesiennych wyborów w 2019 roku, już wiosną dalszy proces przejmowania państwa przez PiS zostanie powstrzymany.

Wszystko przez doprowadzenie prezydentury Andrzeja Dudy na skraj śmieszności i uczynienie jego osoby symbolem żenady i przerostu formy nad treścią. Obóz opozycyjny nie musi wystawiać do wyścigu Donalda Tuska (choć ten jest naturalnym kandydatem i ponoć rozważa taki start). Wystarczy, że wystawi niekontrowersyjnego polityka, który uzyska poparcie wszystkich stronnictw prodemokratycznych, to wobec pogrążającej się we własnych problemach prezydentury Andrzeja Dudy, może to wystarczyć do zmiany gospodarza Pałacu Prezydenckiego. Skończy się wówczas podpisywanie niekonstytucyjnych ustaw, realizacja partyjnej agendy czy służalczość względem siedziby PiS przy ul. Nowogrodzkiej. Andrzejek (jak z politowaniem mówią już na Dudę politycy PiS) pozostałby jedynie Andrzejkiem, ze zrujnowaną karierą naukową i polityczną, czerpiąc z przywilejów należnych byłym prezydentom, skoro tak bardzo je polubił.

W willi na Żoliborzu trwać muszą już nerwowe narady, jak taki rozwój sytuacji odwrócić i wygrać wybory prezydenckie w 2020 roku. Jarosław Kaczyński musi rozważyć, czy znów zmienić premiera i postawić na Mateusza Morawieckiego w kontrze do Andrzeja Dudy? Uwielbiana przez pisowski elektorat Szydło, czy jakiś “nowy” Duda, wyciągnięty z trzeciego rzędu pisowskich polityków? Lider PiS może też oczywiście sam wystartować i zmierzyć się z Tuskiem, realizując wyszydzany przez niego scenariusz. Problem jednak w tym, że bezpośrednio z obecnym przewodniczącym Rady Unii Europejskiej nie wygrał nigdy i takiego starcia boi się jak ognia.

fot. Shutterstock/Gints Ivuskans

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Facebook Comments

Czytasz nas? Podobają Ci się zamieszczane przez nas treści?
Wesprzyj nas swoją wpłatą.
Wpłacając pomagasz budować Crowd Media - wolne media, które patrzą władzy na ręce.

WPŁAĆ

Redakcja portalu CrowdMedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść artykułów nadesłanych przez użytkowników.

Media Tygodnia

Ładowanie